"Bagno, które wciąga coraz więcej ludzi". Kto znalazł się w aktach Epsteina?

WELLS, UNITED KINGDOM - JANUARY 31: UK newspaper front pages including The Sun, The Daily Mail and The Times display stories on the latest Epstein files release
Prywatna wyspa Jeffrey'a Epsteina (wideo bez dźwięku)
Źródło: Reuters
Nazwisko Donalda Trumpa pada tysiące razy. Ich treść zmusiła członka brytyjskiej Izby Lordów do złożenia rezygnacji z Partii Pracy. Są tam zdjęcia byłego księcia Andrzeja w dwuznacznych sytuacjach. O aktach Epsteina mówi dzisiaj cały świat. - Omotał sobą mnóstwo ludzi. Osoby, które pojawiają się w tych dokumentach, to śmietanka towarzyska, biznesowa i polityczna - mówi w rozmowie z tvn24.pl prof. Bohdan Szklarski. Jak odnaleźć się w tym ogromie? Podsumowaliśmy najważniejsze wątki.

Departament Sprawiedliwości USA opublikował w piątek ponad trzy miliony stron dokumentów, 2000 nagrań wideo oraz blisko 180 tysięcy zdjęć, dotyczących miliardera, przestępcy seksualnego Jeffreya Epsteina. To największa jak dotąd transza. Ujawnienie nakazał w zeszłym roku Kongres USA.

Co tam znajdujemy? Między innymi dokumenty śledcze, szczegółowe informacje dotyczące pobytu Jeffreya Epsteina w więzieniu (w tym opinię psychologiczną, czy nagranie z celi), a także okoliczności jego śmierci w trakcie odbywania kary. Są również zapisy śledztwa w sprawie Ghislaine Maxwell - wieloletniej partnerki i współpracowniczki Epsteina, skazanej na 20 lat więzienia za pomoc w handlu nieletnimi dziewczętami. A także obszerna korespondencja mailowa pomiędzy Epsteinem a jego wpływowymi znajomymi.

Jak zwracają uwagę amerykańskie media, znaczna część ujawnionych dokumentów pochodzi sprzed ponad dekady, a więc z czasów pierwszych głośnych problemów Epsteina z prawem. W 2008 roku został skazany przez sąd na Florydzie na 18 miesięcy więzienia za nakłanianie 14-letniej dziewczynki do prostytucji.

Mimo wyroku, który był efektem kontrowersyjnego porozumienia z prokuratorami, miliarder przez lata utrzymywał kontakty z przedstawicielami elity politycznej i biznesowej Stanów Zjednoczonych i Europy. Z czasem postawiono mu poważniejsze zarzuty, dotyczące wykorzystywania seksualnego nieletnich dziewcząt i handlu ludźmi w celach seksualnych. W 2019 roku został znaleziony martwy w celi aresztu w Nowym Jorku. Jego śmierć uznano za samobójstwo.

Ujawnione teraz dokumenty pokazują skalę i międzynarodowy charakter powiązań Epsteina - od miliarderów i wpływowych polityków w USA, po przedstawicieli europejskich salonów i elit władzy.

Wiele szczegółów w tych dokumentach zostało ocenzurowanych. Krytycy wskazują, że zgodnie z prawem nakazującym publikację dokumentów, jedynymi informacjami, które mogą zostać utajnione, są tożsamości ofiar Epsteina oraz wszelkie dane objęte toczącym się postępowaniem karnym.

Jednocześnie w niedzielę w wywiadzie dla CNN zastępca prokuratora generalnego Todd Blanche powiedział, że postawienie komukolwiek nowych zarzutów w związku z ujawnionymi materiałami jest mało prawdopodobne. - Nie mogę mówić o żadnych toczących się dochodzeniach, ale mogę powiedzieć jedno: w lipcu Departament Sprawiedliwości poinformował, że przeanalizowaliśmy tak zwane akta Epsteina i nie było w nich niczego, co pozwalałoby nam postawić kogokolwiek w stan oskarżenia – stwierdził. - Następnie upubliczniliśmy ponad trzy i pół miliona dokumentów, które teraz może przejrzeć cały świat i sam ocenić, czy się pomyliliśmy - dodał.

"Bagno" Epsteina

- Departament sprawiedliwości miał te akta od wielu lat. Gdyby w nich znajdowały się dowody przestępstw, ci którzy przez lata ich nie ujawniali, mieliby problem - uważa amerykanista prof. Bohdan Szklarski.

