Najniższą temperaturę w historii pomiarów w Polsce - minus 41,1 stopni Celsjusza - odnotowano 17 lutego 2025 roku w stacji pomiarowej w tatrzańskim Litworowym Kotle. Podobną odnotowano w Siedlcach w roku 1940.
Nieoficjalne rekordy padły prawdopodobnie w 1929 roku na Żywiecczyźnie. Mróz sięgał blisko -50 stopni Celsjusza, bo -48 stopni zmierzono w Kąclowej koło Grybowa, -46 stopni w Nowym Targu, a -45 stopni w Rabce. Zdaniem naukowców z projektu mrozowiska.pl, pod kierownictwem doktora Bartosza Czerneckiego, odnotowany w 2025 roku podczas łagodnej zimy w Litworowym Kotle rekordowy mróz, dowodzi, że dawniej panowały w tatrzańskich kotłach warunki jak na Syberii. Według ich wyliczeń, 10 lutego 1929 roku temperatura mogła tam spaść nawet do -60 stopni Celsjusza.
Zima paraliżowała wtedy Polskę. Śnieg w górach spadł już w pierwszej połowie października 1928 roku. W reszcie kraju sypnęło na przełomie listopada i grudnia. Między styczniem a marcem 1929 roku w obszarach nizinnych utrzymywała się kilkudziesięciocentymetrowa warstwa białego puchu.
Kulminacja mrozów nastąpiła w lutym. A wraz z nią kłopoty w całym kraju.
Szyny nie wytrzymywały temperatur
Tak jak i teraz od mrozu pękały szyny. Jednak nie były to jednostkowe przypadki, a cały ich wysyp. Ruch kolejowy na wielu liniach był wstrzymany.
Ponieważ w czasie kilkugodzinnego nieraz postoju rury do ogrzewania stają się bezczynne, więc publiczność w wagonach marznie straszliwie. Wykorzystali to drobni spekulanci, którzy ciepło ubrani jeżdżą w tych pociągach z wódką i gorącą herbatą w termosie i w czasie nieprzewidzianego postoju sprzedają zmarzniętym pasażerom swój towar po niesłychanie paserskich cenach"Ilustrowany Kuryer Codzienny" 11 II 1929 r.
Składy w ogóle nie kursowały wokół Lwowa, a tam gdzie docierały zaliczały gigantyczne opóźnienia.
"Pociągi pospieszne ze Lwowa i Katowic, które miały nadejść do Warszawy o godz. 7, do godziny 17-tej nie przybyły" - informował 12 lutego "Dziennik Poznański".
"Wszystkie szyny na torach stacyjnych pokryte są szklistą masą lodu, która powoduje, że koła parowozów i wagonów obracają się w miejscu, nie mogąc ruszyć naprzód" - podawał tego samego dnia "Kurier Poznański".
W Tarnopolu było jak w fortecy. Zaspy były tak wielkie, że miasto zostało dosłownie odgrodzone od reszty świata.
Węgiel utknął w drodze
W kraju brakowało węgla. Kłopot był jednak nie tyle w wydobyciu, co w dostarczeniu go pociągami. "Ceny detaliczne węgla rosną jak na drożdżach" - podawał 11 lutego "Ilustrowany Kurier Codzienny".
Tam, gdzie ludzie mieli czym palić w piecach, palili bezustannie. Rosła liczba pożarów. W Warszawie zaspy były tak wysokie, że strażacy nie widzieli hydrantów. A nawet, gdy już się do nich dokopali, to te i tak były skute lodem. Trzeba było je ogrzać, by w ogóle popłynęła z nich woda... To wymagało czasu. Płomienie nie czekały.
Podobne problemy mieli strażacy w Cieszynie.
Do usuwania śniegu z dróg wysyłano nawet czołgi.
Tragiczny bilans
Mróz zbierał śmiertelne żniwo. W 1929 roku z wychłodzenia zmarło o 25 procent więcej osób niż rok wcześniej.
Na granicy Polski ze Związkiem Radzieckim zamarzł pijany sowiecki pogranicznik. Znaleziono go w pozycji siedzącej z kurczowo przyciśniętym karabinem.
"Z powiatu janowskiego w wojew. lubelskiem dochodzą, wiadomości o zamarznięciu całego obozu cygańskiego, złożonego z 34 osób. Bliższych informacyj brak" - podawał 12 lutego "Kurier Poznański".
Ta sama gazeta informowała kilka dni później o śmierci czteroosobowej rodziny cygańskiej pod Gostyniem (województwo wielkopolskie). "Również koń, należący do cygana, zginął z głodu i mrozu. W pobliskiem Kunowie zmarzło dziecko na ręku żebrzącej matki" - donosił "Kurier Poznański".
We Lwowie tylko 11 lutego do pogotowia zgłosiło się dwa tysiące osób z odmrożeniami. "Kto wystawił na ulice nos - doznał odmrożenia (...) Do późnej nocy trwała do Pogotowia rat. istna wędrówka narodów" - pisała lwowska "Chwila". Lekarze mieli tyle zgłoszeń, że zabrakło opatrunków.
"Wczoraj na Chwaliszewie młody chłopak odmroził sobie silnie uszy i wbrew przestrogom obecnych, począł je gwałtownie rozcierać. Nagle, ku przerażeniu świadków odpadła mu górna część prawej małżowiny usznej, a lewa została wskutek silnego masowania 'pęknięta', zwisając tylko na wąskim skrawku ciała" - relacjonował "Dziennik Poznański" 12 lutego.
Ucho - jak podawał tego samego dnia "Ilustrowany Kurier Codzienny" - stracił też taksówkarz, który przywiózł pasażerów z Myślenic na krakowski Rynek. Gdy po dojechaniu do celu poprawiał kołnierz futra, jego ucho zostało na kołnierzu.
Niemal w całym kraju odwołano zajęcia w szkołach.
Gazety prześcigały się w opisywaniu, co się dzieje na froncie zimy. Mróz i to utrudniał.
Z powodu katastrofalnych mrozów i zamarznięcia przewodów gazowych, dostarczających niezbędnego gazu dla części urządzeń technicznych drukarni, jesteśmy zmuszeni ograniczyć dziś rozmiary naszego pisma."Dziennik Poznański" 13 II 1929 r.
Kłopoty miała także poczta, w związku z awariami sieci telefonicznej.
Nocy dzisiejszej z pośród pięciu istniejących uległy zerwaniu trzy przewody telefon., łączące Poznań z Warszawą, tak, że czynne są tylko dwa. A z Katowicami komunikacja telefoniczna jest zupełnie przerwana."Dziennik Poznański" 8 II 1929 r.
W Poznaniu temperatura spadła do -36 stopni Celsjusza, Warta całkowicie zamarzła.
Ruch w porcie od paru tygodni ustał już zupełnie. Trzy szkuty naładowane jęczmieniem 18 grudnia ub. roku zamarzły i stoją do dzisiaj uwięzione w porcie."Dziennik Poznański" 8 II 1929 r.
Poznań walczył z czasem
Poznaniowi mrozy szczególnie dały się we znaki. W połowie maja miasto miało zorganizować Powszechną Wystawę Krajową. Ogromna wystawa miała podsumowywać 10-lecie odzyskania niepodległości i pokazywać dorobek gospodarczy, kulturalny, naukowy i polityczny kraju, który po 123 latach wrócił na mapy.
Na obszarze trzy razy większym niż dzisiejsze Międzynarodowe Targi Poznańskie zwiedzający mieli zobaczyć wszystko, czym tylko można było się pochwalić: produkowane w kraju samochody, samoloty czy parowozy, maszyny w ruchu, makiety największych inwestycji, produkty spożywcze, sukcesy polskiego rolnictwa, rządu i samorządów oraz wynalazki jak pierwszy polski telewizor czy pierwszy polski policyjny radar.
Ale żeby to zaprezentować, trzeba było wybudować kilkadziesiąt pawilonów. Do tego przebudowywano ulice, dworce, budowano hotel Polonia - największy wtedy w Polsce.
Mróz i śnieg to komplikowały. Wiele prac opóźniano i czekano na poprawę pogody. Robotnicy nie dostawali jednak wolnego - gdy nie mogli pracować na zewnątrz, przenosili się do środka. Posiłkowano się też najnowszymi zdobyczami techniki, na przykład na budowie hotelu Polonia w ruch poszły potężne dmuchawy ocieplające, sprowadzone z Anglii.
Mimo tych wszystkich przeciwności losu, wystawę udało się przygotować na czas.
Raj dla sportowców
Z powodu zimna odwołano łyżwiarskie Mistrzostwa Polski. Ale nie wszystkich siarczysty mróz odstraszał. W Zakopanem odbyły się Mistrzostwa Świata w narciarstwie. W ponad 30-stopniowym mrozie skakali poprzednicy Adama Małysza i Kamila Stocha.
Z kolei w Warszawie 11 lutego, przy 30-stopniowym mrozie, na Wiśle wykuto w lodzie dziurę długą na 30 metrów, szeroką na sześć i głęboką na metr. Na tak przygotowanym "torze" urządzono zawody pływackie, w których uczestniczyło 12 śmiałków.
Zimno nie tylko w kraju
Mrozy dały o sobie znać nie tylko w Polsce. W Wolnym Mieście Gdańsk zamarzł port, a na zatoce w lodzie utknęły dwa duńskie statki. Woda z pękających od mrozu rur wodociągowych podmyła jeden z domów. Mieszkańców trzeba było ewakuować.
Dramatycznie wyglądały też doniesienia z niemieckich wówczas miast. W całej Pile nie było wody. We Wrocławiu od mrozu pękł na całej długości most Wilhelma (dzisiaj Most Grunwaldzki). Natychmiast wyłączono go z użytku.
W Szwarcwaldzie spod śniegu wyłoniło się 100 zamarzniętych sarenek. "Stan zwierzyny spadnie do 50 proc. normalnej ilości" - czytamy w depeszy z 19 marca 1929 roku.
Austriaccy myśliwi wyrażali z kolei obawy, że w niektórych częściach kraju wymrą wszystkie dzikie zwierzęta.
Zapowiadali jeszcze dłuższą "zimę"
Mrozy utrzymywały się przez cały luty i większość marca. Uniwersytet Poznański w kwietniu podsumowywał: temperatura w marcu w Poznaniu wahała się od -15 stopni Celsjusza do 15 stopni. Średnia miesięczna - 1,1 stopnia w plusie. Przez 24 dni w miesiącu występował mróz, przy czym przez sześć dni utrzymywał się całą dobę. Najniższą temperaturę - 19 kresek poniżej zera - odnotowano 3 marca. Śnieg utrzymywał się przez 15 dni.
Przed pierwszym dniem wiosny nadeszło ocieplenie. Ale mróz wrócił jeszcze po Wielkanocy, która przypadała wówczas 31 marca. "W Morskiem Oku 18 st. mrozu" - alarmowało "ABC" 9 kwietnia, podając, że temperatura spadła poniżej zera praktycznie w całym kraju.
Najstarsi górale nie pamiętają takiej zimy w Zakopanem. Nie brak takich, którzy przepowiadają zimę do połowy maja."ABC" 8 IV 1929 r.
Te mrożące krew w żyłach prognozy się jednak nie sprawdziły. W połowie kwietnia śnieg stopniał w całym kraju, a "już" w maju można było się cieszyć wiosną.
Opracował: Filip Czekała/ tam
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: NAC