Wojciech P. został w 2007 r. usunięty z Platformy Obywatelskiej po ujawnieniu tzw. taśm Sawickiej.
Śledztwo przeciwko 58-letniemu lekarzowi prowadzili policjanci z Wydziału do Walki z Korupcją z Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach, działając pod nadzorem prokuratury. Postępowanie zostało wszczęte na podstawie działań operacyjnych.
Jak wynika z ustaleń śledztwa Wojciech P. w latach 2022-2023 jako naczelny lekarz szpitala w Myszkowie przyjmował korzyści majątkowe w związku z pełnioną funkcją i wykonywanym zawodem. Łapówki były mu wręczane m.in. za pomoc w przyjęciu do szpitala, przedłużenie hospitalizacji, przyspieszenie terminu zabiegu, wystawienie zaświadczeń o niezdolności do pracy oraz przewiezienie pacjenta ze szpitala transportem medycznym.
"W trakcie refundowanych przez fundusz zdrowia wizyt lekarskich, wystawiał on m.in. recepty, skierowania na badania specjalistyczne i zwolnienia lekarskie. Pracując w jednej z przychodni brał natomiast łapówki za wystawiane orzeczenia lekarskie o braku przeciwwskazań zdrowotnych do kierowania pojazdami bez uprzedniego przeprowadzenia wymaganych badań" - podała śląska policja w komunikacie.
Lekarz został zatrzymany w marcu 2025 roku. W trakcie przeszukań w miejscach zamieszkania i pojazdach należących do podejrzanego policjanci znaleźli m.in. kilkadziesiąt sztuk amunicji, którą miał bez zezwolenia, dokumentację medyczną oraz kilkadziesiąt tysięcy złotych w gotówce.
28 zarzutów dla lekarza
Jak poinformował w poniedziałek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie Tomasz Ozimek, lekarzowi przedstawiono łącznie 28 zarzutów popełnienia przestępstw przyjmowania korzyści majątkowych, poświadczania nieprawdy w dokumentach i posiadania bez zezwolenia amunicji. Jeden z zarzutów dotyczy nakłonienia innego lekarza do wystawienia poświadczającego nieprawdę zaświadczenia o niemożności stawienia się przez świadka w sądzie.
Sześć pozostałych objętych aktem oskarżenia osób odpowie za wręczanie lekarzowi korzyści majątkowych oraz przestępstwa przeciwko wiarygodności dokumentów. Wobec wszystkich zastosowano wolnościowe środki zapobiegawcze. Jak podał prok. Ozimek, wraz z aktem oskarżenia prokurator skierował do sądu wnioski o wydanie wyroków skazujących i orzeczenie kar uzgodnionych z trzema oskarżonymi. Wśród dobrowolnie poddających się karze jest Wojciech P. - wobec głównego oskarżonego prokurator złożył wniosek o skazanie go na półtora roku bezwzględnego pozbawienia wolności i 250 tys. zł grzywny.
To kolejna sprawa karna Wojciecha P. W 2017 r. częstochowska prokuratura oskarżyła go o złożenie niezgodnych z prawdą oświadczeń majątkowych. Śledczy zarzucili mu, że wbrew oświadczeniom prowadził działalność gospodarczą – pracował jako lekarz. P. przyznał się do tego. W 2018 r. Sąd Rejonowy w Myszkowie warunkowo umorzył na dwa lata postępowanie karne. Jak kilka lat temu podawały media, Wojciech P. miał również sprawę związaną z polowaniem na nosorożce w Afryce, wraz z kilkoma innymi osobami został oskarżony o nielegalny handel rogami nosorożca. Również w tym przypadku sąd warunkowo umorzył wobec P. postępowanie karne.
Były poseł w centrum afery
Wojciech P. startował w 2005 r. w wyborach do Sejmu z listy PO. Nie uzyskał wówczas mandatu. Posłem został w grudniu 2006 r. - zastąpił Edwarda Maniurę, który został wybrany na burmistrza Lublińca.
W 2007 r. nazwisko P. pojawiło się w kontekście ujawnionych przez CBA nagrań rozmów b. posłanki PO Beaty Sawickiej, w sprawie ustawienia przetargu na zakup działki na Helu. Media podały, że jednym z rozmówców Sawickiej był P.
Po ujawnieniu sprawy, P. został usunięty z PO. Szef Platformy Donald Tusk mówił wówczas, że jego "reakcja na wynurzenia pani Sawickiej nie była zadowalająca". Tusk dodał, że poseł powinien był poinformować o tych rozmowach prokuraturę i władze partii.
W 2013 r. Sawicka oraz burmistrz Helu zostali prawomocnie uniewinnieni od zarzutów korupcji przez warszawski sąd apelacyjny. Sąd odwoławczy potwierdził, że ówczesna posłanka zażądała i przyjęła 100 tys. zł korzyści majątkowej od udających biznesmenów agentów CBA. Zarazem sędzia dodał, że poniosłaby ona odpowiedzialność karną, gdyby nie stwierdzona przez sąd nielegalność działań CBA.