Prawo i Sprawiedliwość

Prawo i Sprawiedliwość

- Sama zmiana mnie nie razi, ale gdyby mnie ktoś pytał, to doradzałbym inną formę procedowania - mówi tvn24.pl poseł PiS Bartłomiej Wróblewski, jeden z ośmiu posłów klubu PiS, którzy nie wzięli udziału w głosowaniu nad zmianą Kodeku wyborczego. Kolejnych siedmiu zagłosowało przeciw. Waldemar Andzel, rzecznik dyscypliny w klubie tłumaczy, że były to "pomyłki". - Uważamy, że wybory powinny się odbyć 10 maja - dodaje poseł.

Po nocnych głosowaniach w Sejmie przyjęto specustawę, która ma chronić gospodarkę przed skutkami wywołanymi epidemią COVID-19. Wśród niemal 260 poprawek znalazła się ta, zmieniająca Kodeks wyborczy. Zakłada ona możliwość głosowania korespondencyjnego Zaproponowana została przez PiS. Ta sama partia w 2017 roku wnioskowała o usunięcie takiej możliwości głosowania przez osoby niepełnosprawne.

Odwołanie Jacka Kurskiego to nie był warunek związany z podpisaniem przez prezydenta ustawy abonamentowej - mówił w "Kawie na ławę" w TVN24 prezydencki minister Andrzej Dera. Jednocześnie przyznał, że nie ma żadnej ustawy, na podstawie której prezes telewizji mógłby oddać się do dyspozycji prezydenta. - Prezes telewizji oddaje się do dyspozycji prezydenta, prezydent oddaje się do dyspozycji prezesa największej partii - skomentowała tą sytuację Izabela Leszczyna z Koalicji Obywatelskiej.

Polscy wyborcy są notorycznie oszukiwani. Ogólnie biorąc, elektorat dobrze sytuowany skłonny jest sądzić, że oszukiwanie wyborców to wynalazek PiS. To nieprawda - pisze w felietonie Maciej Wierzyński, wieloletni dziennikarz TVN24, twórca programu "Horyzont".

Nie będzie śledztwa w sprawie programu praca dla więźniów - poznańska prokuratura w przeciwieństwie do Najwyższej Izby Kontroli nie widzi uchybień. NIK oszacował straty na poziomie 150 milionów złotych. Opozycja nie ma wątpliwości, że to kolejna odsłona walki na szczytach PiS-u: Mariana Banasia ze Zbigniewem Ziobro. Materiał magazynu "Polska i Świat".

W momencie, kiedy obejmuje się najwyższy urząd w państwie, powinno się być apolitycznym prezydentem wszystkich Polaków - podkreślał w Sejmie Piotr Zgorzelski (PSL), który komentował obecność Andrzeja Dudy w wyjazdowym spotkaniu klubu parlamentarnego PiS. Borys Budka (PO) mówił, iż "spotkanie pokazało, że jest to prezydent jednej opcji". Stanisław Karczewski (PiS) tłumaczył, że "taka jest praktyka".

Dlaczego nie boję się Jarosława Kaczyńskiego? Felieton Macieja Wierzyńskiego, wieloletniego dziennikarza TVN24, twórcy programu "Horyzont".

Jeszcze przed południem w środę prokuratura zatrzymała "agenta Tomka", by postawić mu zarzuty, a agenci CBA przeszukali mieszkania szefa Najwyższej Izby Kontroli. Później wydarzenia wcale nie zwolniły. CBA weszło do siedziby NIK-u, Marian Banaś w liście do marszałek Sejmu napisał o "naruszeniu prawa", a kontrolerzy NIK pojawili się w Prokuraturze Krajowej. W punktach wyjaśniamy środowe wydarzenia związane z Centralnym Biurem Antykorupcyjnym, prokuraturą i Najwyższą Izbą Kontroli.

Trzeba będzie walczyć w tej kampanii do ostatniego dnia, do ostatniej godziny. Na pewno nie możemy zgrzeszyć pychą - mówił w "Jeden na jeden" w TVN24 Adam Bielan, komentując sobotnią konwencję rozpoczynającą kampanię prezydencką Andrzeja Dudy. Europoseł PiS ocenił także szeroko komentowany gest posłanki Prawa i Sprawiedliwości Joanny Lichockiej wykonany w sali sejmowej.

Nie ulega wątpliwości, że trzeba potępić zachowanie pani poseł Joanny Lichockiej - powiedział zastępca szefa kancelarii prezydenta Paweł Mucha w "Ławie Polityków" w TVN24, odnosząc się do gestu posłanki PiS. Zaznaczył, że należy również potępić zachowanie Małgorzaty Kidawę-Błońskiej, kandydatki PO na prezydenta w związku z wydarzeniami w Wejherowie i Pucku, gdzie grupy protestujących zakłócały wystąpienie Andrzeja Dudy.

Uważamy, że przeprosiny poseł Joanny Lichockiej sprawę kończą - stwierdził w "Faktach po Faktach" zastępca rzecznika prasowego Prawa i Sprawiedliwości Radosław Fogiel. Zdaniem posłanki Lewicy Joanny Senyszyn "przeprosiny niczego nie zmieniają". - To było pokazanie tego środkowego palca wszystkim Polakom - oceniła.

"Jeżeli ktoś chce być twarzą poselskiej uchwały potępiającej nienawiść i agresję w życiu publicznym, to nawet jak jest brutalnie atakowanym to powinien mieć w sobie siłę i przeprosić, gdy poniosą go złe emocje na sali sejmowej" - napisał na Twitterze europoseł PiS Joachim Brudziński, komentując gest Joanny Lichockiej.

Sejm odrzucił uchwałę Senatu, a tym samym przyjął ponownie ustawę o rekompensacie dla mediów publicznych w wysokości niemal dwóch miliardów złotych. Sprawozdawcą z sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu była Joanna Lichocka, która po swoim przemówieniu wykonała gest, który opozycja oceniła jako wulgarny. "Przesuwałam dwukrotnie palcem pod okiem, energicznie bo byłam zdenerwowana" - tłumaczyła się potem.