Znajdująca się w śpiączce Klaudia Uciechowska, która od kwietnia przebywa w szpitalu w Pekinie, zostanie przetransportowana do kraju specjalnym samolotem - poinformował w niedzielę wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Jak potwierdził nam rzecznik MON w poniedziałek rano, samolot wystartował chwilę po godz. 8.
Maszyna wylądowała w Krakowie aby zabrać dodatkowy sprzęt medyczny, po czym udała się w dalszą drogę. Poinformował o tym Kosiniak-Kamysz w poście na platformie X przed godziną 10. "Z lotniska w Krakowie do Chin wystartował samolot specjalny z wojskowym Zespołem Ewakuacji Medycznej na pokładzie, by przetransportować do kraju Panią Klaudię, która od wielu dni przebywa w śpiączce w szpitalu w Pekinie. Powodzenia w tej szczególnej misji" - napisał minister.
"Zrobimy wszystko, by Pani Klaudia wraz z rodziną jak najszybciej trafiła do kraju" - zapewnił szef MON.
Na pokładzie razem z zespołem medycznym, w tym także z lekarzami wojskowymi, jest mama Klaudii - Joanna Uciechowska.
Mama Klaudii: jak się cieszę, tak się boję
W niedzielę wieczorem, jeszcze w Wałbrzychu, w rozmowie z TVN24 mama Klaudii podkreśliła, że jest bardzo szczęśliwa, iż leci po córkę, ale też bardzo zestresowana. - Jak się cieszę, tak się boję. Boję się tego przelotu. Boję się, jak ona go przetrwa. Wiem, że będziemy mieli najlepszych lekarzy, bo jednak są to lekarze wojskowi, więc mamy najlepszych lekarzy na pokładzie, ale mimo wszystko bardzo się denerwuję tym przelotem, jej stanem zdrowia - mówiła. Jak dodała, po raz pierwszy zobaczy córkę "w tym stanie".
Początkowo rodzice Klaudii myśleli, że będą musieli samodzielnie pokryć koszt transportu medycznego córki do Polski. Zebrali na ten cel 675 tys. złotych. Teraz, jak potwierdził nam w niedzielę Jacek Uciechowski, dzięki pomocy rządu, te środki będą mogły zostać przeznaczone na pokrycie kosztów leczenia w Chinach nieobjętych ubezpieczeniem oraz na rehabilitację młodej kobiety, która będzie prowadzona już w Polsce.
Mama Klaudii powiedziała, że dostała telefon z MON z informacją, że rząd chce pomóc w transporcie do Polski. - Oni zaproponowali, zajęli się wszystkim. Zajęli się też znalezieniem szpitala dla Klaudii w Polsce, który ją przyjmie. Wszystkie zgody już załatwiał MON. Potrzebowaliśmy ich 13, ponieważ przez 13 państw będziemy lecieć - mówiła Uciechowska.
Klaudia miała wykupione ubezpieczenie, jednak z limitem 400 tysięcy RMB (renminbi - oficjalna chińska waluta), czyli około 212 tysięcy złotych. Ze względu na poważny stan, w jakim się znalazła, ta kwota szybko się wyczerpała. Uciechowscy zapłacili już 130 tys. złotych pierwszemu chińskiemu szpitalowi, w którym leczono ich córkę. Wiedzą już, że to jeszcze nie wszystko i czekają na dalsze rozliczenia.
Rzadkie powikłanie częstej przypadłości
U 24-letniej studentki zdiagnozowano rzadkie powikłanie potworniaka jajnika - autoimmunologiczne zapalenie mózgu. Jak wyjaśniała w maju w rozmowie z tvn24.pl dr n. med. Emilia Gąsiorowska, specjalistka ginekologii onkologicznej, taka komplikacja zdarza się ekstremalnie rzadko.
Potworniaki to względnie częste guzy, które powstają z tzw. komórki multipotencjalnej. Może ona różnicować się w różne tkanki - także w tkankę mózgową. Czasami w takiej sytuacji zdarza się, że organizm zaczyna wytwarzać przeciwciała przeciwko tkance mózgowej i dochodzi do zapalenia mózgu.
Do kwietnia Klaudia była zdrową dziewczyną. Jeszcze 15 kwietnia rozmawiała z mamą przez telefon i nic nie wskazywało na to, że w jej organizmie dzieje się coś niepokojącego. Wieczorem studentka źle się poczuła i zemdlała, a potem dostała ataku psychotycznego. Po tym jak spędziła cztery dni na oddziale psychiatrycznym w Pekinie, stan 24-latki nagle się pogorszył - okazało się, że ma zapalenie płuc i jest niewydolna oddechowo. Przeniesiono ją do innego szpitala i dopiero tam rozpoczęto diagnostykę.
Po tym, jak u Klaudii wykryto potworniaka jajnika, zmianę usunięto operacyjnie. Niestety, doszło do powikłań - rozwinęło się zapalenie otrzewnej, a na jego skutek także niedrożność i perforacja jelita. Później Klaudia miała jeszcze zakrzepicę żył kończyn dolnych, w związku z czym wszczepiono jej filtr do żyły głównej dolnej, aby zapobiec zatorowości płucnej.
Lot powrotny wstępnie 4 czerwca
Transport 24-latki do Polski jest zaplanowany na 4 czerwca. Bezpośrednio przed nim polscy lekarze ponownie skonsultują się z chińskimi, aby upewnić się, że stan pacjentki pozwala na podróż. Po powrocie do kraju Klaudia ma być leczona w szpitalu wojskowym we Wrocławiu. Na początku będzie przebywać na oddziale intensywnej terapii. Później czeka ją długa rehabilitacja neurologiczna.
- Nawet nie wiem, czy jeżeli się wybudzi, czy będzie mówić, czy będzie chodzić, czy zaczynamy wszystko od nowa - powiedziała Joanna Uciechowska w rozmowie z TVN24.
Jak przekazał w niedzielę w rozmowie z tvn24.pl tata Klaudii, szacunkowy miesięczny koszt pobytu w specjalistycznym ośrodku rehabilitacyjnym to około 30 tys. złotych.