- Jerzy Ziobro, ojciec byłego ministra sprawiedliwości, zmarł w 2006 roku w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie. Rodzina Ziobrów obwinia o jego śmierć lekarzy, których ścigała prokuratura jeszcze za pierwszych rządów PiS (2005-2007). Zbigniew Ziobro był wówczas prokuratorem generalnym.
- Śledztwo było dwukrotnie umarzane, ale podjęto je ponownie, gdy Ziobro w 2015 roku został ponownie ministrem sprawiedliwości.
- Postępowanie toczy się do dziś. Jeśli nie skończy się do wakacji, zarzuty wobec lekarzy się przedawnią. Wbrew pozorom, oskarżeni tego nie chcą. Woleliby dowieść swojej niewinności.
- Prowadzenie tej jednej sprawy będzie kosztować budżet państwa około miliona złotych.
Pierwsze śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci, którego miało dopuścić się czworo lekarzy, było w kolejnych latach dwukrotnie umarzane - śledczy uznali, że lekarze nie popełnili błędów podczas leczenia.
Rodzina Ziobrów nie odpuszczała i złożyła w tej sprawie prywatny akt oskarżenia. Do postępowania przyłączyła się prokuratura. Sąd pierwszej instancji potwierdził, że lekarze są niewinni, ale rodzina pana Jerzego odwołała się od tego wyroku.
Wiele lat śledztw i procesów
W 2011 roku rodzina Ziobry złożyła prywatny akt oskarżenia. Gdy władzę objęło PiS, a Zbigniew Ziobro przejął prokuraturę, ta dołączyła do postępowania po stronie oskarżycieli. Było to możliwe dzięki przeprowadzonym na początku rządów Zjednoczonej Prawicy zmianom w prawie. Nowelizacja Kodeksu postępowania karnego pozwoliła w praktyce na zmianę oskarżenia prywatnego w publiczne.
"Trudno znaleźć racjonalne, a przede wszystkim merytoryczne uzasadnienia do wstąpienia prokuratora do postępowania zainicjowanego złożeniem do sądu subsydiarnego aktem oskarżenia, gdy składający go są reprezentowani przez profesjonalnych prawników" - skwitowano w drugim tzw. raporcie Bodnara, czyli audytu przeprowadzonego w prokuraturze przez następcę Zbigniewa Ziobry.
W 2017 roku sąd pierwszej instancji uniewinnił lekarzy, jednak oskarżyciele wnieśli apelacje. Proces przed drugą instancją rozpoczął się w kwietniu 2018 roku i trwa do dziś.
Lekarze są oskarżeni o to, że "pomimo ciążącego na nich szczególnego obowiązku opieki nad pacjentem (...) narażony on został na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia", czego efektem była śmierć.
Kluczową rolę w tym postępowaniu odgrywają ekspertyzy, których celem jest ocena prawidłowości leczenia Jerzego Ziobry. Jedną z nich sporządził zespół biegłych ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. Ale jego szef usłyszał za rządów PiS zarzut wyłudzenia pieniędzy za tę opinię, kosztującą państwo ponad 370 tysięcy złotych. Policja weszła wtedy do mieszkań i gabinetów kilkunastu medyków. W związku z tą opinią kłopoty miała też prowadząca proces czwórki lekarzy sędzia Agnieszka Pilarczyk. Sprawdzano na przykład w jej bilingach, czy miała ona prywatne kontakty z biegłymi.
"W toku śledztwa podejmowano szereg czynności celem dotarcia do jakichkolwiek danych, które mogłyby choć uprawdopodobnić przyjęte hipotezy obciążające sędzię" - wskazano w raporcie Bodnara.
Nową ekspertyzę wykonał zespół biegłych z Uniwersyteckiego Centrum Medycyny Sądowej w szwajcarskiej Lozannie. Została ona zamówiona przez małopolski wydział Prokuratury Krajowej - jak informowała "Gazeta Wyborcza" - w ramach śledztwa dotyczącego zawyżenia kosztów przez polskich biegłych. W opinii odnoszono się głównie do kwestii medycznych, dlatego wykorzystał ją sąd odwoławczy przy procesie lekarzy, którzy leczyli ojca polityka PiS.
Obrońcy oskarżonych uważali jednak, że to "prywatna" opinia prokuratury, więc by rozwiać wszelkie wątpliwości, jesienią 2022 roku sąd zadał ekspertom z Lozanny sześć uzupełniających pytań. Odpowiedź nadeszła po ponad trzech latach.
Ponad 20 stron opinii
Jak powiedział tvn24.pl sędzia Maciej Czajka, rzecznik prasowy ds. karnych Sądu Okręgowego w Krakowie, oryginał opinii dotarł już do sądu. Wersja elektroniczna została przesłana przez szwajcarskich biegłych już kilka tygodni temu. Zlecono jej tłumaczenie. Ono również zostało już dostarczone do sądu.
- Sąd musi się zapoznać z tą opinią i ocenić, czy spełnia ona oczekiwania dotyczące zakresu, którego sąd oczekiwał od biegłych. Ekspertyza zawiera ponad 20 stron, ale jest to skondensowana wiedza wraz z odwołaniami do innych materiałów z dokumentacji - powiedział sędzia Czajka. - Istotne jest to, że opinia biegłych jest jednym z dowodów przeprowadzonych w sprawie, w związku z czym ona w żaden sposób nie może być traktowana na tym etapie jako rozstrzygająca - zwrócił uwagę rzecznik.
Jak zaznaczył, pytania zadane przez sąd ekspertom z Lozanny dotyczyły prawidłowości przebiegu leczenia pacjenta "od momentu przyjęcia go do kliniki do momentu stwierdzenia jego zgonu w trakcie postępowania ratunkowego". Sąd zadał konkretne pytania m.in. o postawioną przy przyjęciu Jerzego Ziobry diagnozę, wybór metody leczenia czy o użyte przy wykonanym zabiegu materiały.
- Nie chciałbym jednym słowem podsumowywać tej opinii, ponieważ tak jak rodzaj pytań jest dosyć szczegółowy i zniuansowany, tak te odpowiedzi są rozwinięte i ocena całości leczenia nastąpi na podstawie pełnego materiału dowodowego - podkreślił sędzia Maciej Czajka.
Oskarżeni "czekają na sprawiedliwość". Jest mało czasu
Czasu na zapoznanie się z opinią i ocenę całego zebranego w tej sprawie materiału jest niewiele, bo wkrótce minie termin przedawnienia czynów, o których popełnienie oskarżeni są krakowscy lekarze. Stanie się to w wakacje. Kiedy? Wiadomo tylko, że nie wcześniej niż 1 lipca. Będzie to prawdopodobnie później, ale sąd musi jeszcze przeanalizować zastosowanie w tej sprawie przepisów tak zwanej ustawy covidowej, które wstrzymywały bieg niektórych terminów przedawnienia.
- Mamy świadomość, że ten dzień nieuchronnie się zbliża. Terminu przedawnienia nie da się w żaden sposób zmienić. Natomiast skoro jest już opinia, sąd dąży do tego, żeby wyrok zapadł przed tym dniem. O ile nie będzie przeszkód procesowych, termin rozprawy zostanie wyznaczony na czerwiec - powiedział nam sędzia Czajka. I dodał: - Nie chodzi o to, żeby wydać wyrok za wszelką cenę, tylko żeby odpowiadał on sprawiedliwości proceduralnej.
Mecenas Krzysztof Bachmiński, adwokat dwóch z czterech oskarżonych lekarzy, w rozmowie z tvn24.pl podkreślił, że obronie zależy na jak najszybszym zakończeniu procesu. Z informacji, które nam przekazał, wynika, że opinia z Lozanny "jest korzystna dla oskarżonych". - Czekamy na sprawiedliwość - stwierdził.
Pytany, dlaczego proces pozyskiwania opinii trwał tak długo, sędzia Czajka przypomniał, że przygotowywała ją zagraniczna jednostka. Wskazał też na zawiłość sprawy. - Sąd sprecyzował, że opinia powinna zostać wydana przez zespół biegłych, w ramach którego powinni wchodzić kardiolodzy, kardiolodzy interwencyjni, kardiochirurdzy, farmakolodzy, anestezjolodzy, specjaliści chorób wewnętrznych. To ze swojej natury wymagało ze strony Uniwersyteckiego Centrum Medycyny Sądowej w Lozannie skomponowania odpowiedniego składu osobowego i wydania opinii, która uwzględniałaby wszystkie aspekty tej sprawy - podkreślił rzecznik prasowy ds. karnych Sądu Okręgowego w Krakowie. I dodał, że nawet polskie instytucje potrzebowałyby dużo czasu na przygotowanie tego typu ekspertyzy.
Ponad milion złotych
Choć do krakowskiego sądu dotarła już opinia i jej tłumaczenie, wymiar sprawiedliwości otrzyma jeszcze jeden ważny dokument. Rachunek za usługi szwajcarskiego centrum. Gdy sąd zwrócił się do biegłych z Lozanny o możliwość przygotowania ekspertyzy, tamtejsi lekarze wysłali operat szacunkowy na 50 tysięcy franków szwajcarskich. Na dziś to około 230 tysięcy złotych. - Ostatecznej kwoty nie znamy - przyznał sędzia Czajka.
