- Pfizer pozywa Polskę za nieodebrane szczepionki przeciw COVID-19. Spór dotyczy odmowy przyjęcia dostaw w 2022 roku z powodu nadpodaży, a wartość roszczenia to ok. 1,4 mld euro (niemal 6 mld zł).
- Proces toczy się w Brukseli, ponieważ umowę zawierała Komisja Europejska. Korespondent TVN24 w Brukseli Maciej Sokołowski ustalił, kiedy spodziewany jest wyrok.
- Przypominamy argumentację Polski i możliwe sposoby rozwiązania sprawy.
- Więcej artykułów o tematyce związanej z systemem ochrony zdrowia znajdziesz tutaj.
Proces rozpoczął się 21 stycznia tego roku, o czym poinformował portal Rynek Zdrowia. Z najnowszych ustaleń korespondenta TVN24 w Brukseli Macieja Sokołowskiego wynika, że sprawa przeciwko Polsce z powództwa Pfizer/BionTech jest rozpatrywana przez 4. Izbę Cywilną Francuskojęzycznego Sądu Pierwszej Instancji w Brukseli. Do tej pory odbyło się sześć rozpraw.
Polska odmówiła przyjęcia szczepionek, Pfizer złożył pozew
Chodzi o wydarzenia z 12 kwietnia 2022 roku. Rzeczpospolita Polska, reprezentowana przez Ministerstwo Zdrowia, poinformowała wówczas Pfizer Inc. oraz Komisarza UE ds. Zdrowia i Bezpieczeństwa Żywności, że nie przyjmie dostawy szczepionek, a na poparcie swojego stanowiska przywołała szereg argumentów prawnych i okoliczności.
Co ważne, nie chodziło o skuteczność - eksperci byli zgodni, że dzięki szczepionkom uratowano miliony istnień - tylko o nadpodaż.
W ten sposób została zerwana umowa z maja 2021 roku. Polska, wraz z innymi państwami europejskimi, podpisała wtedy porozumienie na odbiór określonej liczby szczepionek. Pierwotnie mowa była o 900 mln dawek (i kolejnych 900 mln do potencjalnego kolejnego zamówienia), ostatecznie zakontraktowano 1,1 mld dawek o wartości ponad 21 mld euro (ok. 90 mld zł).
Pozew został jesienią 2023 roku złożony w sądzie w Brukseli. Podobne zostały przez producenta skierowane przeciwko Węgrom (wartość roszczenia to 60 mln euro) oraz Rumunii (spór toczy się o 550 mln euro). Powodem, dla którego sprawa jest rozpoznawana w Belgii, jest fakt, że umowa szczepionkowa była podpisywana przez Komisję Europejską, co oznacza, że podlega prawodawstwu belgijskiemu.
Resort zdrowia argumentował decyzję "siłą wyższą"
Nie jesteśmy przede wszystkim sami w tym temacie, bo jest więcej krajów Unii Europejskiej, które mają podobny problem. Myślę, że to jest na tyle skomplikowane, że tutaj trudno pewne kwestie wyjaśnić, natomiast jest pewne światełko i mamy szansę na to, by w dobry sposób zakończyć ten proces
- mówiła w listopadzie 2023 roku w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24 ówczesna minister zdrowia Katarzyna Sójka.
Wcześniej, w maju 2023 roku, poprzednik Sójki w fotelu szefa resortu zdrowia Adam Niedzielski opublikował list otwarty do udziałowców firmy Pfizer, w którym skrytykował działania koncernu. Jak pisał Niedzielski, Pfizer "planuje dostarczyć do Europy setki milionów szczepionek, choć jest to całkowicie bezcelowe z punktu widzenia zdrowia publicznego".
Ówczesny szef MZ, zwracając się do udziałowców amerykańskiego koncernu farmaceutycznego, wskazywał na nowe problemy, które zajęły miejsce kryzysu pandemicznego - spowodowane przez rosyjską agresję na Ukrainę. To właśnie siła wyższa, jaką jest tocząca się za naszą wschodnią granicą wojna i to, że Polska oferuje pomoc materialną tamtemu państwu, miała stanowić istotne uzasadnienie odmowy płatności za szczepionki.
