- Nowa, uproszczona definicja zawału serca wyróżnia trzy główne kategorie. Jakie?
- Zmiana definicji ma ograniczyć między innymi ryzyko nadrozpoznawania zawału serca, zwłaszcza typu drugiego.
- Do rozpoznania zawału nie wystarcza podwyższone stężenie troponiny. Co jeszcze trzeba ustalić?
- Choroby serca u kobiet są często diagnozowane później. Z czego to wynika?
Zawał mięśnia sercowego (MI) jest jedną z najczęstszych chorób układu sercowo-naczyniowego i pozostaje główną przyczyną zgonów na całym świecie. Nowa globalna definicja, oficjalnie przedstawiona 30 sierpnia na Kongresie ESC 2026 w Monachium w Niemczech, ma poprawić diagnostykę i leczenie oraz pomóc pacjentom lepiej zrozumieć ich stan. Po raz pierwszy opracowały ją wspólnie cztery główne towarzystwa kardiologiczne: Europejskie Towarzystwo Kardiologiczne (ESC), Amerykańskie Kolegium Kardiologiczne (ACC), Amerykańskie Towarzystwo Kardiologiczne (AHA) i Światowa Federacja Kardiologiczna (WHF).
Kluczowe jest ustalenie przyczyny martwicy
Zawał mięśnia sercowego to martwica jego komórek spowodowana niedokrwieniem. - W większości przypadków mamy do czynienia z typowym zawałem, określanym dotychczas jako zawał typu pierwszego. Dochodzi do niego wskutek pęknięcia blaszki miażdżycowej i zamknięcia tętnicy wieńcowej. Taki zawał leczy się inwazyjnie, najczęściej za pomocą angioplastyki [zabieg polegający na mechanicznym poszerzeniu zwężonego lub zablokowanego światła tętnicy wieńcowej, red.]. To właśnie z tym mechanizmem pacjenci zwykle utożsamiają zawał serca - wyjaśnia w rozmowie z tvn24.pl prof. Marcin Grabowski z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, rzecznik Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.
W praktyce martwica mięśnia sercowego może jednak powstać również na skutek innych procesów. - Rozpoznanie mechanizmu zawału ma kluczowe znaczenie dla wyboru terapii. W niektórych przypadkach leczenie interwencyjne, intensywna farmakoterapia czy stosowanie leków przeciwpłytkowych mogą być wręcz przeciwwskazane. Diagnoza niesie również konsekwencje społeczne i ekonomiczne, wpływając między innymi na zdolność pacjenta do pracy oraz możliwość ubiegania się o rentę - wyjaśnia prof. Grabowski.
Rozwój coraz czulszych badań biochemicznych, zwłaszcza oznaczeń troponiny [białko uwalniane do krwi w przypadku uszkodzenia mięśnia sercowego, red.], pozwala wykrywać nawet niewielkie uszkodzenia mięśnia sercowego. Jednak podwyższone stężenie tych markerów nie wystarcza do rozpoznania zawału. - Za każdym razem należy ustalić przyczynę martwicy mięśnia sercowego i określić, czy doszło do niej wskutek niedokrwienia. Jeśli tak, konieczne jest również rozpoznanie jego mechanizmu oraz typu zawału - podkreśla ekspert.
Trzy zamiast pięciu grup zawałów
Poprzednia definicja wyróżniała pięć typów zawału. Nowa odchodzi od dotychczasowych typów na rzecz trzech głównych kategorii: zawału pierwotnego, wtórnego oraz związanego z procedurą. Dokument zaprezentowany na Kongresie ESC 2026 określa również testy diagnostyczne i badania wymagane w przypadku każdej z nich.
- Zawał pierwotny jest to każda ostra patologia w tętnicach wieńcowych. I tutaj uwzględniamy nie tylko pęknięcie blaszki miażdżycowej, ale także skurcz, rozwarstwienie i zator w tętnicach wieńcowych - wskazuje kardiolog.
Zawał wtórny jest następstwem zaburzeń, których źródło leży poza tętnicami wieńcowymi, takimi jak niedokrwistość czy choroby endokrynologiczne. Przyczyną może być też bardzo wysokie lub bardzo niskie ciśnienie krwi albo bardzo szybkie tętno. - Prowadzą one do zachwiania równowagi między zapotrzebowaniem mięśnia sercowego na tlen a możliwością jego dostarczenia - tłumaczy prof. Grabowski.
Co może doprowadzić do wtórnego zawału? - Może do niego dojść między innymi w wyniku silnego stresu, intensywnego wysiłku lub ekstremalnych warunków środowiskowych, które mogą powodować wtórną martwicę - dodaje.
Trzecią kategorię stanowi zawał związany z zabiegiem, takim jak wszczepienie stentu wieńcowego lub pomostowanie aortalno-wieńcowe. - Do jego rozpoznania konieczne jest wystąpienie wyraźnego powikłania w ciągu 30 dni od procedury. Jeśli przebiegła ona prawidłowo i nie doszło do nawrotu niedokrwienia, sam wzrost markerów martwicy mięśnia sercowego nie wystarcza do postawienia diagnozy - zaznacza kardiolog.
Dlaczego doszło do zmiany definicji?
Jednym z powodów zmiany definicji było zbyt częste diagnozowanie zawału typu drugiego, do czego przyczyniły się coraz czulsze metody oznaczania troponiny. Nowe podejście ma pomóc pracownikom ochrony zdrowia w stawianiu bardziej spójnych diagnoz.
Poprzednia uniwersalna definicja wykorzystywała system numeryczny do kategoryzacji różnych typów zawału serca. Zdaniem przewodniczącego ESC, prof. Nicholasa Millsa z Uniwersytetu Edynburskiego w Wielkiej Brytanii, nie zawsze było to łatwe do zastosowania w praktyce klinicznej.
- Dzięki nowemu podejściu możemy teraz rozmawiać z pacjentami o przyczynie zawału serca, aby mogli zrozumieć swój stan i to, dlaczego konieczne są kolejne kroki, takie jak dalsze badania i leczenie - uważa przewodnicząca ACC/AHA prof. Kristin Newby z Duke University Medical Center w Durham w USA. Ponadto nowa uniwersalna definicja zawału serca jest zgodna z kodowaniem Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób (ICD).
Definicja ma również ułatwić prowadzenie badań nad niedostatecznie diagnozowanymi przyczynami zawału mięśnia sercowego. Należy do nich samoistne rozwarstwienie tętnicy wieńcowej, czyli SCAD (ang. spontaneous coronary artery dissection), które dotyka głównie kobiety.
Chodzi o dobrą diagnozę
Zdaniem prof. Grabowskiego nowe nazewnictwo może mieć konsekwencje społeczne i ekonomiczne. - Pacjent rzadziej będzie napiętnowany rozpoznaniem zawału serca. To, że ktoś miał zawał serca, będzie niewystarczające. Trzeba będzie się odnieść, czy to jest pierwotny, czy wtórny rodzaj, na który często nie mają wpływu klasyczne czynniki ryzyka choroby wieńcowej podlegające zmianie - mówi kardiolog.
Nowa klasyfikacja ma również ułatwić lekarzom podejmowanie decyzji dotyczących doboru leczenia. - Pozwala ocenić, czy pacjent wymaga intensywnego, inwazyjnego leczenia przeciwpłytkowego, czy też, w przypadku wtórnych przyczyn, takie postępowanie może być przeciwwskazane. Dzięki doprecyzowaniu klinicyści będą wiedzieli, jakie działania należy podjąć, a podczas analizy dokumentacji łatwiej ocenią zastosowane wcześniej leczenie - wskazuje prof. Grabowski.
Mniej osób z "etykietką zawału serca"
W praktyce nowe kryteria mogą też oznaczać, że mniej pacjentów z ciężkimi chorobami współistniejącymi otrzyma rozpoznanie zawału. - Mniej pacjentów z ciężką anemią, sepsą, z ciężkimi zaburzeniami rytmu, niewydolnością oddechową dostanie etykietkę zawału serca, bo wzrosła mu troponina w trakcie tego epizodu - mówi prof. Grabowski.
Zmiana klasyfikacji jest związana także z rozwojem metod diagnostycznych, które pozwalają dokładniej ocenić stan naczyń i mięśnia sercowego. - Za tą definicją stoi pewna nowa wiedza, która wynika z badań obrazowych. Mamy nie tylko angiografię, koronarografię, echo serca, ale mamy ultrasonografię wewnątrznaczyniową, rezonans magnetyczny i możliwość wirtualnej histologii blaszki miażdżycowej. Coraz więcej możemy powiedzieć, co faktycznie wydarzyło się w samym naczyniu wieńcowym i dlaczego doszło do uwolnienia troponiny - dodaje kardiolog.
Różne kryteria dla kobiet i mężczyzn
Nowa klasyfikacja może również ograniczyć ryzyko nadrozpoznawania lub niedostatecznego rozpoznawania zawałów w zależności od płci. Jak tłumaczy specjalista, kobiety różnią się od mężczyzn także pod względem przebiegu chorób i wyników badań kardiologicznych. Do tej pory używano tych samych norm dla obu płci, przez co część kobiet miała wyniki troponiny poniżej progu wykrycia zawału. - Uwzględnienie różnic między kobietami a mężczyznami może ograniczyć zarówno nadrozpoznawanie, jak i niedostateczne rozpoznawanie zawałów serca - wskazuje kardiolog.
- Zarówno dane z rejestrów, jak i praktyka kliniczna wskazują, że choroby serca u kobiet są często diagnozowane później, co opóźnia rozpoczęcie leczenia. Jedną z przyczyn są mniej charakterystyczne objawy. Nowe kryteria mogą pomóc zmniejszyć te różnice - podsumowuje prof. Grabowski.