Dotychczas państwo polskie na sprawy związane ze śmiercią ojca byłego ministra sprawiedliwości wydało ponad 889 tysięcy złotych - wynika z raportu Bodnara. Według "Gazety Wyborczej" tylko za pierwotną opinię z Lozanny sąd wydał już 88 tysięcy złotych.
To oznacza, że łączne koszty wyjaśniania sprawy śmierci Jerzego Ziobry prawdopodobnie przekroczą milion złotych.
"Trudno znaleźć rodzinę lub osoby, które po stracie osoby najbliższej w okolicznościach budzących ich wątpliwości, mogłyby liczyć na tak wszechstronne i długotrwałe (14 lat) wyjaśnianie sprawy z możliwością wywoływania opinii biegłych zagranicznych, w sytuacji częstego braku środków na powoływanie biegłych w Polsce" - czytamy w raporcie opublikowanym w 2025 roku.
Prokuratura ścigała jeszcze jedną lekarkę - Wandę Cabalę, byłą przyjaciółkę rodziny Ziobrów. Sprawą zajęto się po doniesieniu matki Zbigniewa Ziobry. Cabala została oskarżona o sfałszowania dokumentacji medycznej ojca byłego ministra sprawiedliwości i wyłudzenie ponad 30 złotych z NFZ za wizytę w przychodni Cabali, której to wizyty - zdaniem Ziobrów - miało nie być. Kobieta została prawomocnie uniewinniona w 2023 roku.
Prokuratura bada zaangażowanie Ziobry. Trwają przesłuchania
Z powodu ujętych w audycie wątpliwości prokuratura zaczęła przyglądać się działaniom, które jako minister sprawiedliwości i prokurator generalny podejmował w sprawie swojego ojca Zbigniew Ziobro. W grudniu 2024 roku w Prokuraturze Regionalnej w Gdańsku wszczęto śledztwo dotyczące działań polityka PiS.
Dotyczy ono "przekroczenia w okresie od 2016 roku do 2023 r., w celu osiągnięcia korzyści osobistej i majątkowej, uprawnień przez Ministra Sprawiedliwości Prokuratora Generalnego w związku z prowadzonym przez Sąd Rejonowy dla Krakowa - Śródmieścia w Krakowie XIV Wydział Karny postępowaniem (...) przeciwko lekarzom oskarżonym o spowodowanie zgonu ojca Ministra Sprawiedliwości Prokuratora Generalnego".
Chodzi o przekroczenie uprawnień, a konkretnie - jak informuje prokuratura:
- wdrażanie procedur legislacyjnych zmierzających do ukształtowania korzystnej pozycji oskarżyciela w toku postępowania subsydiarnego,
- podejmowanie działań związanych z wdrażaniem postępowań wobec prokuratorów, sędziego oraz biegłych z zakresu medycyny,
- wykorzystywanie w postępowaniu subsydiarnym podległych prokuratorów, co stanowiło działanie na szkodę interesu prywatnego oraz publicznego.
Jak przekazał tvn24.pl prokurator Mariusz Marciniak, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Gdańsku, "w prowadzonym śledztwie trwają przesłuchania świadków, a czynności procesowe są prowadzone równolegle w kilku wątkach".
Prokurator Marciniak podkreślił, że do tego śledztwa dołączono inne, które wcześniej prowadziła Prokuratura Okręgowa w Łodzi. Chodzi o ujawnienie 26 marca 2024 roku w domu Ziobry w Jeruzalu dokumentów wyniesionych z Prokuratury Krajowej, które miały zostać ukryte "przez osobę lub osoby, które nie miały prawa wyłącznie nimi rozporządzać". Chodzi o akta nadzoru nad śledztwem Prokuratury Rejonowej w Ostrowcu Świętokrzyskim w sprawie narażenia przez personel Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie ojca byłego ministra na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Postępowanie prowadzone w Ostrowcu było prawomocnie umorzone.
"Zakończono już oględziny i analizy większości akt śledztw, z różnych prokuratur i sądów na terenie kraju. Na obecnym etapie nikomu nie przedstawiono zarzutów popełnienia przestępstw, a Zbigniew Ziobro nie był wzywany do udziału w czynnościach procesowych w śledztwie Prokuratury Regionalnej w Gdańsku" - przekazał rzecznik Prokuratury Regionalnej w Gdańsku.