O sprawę pozwu pytana była też w 2024 roku, podczas jednej z konferencji prasowych, Izabela Leszczyna, pełniąca funkcję ministra zdrowia w latach 2023-2025. - Jeśli jesteśmy w sporze i jeśli toczą się negocjacje, a przed nami jest sprawa, która wcale nie jest łatwa, to im mniej będę mówiła, tym dla nas wszystkich, polskich podatników, będzie lepiej - oceniła Leszczyna.
Wygląda na to, że podobnie do sprawy podchodzi obecne kierownictwo resortu. Portal Polityka Zdrowotna informował w środę, że Ministerstwo Zdrowia odmówiło komentarza, tłumacząc to dobrem postępowania.
Wyrok w sprawie szczepionek Pfizera coraz bliżej
Jak ustalił Maciej Sokołowski, sprawa przeciwko Polsce z powództwa Pfizer/BionTech jest rozpatrywana łącznie z tą przeciwko Rumunii. W informacji uzyskanej z biura prasowego sądu przez korespondenta TVN24 czytamy, że od 21 stycznia, kiedy to wystartował proces, odbyło się łącznie sześć rozpraw, na których wysłuchiwane były strony sporu. Siódma planowana była na 30 stycznia 2025 roku. Sąd podkreślił, że trudno przewidzieć, ile jeszcze rozpraw będzie się musiało odbyć, ale ogłoszenie wyroku jest spodziewane w marcu.
Tymczasem prawnicy, z którymi rozmawiał w tym tygodniu portal Polityka Zdrowotna, wskazują na trzy możliwe rozwiązania sporu. Dwa pierwsze są oczywiste - wyrok na korzyść jednej lub drugiej strony. Trzecia, wciąż możliwa, to ugoda.
Czy jednak okoliczności, na które powoływał się były minister zdrowia Adam Niedzielski, mogą być uznane przez brukselski sąd za na tyle zasadne, by oddalić pozew Pfizera? Wątpliwości co do tego mieli prawnicy z kancelarii Sołtysiński Kawecki & Szlęzak, z którymi w 2024 roku rozmawiał Rynek Zdrowia. Jak podkreślali, kluczowym będzie to, jak siłę wyższą postrzega system belgijski. Ważne będzie też to, czy pieniądze, które były zarezerwowane na zakup szczepionek, rzeczywiście zostały przekierowane na cele wojenne albo na pomoc uchodźcom.
Fundusz covidowy wciąż istnieje
Rezerwuarem pieniędzy na wydatki związane z pandemią, w tym na zakup szczepionek, miał być utworzony na mocy ustawy z marca 2020 roku Fundusz Przeciwdziałania COVID-19. Wydatki, jakie były z niego czynione w okresie od 1 kwietnia 2020 roku do 30 czerwca 2022 roku, skontrolowała Najwyższa Izba Kontroli. Łącznie z Funduszu wydano w tym czasie niemal 190 miliardów złotych, jak się okazało - również na cele "pozacovidowe".
"Choć w założeniu środki z Funduszu miały tylko i wyłącznie pomóc w łagodzeniu skutków pandemii, to przy okazji stały się ekstra budżetem w dyspozycji Prezesa Rady Ministrów na finansowanie dowolnie wybranych zadań. Z Funduszu finansowano bowiem zarówno świadczenia opieki zdrowotnej, m.in. zakup leków dla zakażonych wirusem SARS-CoV-2, koszty związane ze szczepieniami przeciw COVID-19, transport sanitarny, ale także dodatek węglowy i elektryczny, samorządowe inwestycje w rozwój dróg czy budowę i modernizację siedzib urzędów. Niezależnie od potrzeb w różnych dziedzinach aktywności państwa, nie sposób rozstrzygnąć, dlaczego spośród wielu obszarów dotkniętych skutkami społeczno-gospodarczymi epidemii COVID-19 wybrano wyżej wymienione obszary" - czytamy w pokontrolnym raporcie NIK.
Fundusz Przeciwdziałania COVID-19 istnieje nadal. Taką pozycję znajdujemy również w ustawie budżetowej na 2026 rok. Do funduszu covidowego ma trafić 6,8 mld zł.
Piotr Wójcik/lulu
Źródło: tvn24.pl, TVN24, PAP
Źródło zdjęcia głównego: tvn24