Takich jak on zostało na Węgrzech naprawdę niewielu: niezależnych dziennikarzy, którzy wprost pokazują skandale władzy. Szabolcs Panyi jest w tym naprawdę dobry. Tak uwiera orbanowską władzę, że żądzą zemsty pała sam szef węgierskiego wywiadu. To Panyi ujawnił niedawno skandal z wynoszeniem przez szefa węgierskiej dyplomacji Petera Szijjarto niejawnych informacji z unijnych szczytów do Siergieja Ławrowa. I zapowiada, że to wcale nie koniec tej afery, bo sięga ona samego premiera Viktora Orbana.
Michał Gołębiowski: W ostatnim czasie dużo pracowałem przy węgierskiej kampanii wyborczej, siłą rzeczy oglądając między innymi główne wydania dziennika tamtejszej telewizji państwowej. Muszę więc zacząć od tego pytania: jesteś tym ukraińskim szpiegiem?
Szabolcs Panyi: Kiedyś, za komuny, dysydentom i krytykom marionetkowego węgierskiego rządu dorabiano łatkę zachodniego, imperialistycznego agenta. W dzisiejszej orbanowskiej, prokremlowskiej propagandzie używa się nowej łatki: ukraińskiego szpiega czy agenta. Tak naprawdę jestem tylko węgierskim dziennikarzem śledczym, który od dekady próbuje pokazywać, jak rosyjskie służby infiltrowały i korumpowały kierownictwo państwa, w tym najbliższe otoczenie premiera Orbana.