Rewolucja na szkolnych talerzach. Dietetyczka komentuje

Dzieci w szkolnych stołówkach mają jeść więcej owoców
Katarzyna Szulc o tym, jak kształtować zdrowe nawyki żywieniowe u dzieci
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: tvn24
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Posiłki w szkołach i przedszkolach od dziś mają być zdrowsze. Więcej warzyw, owoców i produktów pełnoziarnistych, mniej cukru, ograniczenie wysoko przetworzonej żywności i woda jako podstawowy napój - to najważniejsze zmiany. Ministerstwo Zdrowia przekonuje, że chodzi o to, by kształtować zdrowe nawyki. Dietetyczka dodaje, że zmiana jadłospisu jest ważna, ale to nie wszystko.

- Szkoła i przedszkole to miejsca, w których dzieci spędzają znaczną część dnia. Dlatego to właśnie tam możemy nie tylko zapewnić im wartościowy posiłek, ale także pomóc budować nawyki, które pozostaną z nimi na lata. Nowe standardy żywienia to inwestycja w przyszłość - w zdrowsze dzieci i zdrowsze społeczeństwo. Zdrowe nawyki nie powinny być przywilejem, ale codziennością dostępną dla każdego dziecka - mówi cytowana w przesłanym do naszej redakcji komunikacie wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka.

Inne menu na stołówkach, inny asortyment w sklepikach

Nowe przepisy dotyczące szkolnych jadłospisów stawiają na większą różnorodność i lepsze zbilansowanie posiłków. Jak informuje Ministerstwo Zdrowia, w szkolnym i przedszkolnym jadłospisie większą rolę będą odgrywać warzywa, owoce, rośliny strączkowe oraz pełnoziarniste produkty zbożowe.

Wśród najważniejszych zmian są:

  • co najmniej jeden pełnowartościowy posiłek na bazie nasion roślin strączkowych w tygodniu, bez dodatku produktów odzwierzęcych;
  • ograniczenie podawania potraw mięsnych w ramach obiadu do dwóch razy w tygodniu;
  • przygotowywanie zup na wywarach warzywnych co najmniej dwa razy w tygodniu;
  • większy udział warzyw i owoców w codziennych posiłkach;
  • większy nacisk na produkty pełnoziarniste;
  • dalsze ograniczenie dodatku cukru do napojów przygotowywanych na miejscu;
  • woda jako preferowany napój dla dzieci i młodzieży;
  • wykorzystywanie, jeśli to możliwe, produktów lokalnych lub ekologicznych.

MZ dodaje, że w sklepikach szkolnych wprowadzono zamknięty katalog produktów dopuszczonych do sprzedaży, uwzględniający m.in. produkty bezglutenowe, bez laktozy oraz wzbogacane napoje roślinne. Z katalogu usunięto kategorię "inne", która pozwalała na sprzedaż żywności niewymienionej w pozostałych kategoriach, w tym części produktów o niższej wartości odżywczej.

Nowe zasady nawiązują do założeń diety planetarnej - modelu żywienia, który łączy troskę o zdrowie człowieka z troską o środowisko

"Kropelka, która będzie drążyć skałę"

Przepisy uwzględniają potrzeby dzieci, które nie spożywają produktów odzwierzęcych. W dni, w których w ramach obiadu podawane jest mięso lub ryba, placówka ma zapewnić im pełnowartościową alternatywę roślinną, w szczególności opartą na nasionach roślin strączkowych. Dzieci wymagające alternatywnych rozwiązań żywieniowych, m.in. stosujące dietę bezlaktozową czy bezglutenową, będą miały dostęp do produktów takich jak roślinne alternatywy produktów mlecznych, pod warunkiem że spełniają one określone kryteria dotyczące zawartości cukru, tłuszczu i soli.

Nowe regulacje ograniczają możliwość stosowania produktów o wysokiej zawartości cukru, soli i tłuszczu oraz żywności wysoko przetworzonej o niskiej wartości odżywczej. Precyzują również, że dania mięsne powinny być przygotowywane ze świeżego mięsa, a nie wysokoprzetworzonych wyrobów mięsnych.