Jego zdaniem im dłużej ciągnie się sprawa Epsteina, tym więcej osób wokół niej staje się w nią zamieszanych. - Omotał sobą mnóstwo ludzi. Te osoby, które pojawiają się w aktach to śmietanka towarzyska, biznesowa i polityczna. I nikt z nich tak naprawdę nie chce, żeby ta sprawa była znowu wywlekana - przekonuje w rozmowie z tvn24.pl.

A co konkretnie budzi tak wielkie emocje? Zebraliśmy najważniejsze wątki z najnowszej partii dokumentów.

Tysiące razy "Trump"

Nazwisko urzędującego prezydenta USA pojawia się w ponad czterech tysiącach dokumentów. Pada tysiące razy, przy czym - jak zwracają uwagę amerykańskie media - znaczna część materiałów to artykuły prasowe lub korespondencja mailowa, w których Trump jest jedynie wspominany przez rozmówców.

Wśród ujawnionych materiałów znalazło się sporządzone latem ubiegłego roku wewnętrzne podsumowanie Federalnego Biura Śledczego. Zawiera ono donosy dotyczące rzekomych przestępstw seksualnych Trumpa, które zostały zgłoszone telefonicznie lub internetowo FBI i nowojorskiej prokuraturze. Lista zgłoszeń została przygotowana przez śledczych w 2025 roku, nie jest jednak jasne, w jakim celu.

Wiele z donosów ma bardzo sensacyjny charakter i dotyczy orgii, gwałtów i zmuszania nieletnich do seksu przez Epsteina, Trumpa, a także Billa Clintona i innych prominentnych postaci amerykańskiej elity. Ujawniona korespondencja nie zawiera jednak żadnych dowodów potwierdzających te zarzuty. Jak zaznaczono w aktach, wiele zgłoszeń pochodziło od osób kontaktujących się z infolinią Narodowego Centrum Operacji ds. Zagrożeń (NTOC) i opierało się na niezweryfikowanych informacjach. Tylko w jednym przypadku sprawa została skierowana do dalszego zbadania, choć nie wiadomo, z jakim efektem.

Donald Trump konsekwentnie zaprzecza wszelkim zarzutom pod swoim adresem i podkreśla, że nie miał żadnego związku z przestępczą działalnością Epsteina. Prezydent USA nie został formalnie oskarżony o żadne przestępstwo przez osoby uznawane za ofiary finansisty.

Departament Sprawiedliwości wydał oświadczenie, w którym stwierdził, że wspomniany dokument zawiera "wszystko, co opinia publiczna przesłała FBI", a cześć z tych "sensacyjnych oskarżeń" została przekazana śledczym "tuż przed wyborami w 2020 roku". "Dla jasności: zarzuty te są bezpodstawne i fałszywe, a gdyby miały choć cień wiarygodności, z pewnością zostałyby już wykorzystane przeciwko prezydentowi Trumpowi" - przekonuje resort.

Donald Trump był przez wiele lat znajomym Jeffrey'a Epsteina, aż do mniej więcej początku XXI wieku. Początkowo twierdził, że wyrzucił Epsteina ze swojego klubu Mar-a-Lago na Florydzie ze względu na to, że "kradł" mu masażystki. Później powiedział jednak, że powodem zerwania z nim stosunków było to, że był "chorym zboczeńcem". Jednocześnie Trump wielokrotnie zaprzeczał, by miał jakąkolwiek wiedzę na temat przestępstw seksualnych, których dopuścił się Epstein.

"Książę" na kolanach

Najnowsze dokumenty obnażają także skalę kontaktów Epsteina z przedstawicielami brytyjskich elit. Znalazła się tam m.in. korespondencja mailowa pomiędzy nowojorskim finansistą, a osobą określaną w dokumentach jako "Książę". Chodzi o młodszego brata króla Karola III, Andrzeja Mountbattena-Windsora, dawniej księcia Yorku (w wyniku skandalu związanego z Epsteinem w październiku 2025 roku został pozbawiony tytułów królewskich).

W sierpniu 2010 roku, a więc dwa lata po tym, jak Epstein przyznał się przed sądem do nakłaniania nieletniej do seksu, miliarder napisał do brytyjskiego księcia wiadomość o treści "Mam znajomą, z którą - jak sądzę - mógłbyś chcieć zjeść kolację". "Książę" odpisał, że byłby "zachwycony" i poprosił Epsteina, by przekazał swojej znajomej jego dane kontaktowe. Wiadomość podpisano literą "A.". W kolejnym mailu "Książę" poprosił o więcej informacji na temat kobiety. "Ma 26 lat, Rosjanka, inteligentna, piękna, godna zaufania i tak - ma już twój adres e-mail" - odpisał Epstein. Z treści tych maili nie wynika jednak, by doszło do jakiegokolwiek przestępstwa - zwraca uwagę brytyjska stacja BBC.

Wiele emocji wzbudziły trzy zdjęcia, przedstawiające byłego księcia Andrzeja klęczącego na czworaka i pochylającego się nad niezidentyfikowaną kobietą, leżącą na podłodze. Na jednej z fotografii były członek rodziny królewskiej wydaje się trzymać dłoń na jej brzuchu. Zdjęcia nie są opatrzone datą, nie ma także informacji, gdzie i w jakich okolicznościach zostały wykonane. Jak zaznaczają brytyjskie media, same w sobie nie wskazują na popełnienie przestępstwa. Syn królowej Elżbiety wielokrotnie zaprzeczał oskarżeniom o przestępstwa seksualne i jakiekolwiek nieprawidłowości związane z jego przyjaźnią z Jeffreyem Epsteinem.

Andrew Mountbatten-Windsor i niezidentyfikowana kobieta leżąca na podłodze. Zdjęcie pochodzi z udostępnionych przez Departament Sprawiedliwości akt Jeffreya Epsteina
Andrew Mountbatten-Windsor i niezidentyfikowana kobieta leżąca na podłodze. Zdjęcie pochodzi z udostępnionych przez Departament Sprawiedliwości akt Jeffreya Epsteina
Źródło: DOJ/Jam Press / MEGA / The Mega Agency / Forum

Lord w tarapatach

Były książę Yorku nie jest jedyną postacią z brytyjskiej elity, jaka pojawia się w ujawnionych dokumentach. Obejmują one także m.in. setki wiadomości wymienianych pomiędzy skazanym finansistą a Peterem Mandelsonem, brytyjskim politykiem i dyplomatą, uznawanym za jednego z głównych architektów sukcesów wyborczych laburzystów w erze Tony’ego Blaira. Korespondencja wskazuje na ich bliską relację - w jednej z wiadomości z 2003 roku Mandelson określił Epsteina jako swojego "najlepszego kumpla".

Z dokumentów wynika, że Epstein dokonywał płatności na rzecz Mandelsona lub jego partnera, Reinalda Avili da Silvy. Znajdują się tam domniemane wyciągi bankowe z lat 2003-2004, z których wynika, że z konta miliardera miały zostać wykonane trzy przelewy na łączną kwotę 75 tysięcy dolarów na rachunki powiązane z brytyjskim politykiem. Mandelson zakwestionował autentyczność ujawnionych dokumentów. Jednocześnie w związku z nowymi zarzutami pod jego adresem ogłosił w niedzielę, że rezygnuje z członkostwa w Partii Pracy.

Peter Mandelson
Peter Mandelson
Źródło: PAP/EPA/BONNIE CASH / POOL

Mandelson nadal zasiada w Izbie Lordów. W poniedziałek brytyjski premier Keir Starmer wezwał go do złożenia - przysługującego dożywotnio - mandatu członka wyższej izby brytyjskiego parlamentu, do której został mianowany w 2008 roku. Odejście z Izby Lordów oznaczałoby jednocześnie zrzeczenie się tytułu szlacheckiego.

To nie pierwszy raz, gdy Mandelson mierzy się z bolesnymi konsekwencjami swojej znajomości z seksualnym przestępcą. Z powodu powiązań z Epsteinem w ubiegłym roku został zwolniony ze stanowiska ambasadora Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych.

trump
Były ambasador Wielkiej Brytanii w USA Peter Mandelson na nagraniach archiwalnych
Źródło: Reuters

Próby spotkania z Putinem

Jak wyliczyły media, w dokumentach Epsteina prezydent Rosji Władimir Putin jest wymieniony 1055 razy. Wiele z tych pozycji odnosi się do niego jedynie pobieżnie, na przykład w przeglądach prasy wysyłanych na adres Epsteina.

Można jednak odnieść wrażenie, że Epsteinowi zależało na spotkaniu z Putinem. Na przestrzeni lat miliarder wielokrotnie rozmawiał o swoich nadziejach na takie spotkanie z Thorbjornem Jaglandem, byłym premierem Norwegii. Ten ostatni utrzymywał kontakty z rosyjskim przywódcą w ramach swoich obowiązków jako sekretarz Rady Europy.

W e-mailu do emirackiego biznesmena Sultana bin Sulajema w 2011 roku Epstein zasugerował, że wolałby spotkać się z Putinem w Stanach Zjednoczonych, dodając, że "Soczi jest mało prawdopodobne". Pełny kontekst tej wymiany nie jest znany. W maju 2013 roku Epstein ustawił przypomnienie o treści "Jagland Putin Soczi". Dzień później napisał w wiadomości do byłego premiera Izraela Ehuda Baraka - z którym również utrzymywał częste kontakty - że Putin poprosił Epsteina o spotkanie w czasie corocznego forum w Petersburgu. "Powiedziałem mu nie. Jeśli (Putin) chce się spotkać będzie musiał zarezerwować prawdziwy czas i prywatność. Zobaczymy co się wydarzy" - dodał Epstein. W czerwcu tego samego roku napisał z kolei do nieznanego adresata, że w jego lokum w Paryżu będzie nocował założyciel Microsoftu Bill Gates, dodając, że "Putin jest mile widziany, by dołączyć na kolację". W styczniu 2014 r. miliarder napisał z prośbą do Jaglanda, z prośbą o organizację spotkania z Putinem, dodając, że nie może zrobić tego w szwajcarskim Davos, bo jest tam zbyt wielu ludzi.

"Nie jest jasne, czy do takich rozmów biznesowych kiedykolwiek doszło. Korespondencja mailowa prowadzona niemal co roku aż do 2018 roku sugeruje jednak, że Epstein próbował organizować spotkania, a nawet zapraszać Putina na kolację za pośrednictwem wspólnych kontaktów" - pisze Independent.

Epstein i miliarderzy

Najnowsza transza dokumentów to także korespondencja nowojorskiego finansisty i przestępcy seksualnego z najbogatszymi ludźmi w Ameryce. W opublikowanych w piątek dokumentach figurują m.in. Elon Musk (właściciel SpaceX, Tesli czy X), Bill Gates (współzałożyciel Microsoftu) czy Sergey Brin (współzałożyciel Google).

W mailach z 2013 roku Epstein pisał o rzekomych pozamałżeńskich kontaktach seksualnych Billa Gatesa. W jednej z wiadomości twierdził, że pomógł Gatesowi zdobyć leki, "by poradzić sobie z konsekwencjami seksu z rosyjskimi dziewczynami", oraz że aranżował dla niego randki z mężatkami. Przedstawiciel Gatesa nazwał te zarzuty "całkowicie absurdalnymi i kompletnie nieprawdziwymi". Nie jest jednak jasne, czy Epstein rzeczywiście kiedykolwiek wysłał wspomniane wiadomości do założyciela Microsoftu.

Bill Gates i książę Andrzej
Bill Gates i książę Andrzej
Źródło: House Oversight Democrats

Dowiadujemy się też, że Epstein wielokrotnie korespondował z Elonem Muskiem w latach 2012-2014. Część wiadomości dotyczyła prób zorganizowania spotkania na Florydzie lub Karaibach. "Jeśli znajdziesz trochę czasu, odwiedź mnie na mojej wyspie" - napisał Epstein do Muska 25 września 2012 roku, namawiając miliardera, aby "zabrał ze sobą swojego przyjaciela lub przyjaciół". "Brzmi dobrze, postaram się przylecieć" - odpowiedział Musk. W listopadzie 2012 roku Epstein wysłał Muskowi e-mail z pytaniem, "ile osób będzie lecieć helikopterem na wyspę". "Prawdopodobnie tylko Talulah i ja. Który dzień/noc będzie najbardziej szaloną imprezą na twojej wyspie?" - odpowiedział Musk, najwyraźniej nawiązując do swojej byłej żony Talulah Riley. Miliarder twierdzi, że nigdy nie odwiedził wyspy Epsteina ani nie wsiadł na pokład jego samolotu zwanego "Lolita Express". Kilka maili rzeczywiście wskazuje, że nie doszło do realizacji ustalonych z Epsteinem planów.

Elon Musk
Elon Musk
Źródło: Photo Agency/Shutterstock

Sergey Brin z kolei - jak wynika z dokumentów - odwiedzał prywatną wyspę Epsteina w pobliżu St. Thomas, planował kolacje w jego domu na Upper East Side oraz korespondował z Ghislaine Maxwell, wieloletnią partnerką i współpracowniczką finansisty. Maxwell w mailach opisywała spotkania u Epsteina jako "przyjemnie swobodne i niezobowiązujące". "Czekam z niecierpliwością na spotkanie" - napisała w kwietniu 2003 roku. Od dawna wiadomo również, że Epstein przedstawił kadrę kierowniczą JPMorgan Brinowi, pomagając bankowi pozyskać go jako klienta. Sarah Ransome, jedna z oskarżycielek Epsteina, twierdziła w dokumentach sądowych z 2024 roku, że spotkała Brina oraz jego ówczesną narzeczoną Anne Wojcicki na wyspie Epsteina, która przez wiele lat była centrum jego działalności związanej z handlem ludźmi w celach seksualnych. Jeden z byłych kapitanów łodzi Epsteina powiedział w wywiadzie dla "New York Timesa", że widział Brina na wyspie więcej niż raz. 

Sergey Brin
Sergey Brin
Źródło: WILL OLIVER / POOL/PAP/EPA

Polskie wątki

W najnowszej odsłonie dokumentów nie zabrakło także polskich wątków, choć - jak trzeba zastrzec - te do tej pory ujawnione przez media nie wskazują na przestępczy charakter. Najgłośniejszym polskim nazwiskiem, jakie znalazło się w dokumentach ujawnionych przez Departament Sprawiedliwości jest niewątpliwie były tenisista Wojciech Fibak.

W jednym z maili z września 2013 roku Epstein składa mu gratulacje (powód nie jest znany) i pyta, czy będzie w Paryżu na przełomie września i października. Fibak odpowiada: "Tak, merci. Zadzwoń kiedy chcesz! wojtek". Pozostałe dokumenty to kalendarz Epsteina z przypomnieniem, że ma się spotkać z Fibakiem 5 października w stolicy Francji. Obok imienia Fibaka w nawiasie znajduje się adnotacja "Fine Art Investments" (inwestycje w dzieła sztuki) oraz wymazane przez resort nazwisko, co sugeruje, że w spotkaniu miała brać udział jeszcze jedna osoba. Fibak znany jest z kolekcjonowania sztuki, zaś Epstein miał znajomości w świecie sztuki i zajmował się handlem dziełami. Fibak w rozmowie z WP Sportowe Fakty powiedział, że "nie doszło do tego spotkania" o którym mowa w dokumentach. - Odpisałem mu w taki sposób, bo jestem kulturalny - dodał.

W ujawnionych dokumentach pojawia się także polska modelka. Akta zawierają obszerną korespondencję między nią a Epsteinem. Mieli oni utrzymywać kontakty w latach 2014-2015. Z maili wynika, że modelka odwiedzała prywatną wyspę finansisty na Karaibach, a także latała do Nowego Jorku na jego koszt. W jednym z wiadomości z 2015 roku Polka pisała do miliardera, że jej się przyśnił. "Czy byłem nagi?" - zapytał Epstein w odpowiedzi. Modelka odpisała, że nie, ale wyglądał "inaczej niż w rzeczywistości".

W dokumentach pojawiają się także wzmianki o kilku innych kobiet o polskich nazwiskach. Jedna wiadomość dotyczy kursu masażu w szkole w Poznaniu. "Chcę to zarezerwować" - napisała osoba, która podpisała się jako Xxx. Z ujawnionej korespondencji wynika również, że w styczniu 2014 roku ludzie Epsteina pomagali zorganizować podróż kobiecie o polskim nazwisku z Warszawy do Paryża i z powrotem, nie jest jednak jasne w jakim celu. W jednej z wiadomości kobieta otrzymuje adres paryskiego apartamentu Epsteina.

We wtorek premier Donald Tusk poinformował, że w związku z ujawnionymi dokumentami powstanie w Polsce zespół analityczny i być może będzie śledztwo. Oświadczył, że jeśli miał miejsce jakikolwiek przypadek wykorzystania polskich dzieci przez siatkę pedofilów i przez "organizatora tego szatańskiego kręgu, pana Epsteina", to rząd zrobi wszystko, "żeby i ci, którzy są za to odpowiedzialni i ewentualnie pokrzywdzeni, żeby nie tylko widzieli aktywność państwa polskiego, ale żeby też zadośćuczynić jeśli będzie taka potrzeba i przede wszystkim, żeby skutecznie ścigać tych, którzy dopuszczają się tak koszmarnych zbrodni".

Czytaj także: