Prezydent Serbii Aleksandar Vuczić ogłosił w niedzielę, że w ramach śledztwa dotyczącego zagrożenia infrastruktury gazowej odkryto ładunek wybuchowy "o dużej sile rażenia". Niebezpieczne materiały miały zostać znalezione w miejscowości Kanjiža na północy Serbii przy gazociągu Balkan Stream, transportującym przez Serbię rosyjski gaz na Węgry. Według Vuczicia "mógł on zagrozić dużej liczbie osób i spowodować poważne zakłócenia w dostawach gazu"
Premier Węgier Viktor Orban poinformował na platformie X, że rozmawiał z prezydentem Vucziciem. "Serbskie władze znalazły potężny ładunek wybuchowy wraz ze sprzętem potrzebnym do jego zdetonowania przy kluczowej infrastrukturze gazowej łączącej Serbię i Węgry" - napisał szef węgierskiego rządu.
Orban poinformował także o zwołaniu na popołudnie nadzwyczajnej rady obrony Węgier. "Śledztwo trwa" - zaznaczył. Po zakończeniu posiedzenia rady Orban podał, że do ochrony węgierskiej części gazociągu zostanie wysłane wojsko.
Szabolcs Panyi: to operacja pod fałszywą flagą
Węgierski dziennikarz śledczy Szabolcs Panyi przekazał w niedzielę, również na platformie X, że dotarły do niego niepokojące sygnały od źródeł w rządzie Węgier. Doniesienia o gazociągu mają być według nich elementem "operacji pod fałszywą flagą" prowadzonej na rzecz Viktora Orbana, który za tydzień może przegrać wybory parlamentarne.
Jak zwrócił uwagę Panyi, już trzy dni wcześniej ekspert ds. relacji rosyjsko-węgierskich Andras Racz ostrzegał, że taka operacja może być przeprowadzona przy współudziale Rosji.
"Nie jest jasne, co rząd mógłby zrobić, wykorzystując tę rzekomą operację pod fałszywą flagą jako pretekst. Jeśli jednak druga część otrzymanych przez nas informacji również okaże się prawdziwa, Orban może ogłosić stan wyjątkowy, co znacząco wpłynie na kampanię wyborczą - którą obecnie przegrywa - i potencjalnie zakłóci organizację wyborów 12 kwietnia" - napisał dziennikarz.
Panyi ocenił, że rządowa propaganda może też powiązać rzekome zagrożenie wysadzenia gazociągu z Ukrainą i opozycyjną partią TISZA, która w najnowszych sondażach ma przewagę nad Fideszem.
Szabolcs Panyi to dziennikarz, o którym jest ostatnio głośno, za sprawą opisanych przez niego kontaktów węgierskiego ministra spraw zagranicznych Petera Szijjarto z rosyjskim szefem dyplomacji Siergiejem Ławrowem. Został przez rząd oskarżony o szpiegostwo.
Reporter "Faktów" TVN Jacek Tacik ostatnio przeprowadził wywiad z Szabolcsem Panyi >>>
Szef MSZ Węgier: atak na naszą suwerenność
Informacje o odkryciu skomentował też minister spraw zagranicznych Węgier Peter Szijjarto.
"Otrzymaliśmy zgłoszenie od naszych serbskich przyjaciół, że ktoś próbował wysadzić w powietrze gazociąg w Serbii, który gwarantuje bezpieczeństwo dostaw gazu dla Węgier. Zdecydowanie potępiamy ten najnowszy atak. Podważanie bezpieczeństwa naszych dostaw energii jest atakiem na naszą suwerenność" - napisał na platformie X.
Z kolei w zamieszczonym na Facebooku nagraniu szef węgierskiej dyplomacji powiązał niedzielny incydent z ostatnim sporem z Ukrainą dotyczącym dostaw ropy i gazu na Węgry.
- W ostatnich dniach i tygodniach Ukraińcy organizowali blokadę naftową (Węgier - red.), a potem próbowali nałożyć na nas pełną blokadę energetyczną, atakując dronami rurociąg TurkStream. Teraz mamy dzisiejszy incydent - wymienił Szijjarto, nawiązując do wystosowanych wcześniej w tym tygodniu rosyjskich oskarżeń wobec Kijowa o ostrzał TurkStream i sytuacji wokół rurociągu Przyjaźń.