- Zmiany w szkolnych jadłospisach idą w dobrym kierunku i odpowiadają potrzebom żywieniowym dzieci. Jest to taka kropelka, która będzie drążyć skałę - ocenia Irena Mankiewicz-Żurawska, dietetyczka kliniczna Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach.

Zdaniem ekspertki, szczególnie ważne jest zwiększenie ilości warzyw. Dzieci, które nie jedzą ich w domu, mogą łatwiej zdecydować się na spróbowanie ich w grupie rówieśniczej. Znaczenie może mieć także powtarzalność jadłospisów.

- Raz podany burak nie zostanie przez dziecko spróbowany, ale jeżeli ten burak się pojawi drugi raz, trzeci raz, to może za czwartym, oczywiście w towarzystwie, jak jedno dziecko je, to i drugie po prostu się zachęci, spróbuje tego buraka - mówi.

Dietetyczka pozytywnie ocenia także zwiększenie udziału dań na bazie roślin strączkowych, takich jak fasola czy ciecierzyca. Mogą one być alternatywą dla dzieci i młodzieży, które nie jedzą mięsa. Pozostałym mogą natomiast dać okazję do spróbowania potraw, których nie jedzą w domu.

Jak zaznacza ekspertka, szkolny obiad odpowiada za około 30 proc. dziennego zapotrzebowania dziecka na energię. Pozostałe 70 proc. przypada na posiłki spożywane poza szkołą. Dlatego zmiany w stołówkach nie zastąpią prawidłowego żywienia w domu, ale mogą być jednym z elementów kształtowania nawyków.

Potrzebna jeszcze edukacja

Mankiewicz-Żurawska zaznacza, że sama zmiana jadłospisu nie wystarczy, jeśli nie będzie towarzyszyć temu odpowiednia edukacja. Dzieci powinny dowiadywać się, jak samemu komponować zdrowy posiłek i dlaczego warto jeść warzywa czy produkty roślinne. Wiedza przekazywana podczas zajęć może być następnie powiązana z tym, co pojawia się na szkolnych stołach.

- Jednym z głównych problemów żywieniowych dzieci i młodzieży w Polsce jest niska jakość posiłków. Ich kaloryczność jest często wystarczająca, a nawet zbyt wysoka, ale nie zawsze odpowiada wartości odżywczej, której potrzebuje organizm - podkreśliła Mankiewicz-Żurawska.

W tym kontekście warto przyjrzeć się temu, co zawierają szkolne lunchboxy. Ich przygotowywanie to nie tylko kolejna okazja, by kształtować zdrowe nawyki, ale trenować też samodzielność dzieci i nastolatków. W ubiegłorocznej rozmowie z TVN24+ dietetyczka lga Makiewicz podkreślała, że należy zadbać o to, by obowiązek szykowania i pakowania tego posiłku należał tylko do dziecka.

- W lunchboxach powinny znajdować się rzeczy, które nasycą dziecko, które dodadzą mu energii, nie będą dla niego wyzwaniem i które nie będą powodowały, że ten lunchbox albo będzie wyrzucany, albo będzie wracał z powrotem do domu z całą zawartością - mówiła dietetyczka.

Właśnie pomijanie posiłków (zwłaszcza śniadań), ich nieregularne spożywanie oraz podjadanie pomiędzy nimi - to kolejne problemy dotyczące młodych ludzi. Dietetyczka wskazała również na występowanie zaburzeń odżywiania, w tym anoreksji i bulimii, oraz nadwagi i otyłości.

Zdaniem Mankiewicz-Żurawskiej nie można obecnie powiedzieć, że wszystkie szkolne jadłospisy są nieprawidłowe. Ich jakość jest jednak różna - część z nich oceniłaby na "czwórkę plus", a część na "trzy plus".

Źródło: PAP, tvn24.pl
Czytaj także: