Minister sprawiedliwości Węgier Bence Tuzson złożył zawiadomienie do prokuratury w sprawie, która - jak ocenił w czwartek rano w wypowiedzi dla mediów - jest bezprecedensowa w historii tego kraju. Informację o złożeniu zawiadomienia do prokuratury potwierdził Balazs Orban, członek kancelarii premiera Węgier Viktora Orbana (nie jest z nim spokrewniony).
"Według dostępnych nam informacji, Panyi Szabolcs otrzymywał materiały od zagranicznych służb wywiadowczych, a nawet przyczyniał się do ich tworzenia. To nie nazywa się dziennikarstwem. To nazywa się szpiegostwem. Każdy, kto współpracuje ze służbami obcego państwa przeciwko własnemu krajowi, nie jest źródłem, ekspertem, tylko szpiegiem" - napisał w serwisie X Balazs Orban.
Zarzuty "całkowicie bezpodstawne".
Sam Panyi, komentując w czwartek sprawę na Facebooku, napisał, że "oskarżanie dziennikarzy śledczych o szpiegostwo jest praktycznie bezprecedensowe w XXI wieku dla państwa członkowskiego Unii Europejskiej".
"To coś typowego dla Rosji Putina, Białorusi i podobnych reżimów. Nie tylko nigdy nie angażowałem się w szpiegostwo, ale wręcz postrzegam swoją pracę śledczą jako rodzaj dziennikarskiej działalności kontrwywiadowczej, mającej na celu przeciwdziałanie rosyjskim operacjom" - dodał, określając zarzuty jako "całkowicie bezpodstawne".
"Rząd sięga po metody autorytarne"
Fundacja Reporterów - polska organizacja wydająca portal VSquare, na którym Szabolcs Panyi pisze swoje teksty - opublikowała oświadczenie, w którym potępiła wszczęcie śledztwa przeciwko dziennikarzowi.
"Rząd Viktora Orbana kolejny raz sięga po metody autorytarne, żeby uderzyć w dziennikarza, który ujawnia informacje niewygodne dla reżimu" - czytamy w oświadczeniu. W ocenie FR węgierskie władze sięgnęły po "modus operandi Kremla", aby oczernić dziennikarza, który ujawnia fakty "kompromitujące dla reżimu".
"Szabolcs nie po raz pierwszy jest na celowniku tej władzy - w 2021 roku był jedną z pierwszych węgierskich ofiar osławionego Pegasusa. Dziś ten sam rząd, który go podsłuchiwał, atakuje go za rzekome 'przekazanie numeru telefonu węgierskiego ministra obcym służbom'. Tak jakby ktokolwiek mógł uznać, że dowolna 'obca służba' może mieć problem ze zdobyciem telefonu jakiegokolwiek polityka. W rzeczywistości Szabolcs prowadził śledztwo w sprawie metod i kanałów, którymi szef węgierskiego MSZ Peter Szijjarto przekazywał poufne informacje z unijnych narad swojemu rosyjskiemu odpowiednikowi, Siergiejowi Ławrowowi" - ocenił wydawca VSquare.
W oświadczeniu stwierdzono, że rządowi Orbana nie zależy na faktach i na sensie, tylko na sięganiu po chwyty, które pozwolą im wygrać wybory parlamentarne 12 kwietnia. Podpisali się pod nim Anna Gielewska, redaktorka naczelna VSquare, oraz Wojciech Cieśla, szef Fundacji Reporterów.
Szijjarto początkowo mówił o "fake newsach"
Jak opisał Szabolcs Panyi, szef węgierskiej dyplomacji Peter Szijjarto regularnie przekazuje ministrowi spraw zagranicznych Rosji Siergiejowi Ławrowowi informacje ze szczytów europejskich. Na początku 2020 roku poprosił go też o zorganizowanie spotkania ówczesnego premiera Słowacji Petera Pellegriniego z premierem Rosji Michaiłem Miszustinem. Do spotkania faktycznie doszło, ale nie pomogło partii słowackiego polityka wygrać wyborów, na co miał właśnie liczyć dzięki tej wizycie.
Peter Szijjarto w pierwszej reakcji nazwał te doniesienia "fake newsami". We wtorek węgierski portal Telex przeprowadził z nim rozmowę na ten temat.
W wypowiedzi dla Telexu minister przyznał, że "konsultuje się z osobami ważnymi dla Węgier, aby przed i po naradach ministrów spraw zagranicznych [krajów UE - red.] rozmawiać z nimi o podejmowanych tam decyzjach lub decyzjach, które mają zostać podjęte". Dopytany, czy Ławrow znajduje się wśród osób, z którymi zazwyczaj się konsultuje, Szijjarto odpowiedział, że Rosja jest ważnym partnerem Węgier, chociażby w zakresie dostaw energii. Dodał, że rozmawia też z "Turkami, Izraelczykami i Amerykanami".
- Zazwyczaj konsultuję się ze wszystkimi naszymi ważnymi partnerami, których dotyczą podejmowane tam decyzje - przyznał. - Nie wiem, co w tym dziwnego. To istota polityki zagranicznej i dyplomacji - dodał.
Także amerykański dziennik "The Washington Post" opisał, jak Szijjarto regularnie informuje Rosję o treści rozmów na europejskich szczytach. Z kolei według portalu Politico.eu, europejscy urzędnicy wiedzą o tym i ograniczają przekazywanie informacji Węgrom, ale formalne kroki przeciw Budapesztowi są na razie wykluczone ze względu na zbliżające się wybory. Na razie Komisja Europejska ograniczyła się do wezwania rządu Orbana do złożenia wyjaśnień w tej sprawie.
Szijjarto potwierdził również autentyczność swojej rozmowy z Ławrowem z 2020 roku. - Współpraca środkowoeuropejska jest ważnym celem węgierskiej polityki zagranicznej i zawsze łatwiej jest współpracować z suwerennym rządem niż z rządem finansowanym przez Sorosa - powiedział cytowany przez Telex Szijjarto. George Soros to amerykański filantrop węgierskiego pochodzenia, którego rząd Węgier oskarża o finansowanie opozycji.
Lider opozycji na Węgrzech, Peter Magyar, w poniedziałek zapowiedział "natychmiastowe zbadanie sprawy" w przypadku wygrania przez jego obóz wyborów parlamentarnych 12 kwietnia. Magyar, przewodniczący partii TISZA, zaznaczył na Facebooku, że "według tych informacji Peter Szijjarto zmawia się z Rosjanami, zdradzając interesy Węgier i Europy". "To zdrada, za którą grozi dożywocie" - dodał.