Udawał w Sejmie lokomotywę, teraz chce wręczyć kwiaty

sejm-0001
Poseł Niedźwiedzki wykonał gest lokomotywy w Sejmie
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Poseł Jacek Niedźwiedzki zapowiedział w rozmowie z tvn24.pl, że przeprosi Paulinę Matysiak za swoje zachowanie podczas posiedzenia Sejmu. - Kupię kwiaty - zadeklarował. Polityk wywołał oburzenie, gdy na widok zbliżającej się do mównicy posłanki wydał dźwięk przypominający gwizd lokomotywy. - To przykład humoru wątpliwej jakości - podkreśla Matysiak.

Podczas piątkowego posiedzenia Sejmu Jacek Niedźwiedzki (KO), pełniący funkcję sekretarza obrad, wydał dźwięk przypominający gwizd lokomotywy, gdy Paulina Matysiak (posłanka niezrzeszona) wchodziła na mównicę. Nie było to pierwsze takie zachowanie polityka - podobny gest wykonywał już wcześniej.

Tym razem Matysiak, która zajmuje się m.in. wykluczeniem transportowym i sprawą nieprawidłowości przy pociągach Newag, zareagowała na jego zachowanie, publikując wpis w mediach społecznościowych. "Pytacie mnie Państwo, co sądzę o takim zachowaniu posła sekretarza. No cóż, niewiele, ale komuś sala sejmowa pomyliła się z przedszkolem" - napisała.

Nagranie wywołało falę krytycznych komentarzy. Były premier Mateusz Morawiecki napisał: "Panie Niedźwiedzki - dla pana następna stacja to poza polityką". Poseł Centrum Rafał Komarewicz ocenił, że "kpienie z koleżanki podczas obrad parlamentu to nie jest luz ani humor, tylko zwykłe chamstwo".

Niedźwiedzki: nie miałem złych zamiarów

W rozmowie z portalem tvn24.pl Niedźwiedzki przyznaje, że jego zachowanie było "niepotrzebne", ale zaprzeczył, by miało złośliwy charakter albo drugie dno. Zapewnia, że nie chciał obrazić posłanki.

- To się rozlało. Wiem, że to było niepotrzebne, przyznaję. Nigdy jednak nie miałem złych zamiarów - przekonuje poseł. Twierdzi, że gest miał być "żartobliwym sygnałem" dla innych posłów, że za chwilę usłyszą o kolejowej tematyce. - Wszyscy wiemy, że kiedy pani Paulina wychodzi na mównicę, zwykle mówi o kolei, o sytuacji w PKP, o problemach różnych - wyjaśnia. Przyznaje też, że nie był to pierwszy raz, kiedy wykonał ten gest i twierdzi, że wcześniej Matysiak uśmiechała się do niego w odpowiedzi.

Zapowiada, że w środę planuje osobiście przeprosić posłankę za swoje zachowanie.

- Kupię kwiaty i udam się do pani posłanki. Chcę powiedzieć jej wprost w oczy, że nie miałem na celu jej obrażenia. Jeżeli żart sprawia komuś przykrość, to nie jest już żart - przyznaje.

Matysiak: brak szacunku

W ocenie Pauliny Matysiak to zachowanie "niegodne sali sejmowej". - Można się ze mną politycznie nie zgadzać, można krytykować moje działania, ale przedrzeźnianie posłanki idącej na mównicę i śmiech drugiego posła z takiej sytuacji to przykład poczucia humoru wątpliwej jakości. A przede wszystkim to brak szacunku dla powagi Sejmu - podkreśla.

- Zajmuję się dalej swoją pracą w tematach transportowych. To na pewno się nie zmieni, niezależnie od próby dyskredytowania moich działań - zapowiada.

Redagowała Katarzyna Guzik

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: