- Chyba największym problemem jest to, że bardzo często pacjenci nie informują lekarzy o tym, że stosują jakieś leki dostępne bez recepty. Tymczasem te leki mogą, jak każda substancja czynna, powodować również działania niepożądane. Stosowane przez dłuższy czas czy w dawkach przekraczających wartości progowe, mogą być toksyczne - ostrzega w rozmowie z tvn24.pl prof. Krzysztof Giannopoulos, prezes Polskiego Towarzystwa Hematologicznego i Transfuzjologicznego.
Leki przeciwbólowe w topowej piątce sprzedaży bez recepty
Z raportu OSOZ, dotyczącego rynku aptecznego w 2024 roku wynika, że leki przeciwbólowe są na piątym miejscu pod względem wartości sprzedaży leków bez recepty w aptekach. Polacy tylko w 2024 roku zapłacili za nie niemal 1,6 mld złotych. Pierwsze miejsce w zestawieniu zajmują leki na przeziębienie, na które Polacy wydali aż 5 mld zł. Warto odnotować, że środki te najczęściej mają w składzie substancje czynne działające przeciwbólowo, przeciwgorączkowo i przeciwzapalnie.
- Leki przeciwbólowe, takie jak metamizol czy te z grupy niesteroidowych leków przeciwzapalnych, mają określone toksyczności. Na przykład metamizol może powodować stosunkowo rzadkie, ale bardzo niebezpieczne powikłanie, jakim jest agranulocytoza - mówi prof. Krzysztof Giannopoulos.
"Ryzyko zwiększa się, jeśli przez dłuższy czas bierzemy większe dawki"
Jak wyjaśnia lekarz, agranulocytoza polega na spadku liczby granulocytów, będących jednym z rodzajów białych krwinek, które odpowiadają za układ odpornościowy, poniżej pewnego poziomu. Przyjmowane są dwie definicje, z których jedna mówi o tym, że są to wartości poniżej 500 w mikrolitrze, a druga - poniżej 200 w mikrolitrze.
- To się wiąże oczywiście ze zwiększonym ryzykiem infekcyjnym. Najbardziej się boimy, jeśli pacjent w trakcie agranulocytozy ma właśnie infekcję. Mówimy wtedy o gorączce neutropenicznej, która jest bezpośrednim zagrożeniem życia. W takim przypadku trzeba szybko działać, nie tylko korygując poziom białych krwinek, ale przede wszystkim podając szerokospektralne antybiotyki - wyjaśnia profesor.
Gorączce neutropenicznej mogą towarzyszyć objawy, takie jak m.in. ból gardła, dreszcze, kaszel, osłabienie, bóle głowy i brzucha, a także wysypka, częstomocz czy przyspieszony rytm serca.
Polekowa agranulocytoza może występować nie tylko po metamizolu, ale też np. po środkach przeciwpsychotycznych, lekach stosowanych w dysfunkcjach tarczycy, przeciwpadaczkowych czy niektórych antybiotykach - wszystkie one są jednak wydawane wyłącznie na receptę. Właśnie dlatego w przypadku przyjmowania wydawanego bez recepty metamizolu tak ważne jest to, by zachować ostrożność.
- Ryzyko zwiększa się, jeśli przez dłuższy czas bierzemy większe dawki bez kontroli lekarza. Wciąż jednak mówimy o bardzo rzadkich przypadkach - niektóre źródła podają, że to zaledwie jeden przypadek na milion - zastrzega hematolog.
Ostrożnie też z innymi lekami, a nawet… sokami owocowymi
Lekarz podkreśla, że dużo częstsze niż powikłania hematologiczne są powikłania narządowe, związane z przyjmowaniem bez kontroli leków z grupy niesteroidowych leków przeciwzapalnych, takich jak ibuprofen czy ketoprofen.
- Tutaj ten profil toksyczności jest trochę inny. Częściej są to toksyczności związane z nerkami, w pojedynczych przypadkach raportowano ostre niewydolności nerek, a także powikłania gastrologiczne. One są wielokrotnie częstsze niż te powikłania hematologiczne, czyli wspomniana wcześniej agranulocytoza, dlatego, że dotyczą kilku procent osób stosujących leki OTC, czyli bez recepty, a co za tym idzie bardzo często bez kontroli lekarza - mówi prof. Krzysztof Giannopolos.
Z kolei w przypadku paracetamolu ryzyko związane jest z toksycznym działaniem na wątrobę. - Ono się pojawia, jeśli są dodatkowe czynniki ryzyka. Na pewno paracetamol plus alkohol to jest najgorsza para, jaką sobie możemy wyobrazić. Po takim koktajlu zdarzały się bardzo poważne powikłania. Dotyczyły one też dawek bardzo wysokich - mówi ekspert i zaznacza, że leków bez recepty nie można demonizować, a jedynie zachować dużą ostrożność, kiedy po nie sięgamy.
Lekarz ostrzega też przed niekontrolowanym przyjmowaniem leków reklamowanych jako te "na zgagę", czyli inhibitorów pompy protonowej. - W ulotce czytamy, żeby nie stosować ich w sposób ciągły bez kontroli lekarza. Dlaczego? Bo możemy przegapić dużo poważniejsze stany i zafundować rozwój nowotworu, którego mogą to być wczesne objawy - radzi lekarz.
Prof. Krzysztof Giannopoulos podkreśla też, że ryzyko może się wiązać nie tylko z substancjami zarejestrowanymi jako leki, ale też z suplementami diety czy ziołami, a nawet niektórymi owocami. - Na przykład dziurawiec, który jest metabolizowany przez wątrobę czy chociażby sok z grejpfruta, mogą zmieniać metabolizm przyjmowanych przez pacjentów leków - zaznacza hematolog.
Autorka/Autor: Piotr Wójcik
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock