We wtorkowym głosowaniu w parlamencie w Oslo za utrzymaniem monarchii opowiedzieli się m.in. przedstawiciele ugrupowań, które w swoich programach politycznych deklarują poparcie dla jej zniesienia. Za wprowadzeniem republiki głosowali jedynie posłowie Partii Zielonych oraz radykalnie lewicowej Partii Czerwonej.
Parlament (Storting) zdecydował o utrzymaniu monarchii w czasie jej najpoważniejszego od lat kryzysu. Jego źródłem są zarzuty karne, w tym gwałtu i za ciężkie przestępstwa narkotykowe, wobec Mariusa Borga Hoeiby’ego, syna księżnej Mette-Marit oraz ujawniane w ostatnich dniach jej niejasne relacje z amerykańskim finansistą i przestępcą seksualnym Jeffreyem Epsteinem.
We wtorek rusza też proces syna księżnej.
Hoiby jest synem księżnej z poprzedniego związku. Urodził się na cztery lata przed jej ślubem z księciem Haakonem, synem króla Haralda V. Hoiby nie nosi tytułu królewskiego i nie znajduje się w kolejce do norweskiego tronu. Sprawą 29-latka żyje cała Norwegia, a nowe informacje na jego temat pojawiają się w lokalnych mediach niemal codziennie - wskazuje BBC.
"To nie jest jeden z wielu problemów, to kryzys"
Badania opinii publicznej w Norwegii oraz wypowiedzi ekspertów wskazują na rosnące podziały społeczne w sprawie monarchii. Politolog Craig Aaen-Stockdale z ruchu Norwegia Republika podkreślił, że choć poparcie dla monarchii pozostaje wysokie, to między 2017 a 2024 rokiem spadło z 80 proc. do ok. 62 proc. Jak powiedział, ustrój republikański zyskuje zwolenników zwłaszcza wśród młodych wyborców i mieszkańców dużych miast.
- Dziedziczna głowa państwa jest sprzeczna z zasadami równości obywateli wobec prawa, a sam monarcha nie ponosi odpowiedzialności ani karnej, ani politycznej, a nawet może zwolnić z niej członków rodziny panującej. Wybieralny prezydent lepiej odpowiadałby współczesnym oczekiwaniom wobec demokracji - ocenił Aaen-Stockdale.
Eksperci podkreślają jednak, że mimo obecnego kryzysu monarchia w Norwegii wciąż pełni stabilizującą funkcję w systemie politycznym.
Dla Tove Taalesen, wieloletniej szefowej służby w Pałacu Królewskim i autorki książek o kulisach życia norweskiej rodziny królewskiej, wtorkowe głosowanie pokazało, że parlament oddzielił ocenę bieżących problemów wizerunkowych rodziny królewskiej od samej instytucji monarchii. Taalsen nie miała jednak wątpliwości, że ostatnie wydarzenia zostawią głęboki ślad.
- To nie jest tylko jeden z wielu problemów, to kryzys, który na zawsze zapisze się w historii norweskiej rodziny królewskiej - oceniła.
Opracował Adrian Wróbel
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: Shevchenko Andrey/Shutterstock