Najwyższa Izba Kontroli

Najwyższa Izba Kontroli

Zwracamy się do Najwyższej Izby Kontroli, by zbadała, czy minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro ma prawo pobierać wynagrodzenia jako minister, poseł i jako prokurator generalny - poinformowali Dariusz Joński i Zbigniew Konwiński, posłowie KO. - W normalnym państwie złożylibyśmy zawiadomienie do prokuratury. Niestety, w tej sprawie Zbigniew Ziobro de facto byłby sędzią we własnej sprawie - dodał Konwiński.

Agenci CBA weszli do NIK-u, następnie po długich rozmowach zrezygnowali z podjęcia czynności. Byli przekonani, że mamy do czynienia z immunitetem prezesa. Następnie zostali przywróceni do siedziby NIK-u przez prokuratora - tak szczegóły przeszukania służb w siedzibie Izby przedstawił w "Rozmowie Piaseckiego" Marek Małecki, pełnomocnik Mariana Banasia. Dodał, że "najbardziej szokujące" było zabezpieczenie osobistego notatnika prezesa.

Na naszych oczach dochodzi do rozkładu państwa przez służby specjalne - mówił w "Faktach po Faktach" Dariusz Joński (Koalicja Obywatelska). Władysław Teofil Bartoszewski z PSL ocenił, że "albo służby są nieporadne albo coś ukrywają". - Moim zdaniem jest to drugie - dodał.

Najwyższa Izba Kontroli zapowiedziała złożenie zażalenia do sądu w sprawie przeszukań CBA w siedzibie Izby. - Nasze stanowisko opiera się na opinii zleconej przez Biuro Analiz Sejmowych - mówił Zbigniew Matwiej, kierownik wydziału prasowego NIK pokazując dokument. Wcześniej marszałek Sejmu Elżbieta Witek przedstawiła inną opinię BAS, w której stwierdzono, że immunitet formalny nie chroni miejsc i pomieszczeń.

Wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski wezwał marszałek Elżbietę Witek do zwołania Komisji do Spraw Kontroli Państwowej. Ma to związek z przeszukaniami CBA w ramach śledztwa w sprawie oświadczeń szefa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia. To nie jedyny głos opozycji na Wiejskiej, która, komentując działania służb i rządu, określa je mianem "gangsterskich". - To jest walka w rodzinie politycznej, która kompromituje Polskę - oceniła Małgorzata Kidawa-Błońska (PO).

Jeszcze przed południem w środę prokuratura zatrzymała "agenta Tomka", by postawić mu zarzuty, a agenci CBA przeszukali mieszkania szefa Najwyższej Izby Kontroli. Później wydarzenia wcale nie zwolniły. CBA weszło do siedziby NIK-u, Marian Banaś w liście do marszałek Sejmu napisał o "naruszeniu prawa", a kontrolerzy NIK pojawili się w Prokuraturze Krajowej. W punktach wyjaśniamy środowe wydarzenia związane z Centralnym Biurem Antykorupcyjnym, prokuraturą i Najwyższą Izbą Kontroli.

"Jestem zmuszony poinformować panią marszałek o naruszeniu prawa przez organy procesowe" - napisał prezes Najwyższej Izby Kontroli Marian Banaś w środę w liście do marszałek Sejmu Elżbiety Witek. W ten sposób odniósł się do działań Centralnego Biura Antykorupcyjnego, którego funkcjonariusze przeszukali mieszkania i lokale z nim związane, a także chcieli przeszukać jego gabinet w siedzibie NIK.

Najwyższa Izba Kontroli prowadzi działania w Prokuraturze Krajowej. Z uzyskanych przez TVN24 informacji wynika, że wizyta kontrolerów była uzgodniona w zeszłym tygodniu.

Najwyższa Izba Kontroli pod kierownictwem Mariana Banasia opublikowała raport na temat Krajowej Administracji Skarbowej z czasów, kiedy jej szefem był Marian Banaś. Zawarte w nim wnioski różnią się od tych, jakie powstały za kierownictwa poprzedniego prezesa NIK. Materiał magazynu "Polska i Świat" w TVN24.

Senacka Komisja Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej zwróci się do szefów Centralnego Biura Antykorupcyjnego i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego o wyjaśnienia na piśmie w kwestiach związanych ze sprawą prezesa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia. On sam nie stawił się na wtorkowym posiedzeniu komisji. - Raczej nie będzie kolejnego zaproszenia - powiedział jej przewodniczący Zygmunt Frankiewicz.

Gołym okiem widać, że zarzuty są śmieszne i typowo polityczne - tak europoseł PiS Patryk Jaki skomentował wnioski Najwyższej Izby Kontroli dotyczące rządowego programu "Praca dla więźniów", za który Jaki odpowiadał jako wiceminister sprawiedliwości. Politycy opozycji łączą publikację ze sporem pomiędzy obozem rządzącym a prezesem Marianem Banasiem. - Jeden walczy z drugim, kto popełnił większe wykroczenie i większe przestępstwo - skomentował poseł Tomasz Trela z Lewicy. Wicepremier Jacek Sasin przyznał, że "sprawa może być działaniem odwetowym ze strony prezesa NIK".

Najwyższa Izba Kontroli przedstawiła wyniki dwóch kontroli, w tym wnioski z kontroli realizacji programu "Praca dla więźniów". Za program odpowiadał Patryk Jaki, wówczas wiceminister sprawiedliwości. Izba podjęła decyzję o skierowaniu 15 zawiadomień do prokuratury. - Podchodzimy do tego ze spokojem - zadeklarował rzecznik rządu Piotr Mueller. "Program ten był i jest prowadzony zgodnie z obowiązującym prawem, transparentnie i przy poszanowaniu środków publicznych" - zapewnił resort sprawiedliwości.

- Czekamy na honorowe rozwiązanie tej sprawy. Jeśli nie, to będziemy przedstawiali nasz pomysł - powiedział w "Kropce nad i" szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Łukasz Schreiber, odnosząc się do ewentualnej dymisji Mariana Banasia. - Głosowaliście państwo za facetem, wobec którego służby prowadziły postępowanie sprawdzające. Nie było mocnego na tego pancernego człowieka - przypomniał Krzysztof Śmiszek z Lewicy.

Jak wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli, dzieci i młodzież w wieku szkolnym nie mają zapewnionej spójnej i kompleksowej opieki zdrowotnej. W raporcie zwrócono uwagę między innymi na niewystarczającą liczbę personelu medycznego i brak gabinetów pomocy przedlekarskiej w połowie szkół. - Wychowanie młodzieży w zdrowiu wymaga po pierwsze skutecznego systemu profilaktyki, dopiero później leczenia i ewentualnie rehabilitacji - mówił w środę prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski.

Co piąty budynek wymaga poważnego remontu albo w ogóle nie nadaje się do używania. Połowa pojazdów starsza niż 15 lat, a wiele starszych niż 20 - to niektóre z wniosków NIK po przyjrzeniu się sytuacji w garnizonach wojskowych. Choć problemów jest wiele, to ogóle sytuacja ma nie być tragiczna i są nadzieje, że się poprawi.