Jak podał w piątek dziennik "Fakt", poseł PiS Marcin Porzucek znajdował się w czwartek na pokładzie samolotu Embraer 175 lecącego z Rzeszowa do Warszawy. Według gazety, parlamentarzysta po lądowaniu na stołecznym Lotnisku Chopina po godzinie 18 nie był w stanie opuścić pokładu o własnych siłach, w związku z czym podjęto interwencję służb ratowniczych, które pomogły mu opuścić samolot.
Rzecznik Lotniska Chopina w Warszawie Piotr Rudzki przekazał w rozmowie z tvn24.pl, że na pokładzie samolotu relacji Rzeszów-Warszawa znajdował się pasażer, który nie był w stanie opuścić pokładu. Na miejscu zareagowały służby ratunkowe z uwagi na "stan zagrażający życiu lub zdrowiu pasażera". Zaznaczył, że nie może podać dalszych szczegółów tej interwencji z uwagi na ochronę danych osobowych oraz medycznych.
Poseł Porzucek: od kilku miesięcy mam problem ortopedyczny
Źródła, na które powołuje się "Fakt", podają, że poseł był pod wpływem alkoholu.
Zwróciliśmy się do posła Porzucka z prośbą, by odniósł się do doniesień "Faktu". W przesłanej nam odpowiedzi poseł napisał: "Od kilku miesięcy mam problem ortopedyczny, który widziały setki osób na szeregu wydarzeń w regionie i w Warszawie. Przyjmuje leki. 8 czerwca mam rezonans, który potwierdzi czy konieczna jest operacja biodra".
"Dziękuję służbom za pomoc. Noc spędziłem w mieszkaniu, rano byłem w pracy" - dodał poseł.
Dopytywany, czy to ten problem ortopedyczny był powodem, przez który nie mógł opuścić samolotu o własnych siłach oraz, czy zaprzecza doniesieniom "Faktu" o tym, że był nietrzeźwy, nie odpowiedział.