Ukraina odpowiedziała na oskarżenia >>>
Ważny gazociąg, ważne wybory
Gazociąg TurkStream, o którym mowa, jest częścią systemu Balkan Stream, którym rosyjski gaz ziemny przesyłany jest przez Turcję, Bułgarię i Serbię na Węgry. W lutym Viktor Orban nakazał wzmocnienie bezpieczeństwa infrastruktury energetycznej po wielokrotnym oskarżeniu Ukrainy o to, że dąży do zakłócenia dostaw surowców energetycznych na Węgry.
Natomiast rurociąg naftowy Przyjaźń to główny szlak transportujący rosyjską ropę naftową przez Ukrainę na Węgry i Słowację, który jest nieczynny od końca stycznia, kiedy został uszkodzony w wyniku rosyjskich ataków. Władze w Kijowie zapewniają, że ropociąg remontują, jednak rządy w Budapeszcie i Bratysławie utrzymują, że Ukraina celowo wstrzymuje wznowienie tranzytu.
Władze serbskie poinformowały o wykryciu ładunku wybuchowego na tydzień przed wyborami parlamentarnymi na Węgrzech. Główna partia opozycyjna w tym kraju, TISZA, wyprzedza Fidesz Orbana w większości niezależnych sondaży.
W marcowym badaniu firmy Median TISZA uzyskała poparcie na poziomie 58 procent wśród zdecydowanych wyborców, a Fidesz - 35 procent. Środowe badanie ośrodka 21 Research Center wykazało, że TISZA cieszy się poparciem 56 procent zdecydowanych wyborców, a ugrupowanie Orbana - 37 procent.
Orban dąży do odwołania wyborów? "Jest to jedna z możliwości".
Sytuację na Węgrzech komentował w niedzielnych "Faktach po południu" reporter Maciej Warsiński, który zauważył, że obecnie premier Węgier znajduje się w "dużych kłopotach" w związku z możliwą przegraną w najbliższych wyborach. Zwołanie przez Orbana rady bezpieczeństwa mogłoby być natomiast wstępem do wprowadzenia stanu wyjątkowego, a tym samym - do odwołania wyborów.
- Wciąż nie ma sygnałów, że Viktor Orban będzie chciał te wybory odwołać, wprowadzi stan wyjątkowy, ale to jest jedna z tych możliwości, która może mu dać większą gwarancję do pozostania przy władzy od tych gwarancji, które sobie i swoim działaniem zapewnił przez ostatnie 16 lat rządzenia - tłumaczył, podkreślając, że rząd Fidesu - partii premiera Orbana - "zabetonował system wyborczy". - W 2014 roku zmienił go tak, żeby ta ordynacja wyborcza była ordynacją, która sprzyja Fidesowi i jeżeli ktokolwiek miałby Fidesowi zagrozić, to żeby miał jak najbardziej skomplikowaną drogę do władzy - opisywał.
Zwrócił również uwagę, że polityczny rywal Orbana w nadchodzących wyborach - Peter Magyar wezwał premiera, żeby zwołując Radę Obrony Węgier w tej pilnej sytuacji, zaprosił również jego.
- Zwrócił się do Orbana oraz do Fidesu, żeby nie wykorzystywali tej sprawy w sposób propagandowy, żeby pokazać, że to jest sprawa kryminalno-terrorystyczna, a nie skręcona sprawa polityczna - mówił Warsiński.
Magyar także sugerował w niedzielę, że mogło dojść do operacji pod fałszywą flagą. "Od tygodni otrzymujemy ostrzeżenia z wielu źródeł, że po wcześniejszych nieudanych operacjach pod fałszywą flagą i spadku poparcia dla Fideszu, Viktor Orban - być może z pomocą Serbii i Rosji - może planować przekroczenie kolejnej granicy. Wiele osób sugerowało, że w Serbii może się coś »przypadkowo« wydarzyć, być może z udziałem gazociągu, około Wielkanocy, tydzień przed wyborami na Węgrzech. I tak się właśnie stało" - napisał na platformie X.
Źródło: PAP, Reuters, tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/OLIVIER HOSLET