Dominik po koszmarnym wypadku wrócił do szkoły. "Jest zdeterminowany i zmotywowany"

Dominik czuje się już lepiej
Dominik po wypadku wrócił do szkoły, przed nim matura i wymarzone studia
Źródło wideo: "Uwaga!" TVN
Źródło zdj. gł.: Uwaga! TVN
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Dominik, który stracił nogi w wypadku na przystanku kolejowym w Woli Bierwieckiej, czuje się lepiej. Walka o jego życie trwała długo. We wtorek nastolatek pojawił się na rozpoczęciu roku szkolnego. Szkoła była przygotowana na jego powrót.

Do wypadku doszło 14 lutego w Woli Bierwieckiej koło Radomia. 17-letni Dominik pomagał kobiecie z wózkiem. Kiedy wsiadał z powrotem, został przytrzaśnięty drzwiami. Dostał się między pociąg a peron. Wiele dni trwała walka o życie chłopaka. Stracił obie nogi i część dłoni. Po dwóch miesiącach walki o życie Dominika wybudzono ze śpiączki.

- Widziałem tę panią pierwszy raz. Gdy zawołała o pomoc, nie mogłem odmówić. Pamiętam moment wystawiania wózka i moment przytrzaśnięcia drzwiami - wspomina Dominik.

- Żona zadzwoniła do mnie i powiedziała, że Dominik chyba nie żyje. Dla mnie to było jak koniec świata. Najtragiczniejsze chwile naszego życia – mówi pan Dariusz, ojciec Dominika.

ZOBACZ CAŁY MATERIAŁ "UWAGI!" TVN: Pomagał kobiecie z dzieckiem i omal nie stracił życia. Jak teraz czuje się Dominik?

Dominik wrócił do szkoły
Dominik wrócił do szkoły
Źródło zdjęcia: Uwaga! TVN

Rehabilitacja i wielka determinacja

Dominik przeżył. Po dwóch miesiącach wybudzono go ze śpiączki. Chłopiec stracił dwie nogi, prawą dłoń i palce lewej. Stracił też głos. Niemal od razu rozpoczął intensywną rehabilitację. Pracował nie tylko nad mięśniami, ale i głosem.

- Dominik codziennie wykonywał bloki ćwiczeniowe, czyli ćwiczenia oddechowe, fonacyjne i artykulacyjne. Można powiedzieć, z każdym tygodniem jego głos był coraz silniejszy, aż pewnego dnia wrócił, jeszcze nie taki, jaki był na początku, ale był dźwięczny - opowiada Danuta Matukiewicz, neurologopeda. - Prawdziwy głos Dominika wrócił na początku tego tygodnia, kiedy pacjent sam stwierdził, że to jest jego głos sprzed wypadku – dodaje Danuta Matukiewicz.

Przeszedł trzy turnusy intensywnej rehabilitacji. Determinacja, by wrócić do szkoły od września, była bardzo duża, Musiał nauczyć się na nowo pisać, bo wcześniej był praworęczny. Jak powiedział ojciec chłopca Dariusz Hołuj, Dominik miał bardzo pracowite wakacje. Musiał nadrobić kilkumiesięczne zaległości w szkole.

Szkoła była gotowa na powrót Dominika

Liceum im. Mikołaja Kopernika w Radomiu, którego uczniem jest Dominik, przygotowało się na jego powrót. Dzięki wsparciu finansowemu miasta placówka została przystosowana do potrzeb osób niepełnosprawnych. Nastolatek na razie porusza się na wózku inwalidzkim, ale w planach są protezy nóg i dłoni. Do jego potrzeb dostosowano też plan lekcji, by zajęcia jego klasy mogły odbywać się w pracowniach na parterze.

Także rodzice Dominika robią wszystko, by stworzyć synowi jak najlepsze warunki. Wynajęli mieszkanie w Radomiu, żeby nie musiał codziennie dojeżdżać do szkoły.

- Dominik nie mógł się doczekać powrotu do szkoły. Jest bardzo zdeterminowany, zmotywowany, żeby ukończyć liceum i przystąpić do matury – powiedział ojciec chłopca. - To, jak Dominik radzi sobie po wypadku, przeszło nasze najskromniejsze oczekiwania. Pokazał, jak silnym jest dzieckiem – dodał z dumą.

Przed nim matura i studia

Po oficjalnym rozpoczęciu roku szkolnego, Dominik pojechał wózkiem do swojej klasy i usiadł - tak jak w poprzednich latach - w pierwszej ławce obok swojego kolegi. Był uśmiechnięty i spokojny.

Z powrotu chłopca do szkoły cieszyli zarówno jego koledzy i koleżanki, jak i nauczyciele. Dominik jest bardzo zdolnym uczniem i ma duże osiągnięcia naukowe. Jest też bardzo lubiany.

- Zdobył tytuł najsympatyczniejszego kolegi w klasie. Zawsze był takim ogniwem, łączył klasę, jednoczył różne grupy. Gdy go nie było, bardzo nam go wszystkim brakowało - powiedziała wychowawczyni klasy Beata Dutkowska-Żaczek.

Teraz przed Dominikiem intensywne przygotowanie do matury. Od dziecka interesował się koleją i nadal - mimo nieszczęśliwego wypadku, któremu uległ - chce iść na studia związane ze swoją pasją, a w przyszłości pracować w transporcie kolejowym.

- Nie wyobraża sobie, żeby pracować w innej branży niż kolejnictwo. Taka przewrotność losu: to co najbardziej ukochał, skrzywdziło go. Ale nie odwrócił się od kolei i chce poświęcić swoje życie kolejnictwu – podkreślił ojciec chłopca.

18-latka czeka też dalsza rehabilitacja związana z korzystaniem z protez. - W tej chwili budowane są protezy prawej dłoni i prawej nogi. Z lewą nogą na razie musimy troszkę poczekać. Za kilka dni czekają nas przymiarki protez, potem poprawki i ich dopracowanie - powiedział ojciec chłopca.

Pod koniec września nastolatek ma mieć turnus rehabilitacyjny związany z nauką chodzenia przy użyciu protez. Ich zakup będzie możliwy dzięki tysiącom Polaków, którzy wsparli zbiórkę pieniędzy uruchomioną przez Fundację Podaruj Dobro.

Chcesz pomóc Dominikowi? Szczegóły znajdziesz TUTAJ>>>

Zarzuty dla kierownika pociągu

W ocenie prokuratury kierownik pociągu nienależycie obserwował wymianę pasażerów i przedwcześnie nadał przez radiotelefon sygnał do odjazdu. Zarzucono mu spowodowanie wypadku w ruchu lądowym, a także narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia dwojga pasażerów - kobiety i jej kilkumiesięcznego dziecka.

Czytaj też: 17-latek stracił nogi. Kierownik pociągu przyznał się i wyraził skruchę

- Podejrzany złożył wyjaśnienia przed prokuratorem. Przyznał się do tego czynu i wyraził skruchę – mówi prokurator Aneta Goźdź.

Źródło: Uwaga! TVN/PAP
Czytaj także: