Więcej na promocję niż pomoc, "wyniki z góry ustalone". Raport o Funduszu Sprawiedliwości

Zbigniew Ziobro - Marcin Romanowski
ENA za Romanowskim. Jest decyzja sądu
Źródło: TVN24
W czasie rządów Prawa i Sprawiedliwości były ogromne nadużycia, ale po zmianie władzy Fundusz Sprawiedliwości wciąż nie działa jak należy - wynika z nieopublikowanej dotąd części raportu Najwyższej Izby Kontroli, którą ujawniła Wirtualna Polska. NIK wskazuje na szereg nieprawidłowości za rządów PiS, w tym "łamanie prawa", ustawianie konkursów czy niekompetencje oceniających. WP opisuje, że Izba negatywnie oceniła też działania MS w 2024 roku, ale chodziło o "problemy w zarządzaniu i koordynację działań".

W maju 2025 roku Najwyższa Izba Kontroli przedstawiła pierwszą część raportu w sprawie Funduszu Sprawiedliwości, dotyczącego głównie nieprawidłowości po stronie beneficjentów, a dokumentacja trafiła do prokuratury.

Wirtualna Polska napisała w czwartek, że raport miał drugą część dotyczącą oceny działań w samym Ministerstwie Sprawiedliwości. NIK informowała w komunikacie, że "czynności kontrolne u Ministra Sprawiedliwości zostały już zakończone, ale wielowątkowe, zawierające liczne systemowe nieprawidłowości wystąpienie pokontrolne do Ministra jest dopiero przygotowywane".

Report prawomocny od sierpnia, ale dotąd nieopublikowany

Według WP dokument liczący 123 strony był gotowy 30 czerwca. Jak czytamy, "wystąpienie pokontrolne podpisał wiceprezes Izby Michał Jędrzejczyk" i przesłał do resortu sprawiedliwości, na ręce ówczesnego ministra Adama Bodnara. "Resort zgłosił do ustaleń kontrolerów swoje zastrzeżenia, kolegium NIK je rozpoznało i powstała ostateczna wersja dokumentu" - napisał portal. Powołując się na informacje z NIK dodał, że "wystąpienie pokontrolne stało się prawomocne" pod koniec sierpnia zeszłego roku.

Wirtualna Polska przekazała, że poznała nieopublikowany dotąd raport. Jak czytamy, dotyczy okresu od stycznia 2021 do czerwca 2024, ale faktycznie oceniano też dokumenty i działania ujawnione do zakończenia kontroli, czyli do maja 2025 roku.

WP zaznaczyła, że kontrolerzy nie rozróżniali, czy opisują elementy, za które odpowiadał minister Zbigniew Ziobro, Marcin Warchoł (szef resortu w dwutygodniowy rządzie Mateusza Morawieckiego) czy już Adam Bodnar, ale treść raportu pozwala na ustalenie, kiedy dochodziło do konkretnych nieprawidłowości i kto wtedy kierował Ministerstwem Sprawiedliwości. Obecny szef resortu Waldemar Żurek objął urząd już po zakończeniu kontroli.

Według portalu wystąpienie pokontrolne potwierdza to, co opisywały media oraz ustalenia prokuratury. "Pieniądze były wydawane z poważnym naruszeniem dyscypliny finansów publicznych, o czym wiemy od lat. Kontrolerzy wprost piszą, że działania resortu w poszczególnych przypadkach nosiły znamiona współdziałania w 'defraudacji'"- czytamy.

OGLĄDAJ: Wszystkie drogi prowadzą na Węgry. Co kamper ma wspólnego z pomaganiem pokrzywdzonym?
Zbigniew Ziobro

Wszystkie drogi prowadzą na Węgry. Co kamper ma wspólnego z pomaganiem pokrzywdzonym?

Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

Za mało kadr, stażysta wśród oceniających wnioski

Jak opisuje WP, według kontrolerów NIK departamenty odpowiedzialne za Fundusz Sprawiedliwości od samego początku miały za mało kadr, a zatrudnieni nie mieli kompetencji, żeby oceniać wnioski. Jedna z osób miała być jeszcze stażystą.

Konkursy miały być rozstrzygane przez osoby nieposiadające wiedzy specjalistycznej. "Na przykład wtedy, gdy przyznawano ogromne kwoty na inwestycje budowlane, ale wśród oceniających wniosek nie było nikogo, kto by się znał na budownictwie. Tak przyznano środki w najgłośniejszym konkursie, w którym wielomilionową dotację otrzymała fundacja Profeto. Podobnie było też w przypadku innej fundacji 'Mocni w duchu'" - czytamy.

CZYTAJ TAKŻE: Urzędniczka obciąża Romanowskiego i atakuje Mraza. Czwarta rozprawa w procesie księdza Olszewskiego

WP podała, że gdy kierownictwo Ministerstwa Sprawiedliwości chciało sięgnąć po wiedzę fachową, zatrudniało ekspertów zewnętrznych. Jak czytamy, dotyczy to czasów przed 2024 rokiem, a więc okresu, gdy szefem resortu był Zbigniew Ziobro, a za Fundusz Sprawiedliwości odpowiadał wiceminister Marcin Romanowski.

Obecnie na Romanowskim ciążą zarzuty w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości, a Ziobrze prokuratura chce postawić łącznie 26 zarzutów w tym śledztwie.

Według WP w ramach funduszu podpisano prawie 2300 umów, a ich rozliczeniami i faktyczną kontrolą miało się zajmować 17 pracowników. Jak napisał portal, tak sytuacja wyglądał w czasie rządów PiS. Dodał, że po wyborach parlamentarnych z 2023 roku, w 2024 roku "przeprowadzono reorganizację i tymi samymi zadaniami zajmowało się już tylko 11 osób".

Zaznaczono, że od 2024 rok część zadań delegowano zewnętrznym podmiotom, ale kontrolerzy ocenili, że "coraz szersze przekazywanie kompetencji Dysponenta zewnętrznym podmiotom nie rozwiązało problemów z terminowością rozliczania sprawozdań i nadzorem nad wykonywaniem umów".

NIK - według publikacji - miała zwrócić też uwagę na ogromne zmiany kadrowe, które nastąpiły w Funduszu Sprawiedliwości. Wirtualna Polska podkreśliła, że obecny minister Waldemar Żurek zdecydował o istotnym wzmocnienia kadr, ale ogłosił to dopiero w ostatnich tygodniach zeszłego roku, kiedy "było już jasne, że ministerstwo nie zdąży rozstrzygnąć konkursów ogłoszonych w połowie tamtego roku na pomoc pokrzywdzonym przestępstwem oraz pomoc postpenitencjarną".

"Wyniki konkursów ofert były z góry ustalone"

Jak napisała WP, wystąpienie po kontroli NIK w resorcie potwierdza to, że do 2023 roku dzieląc pieniądze zawierano fikcyjne umowy, a konkursy były ustawiane.

Z ustaleń NIK ma wynikać, że karty oceny merytorycznej, na podstawie których potem podejmowano decyzje o przyznaniu środków, były zmieniane przez kierownictwo departamentu w resorcie "dość swobodnie". "W wielu przypadkach zmiany w kartach wpłynęły na zmianę wyniku konkursu. Organizacje, które miały otrzymać środki, po zmianach wypadły z listy, i odwrotnie. Ci, którzy byli wstępnie gorzej ocenieni, wskoczyli na listę i otrzymali dofinansowanie" - opisała WP.

"Poważne zastrzeżenia" miały dotyczyć między innymi dotacji dla Fundacji Alegoria na lata 2020-2023, Towarzystwa Salezjańskiego – Inspektorii (Prowincji) Św. Stanisława Kostki, Fundacji RTCK – Rób To Co Kochasz oraz Fundacji Światło-Życie (konkurs ofert na lata 2021-2025).

Według WP członkowie komisji konkursowej ocenili ich oferty negatywnie, jednak karty z tymi ocenami nigdy nie znalazły się w aktach sprawy. Miały tam trafić takie z pozytywną oceną, ale podpisane przez inne osoby. Jak czytamy, pozytywnymi ocenami zajmowali się ludzie spoza Departamentu Funduszu Sprawiedliwości, wśród których byli na przykład pracownicy Biura Ministra.

"NIK zauważa przy tym, iż trzy spośród czterech osób, które sporządziły pozytywne wersje kart ocen merytorycznych, były absolwentami Pracowni Liderów Prawa, tj. projektu finansowanego ze środków Funduszu i realizowanego przez Instytut Wymiaru Sprawiedliwości. Realizacja tego projektu została zainicjowana przez ówczesnego Dyrektora Instytutu p. Marcina Romanowskiego" - cytuje WP.

Kontrolerzy NIK napisali w raporcie, że "były Dyrektor DFS wskazał, a jeden z członków komisji konkursowej, który formułował uwagi do sporządzonych ocen merytorycznych zeznał, iż wyniki konkursów ofert były z góry ustalone, a informacja o tym, kto ma zwyciężyć pochodziła od ówczesnego Podsekretarza Stanu w MS – Marcina Romanowskiego".

Więcej pieniędzy na promocję niż pomoc

Według Wirtualnej Polski "ogromne pieniądze" zostały przeznaczone na promocję Funduszu Sprawiedliwości. Od 2021 do 2024 roku miało zostać wydane na ten cel ponad 40 milionów złotych. Czytamy też, że strategia promocji na 2021 roku powstała w kolejnym roku, a analogiczny sposób działania był w 2023 roku.

"W przypadku strategii na 2023 r., mimo iż na dokumencie wskazano datę jego sporządzenia w styczniu 2023 r., to z zeznań byłej Naczelnik ówczesnego Wydziału Organizacji i Promocji w DFS wynika, że strategia mogła powstać dopiero w III lub IV kwartale 2023 r., a część określonych w niej wskaźników opierała się na zrealizowanych już w tym roku umowach" - wyjaśniono.

Portal wskazał, że kluczowe decyzje w tym zakresie miał podejmować ówczesny wiceszef resortu Marcin Romanowski, który miał przekazywać pracownikom ustne polecenia dotyczące zwierania umów.

WP podała, że z ustaleń NIK wynika, iż "promując fundusz łamano prawo o zamówieniach publicznych i de facto nikt nie kontrolował, jakie są efekty tych działań".

W 2023 roku, czyli w roku wyborczym, promocja funduszu miała okazać się istotniejsza, pod względem finansowania, od realnej pomocy osobom pokrzywdzonym.

"Koszty poniesione w samym roku 2023 na realizację umów wykonawczych i zakup czasu antenowego wyniosły 27 582,9 tys. zł przewyższały o prawie 3 000 tys. zł środki przeznaczone w tym okresie na psychoterapię, pomoc psychiatryczną i psychologiczną oraz pomoc prawną w ramach Programu pomocy pokrzywdzonym przestępstwem, które wynosiły łącznie 24 609,7 tys. zł" - czytamy w cytowanym fragmencie.

WP podkreśla, że Romanowski nie odpowiedział między innymi na pytanie kontrolerów NIK dotyczące tej kwestii ze względu na grożącą mu odpowiedzialność karną, a były minister Zbigniew Ziobro w ogóle nie odniósł się do zadawanych pytań.

OGLĄDAJ: Rozdawali miliony swoim, ona dostała bony żywnościowe. "Pani Daria nie rozumie, w czym jest gorsza od księdza"
2901_cnb_daria_pis

Rozdawali miliony swoim, ona dostała bony żywnościowe. "Pani Daria nie rozumie, w czym jest gorsza od księdza"

Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

Według Wirtualnej Polski Najwyższa Izba Kontroli zarzuca byłemu ministrowi Adamowi Bodnarowi i jego podwładnym, że "zgodzili się bezrefleksyjnie płacić za zobowiązania zaciągnięte przez poprzedników". Jak czytamy, chodzi o emisję spotów reklamowych zamówionych na IV kwartał 2023 roku.

Miały być wyświetlane mniej razy, niż zapisano w umowie, ale była już wiceministra Zuzanna Rudzińska-Bluszcz miała tłumaczyć kontrolerom, że resort nie miał narzędzi, by to sprawdzić. "Zapłacono więc uzgodnione pół miliona złotych" - podkreśliła WP.

NIK negatywnie o działaniach resortu po zmianie władzy

Jak opisał portal, kontrolerzy NIK negatywnie ocenili działania Ministerstwa Sprawiedliwości także w 2024 roku, czyli po zmianie władzy, ale zaznaczył, że nieprawidłowości miały inny charakter. "Chodzi głównie o problemy w zarządzaniu i koordynację podejmowanych działań, co finalnie doprowadziło do paraliżu FS" - czytamy.

NIK miała wskazać między innymi, że resort ogłosił dwa konkursy na ośrodki pomocy pokrzywdzonym przestępstwem, które potem odwołał, co oznacza, że "i tak obciążeni pracownicy wykonywali ogrom zadań, z których nic nie wynikało".

"Przedstawiciele ministerstwa tłumaczyli kontrolerom, że odwołali postępowanie uznając, że trzeba zmienić niektóre przepisy, by konkursy były przejrzyste i transparentne. Problem w tym, że kompleksowo nigdy tych regulacji nie znowelizowano" - napisała Wirtualna Polska.

"NIK przyznaje, że bałagan po poprzednikach, kontrole i śledztwa, w które zaangażowany był departament, utrudniały pracę, ale to nie znaczy, że FS może przestać działać" - czytamy.

WP zaznacza, że "rozwiązaniem części problemów z Funduszem Sprawiedliwości miała się zająć Społeczna Rada Funduszu, powołana na początku 2024 roku przez Adama Bodnara", ale do czasu zakończenia kontroli NIK w maju 2025 "praktycznie nie funkcjonowała".

Jak czytamy, wystąpienie pokontrolne zawiera 19 wniosków, które są rekomendacjami dla ministerstwa. Z ustaleń WP wynika, że w styczniu tego roku, w czasie panelu eksperckiego zwołanego przez Najwyższą Izbę Kontroli, "zastanawiano się nad sformułowaniem kompleksowych propozycji zmian w Funduszu". Jak dodaje portal, może się to okazać bezcelowe, bo minister Waldemar Żurek zapowiedział plan reformy funduszu, opierający się na decentralizacji. "Pieniądze mają być przekazywane na szczebel województw i stamtąd trafiać do potrzebujących wsparcia" - zauważono.

Oglądaj także:

OGLĄDAJ: Lodówki, garnki, patelnie. Ziobryści i "ich" Fundusz
pc

Lodówki, garnki, patelnie. Ziobryści i "ich" Fundusz

Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
OGLĄDAJ: "Kupczyli tymi pieniędzmi". O czym świadczą nagrane rozmowy polityków prawicy?
pc

"Kupczyli tymi pieniędzmi". O czym świadczą nagrane rozmowy polityków prawicy?

Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

Opracowała Justyna Sochacka/akr

Czytaj także: