MAZOWSZE

"Pożar opanowany, ale nadal duże zagrożenie"

Pożar
Paulina Hennig-Kloska o rekordowej liczbie pożarów lasów
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Policja Warszawa
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji Marcin Kierwiński poinformował w piątek wieczorem, że ogromny pożar lasu niedaleko Warszawy na tę chwilę jest opanowany. Nadal istnieje jednak duże zagrożenie ze względu na suszę i silny wiatr. Ogień objął łącznie około 300 hektarów w powiecie wołomińskim i mińskim.

"Pożar w powiecie wołomińskim - sytuacja stabilna, pożar na tę chwilę opanowany, ale nadal duże zagrożenie ze względu na suszę i silny wiatr" - napisał Kierwiński na portalu X w piątek wieczorem.

Dodał, że w działaniach biorą udział cztery kompanie gaśnicze oraz pięć GFFF - Ground Forest Fire Fighting, czyli wyspecjalizowanych grup strażaków. Minister Kierwiński poinformował także, że obecnie na miejscu działa 295 zastępów (PSP + OSP) oraz 1127 ratowników. "Wielka praca już zrobiona" - zaznaczył.

Pożar lasu pod Warszawą
Pożar lasu pod Warszawą
Źródło zdjęcia: TVN24

Przed strażakami ciężka noc

W związku z dużym zagrożeniem pożarowym w lasach, IMGW wydał w piątek alerty niemal dla całego kraju.

Premier Donald Tusk, minister Kierwiński oraz szef Państwowej Straży Pożarnej SP nadbryg. Wojciech Kruczek wzięli w piątek przed południem w odprawie w sprawie pożaru. Po południu wiceszef MSWiA Wiesław Leśniakiewicz informował, że przed strażakami kolejna ciężka noc, a długość akcji gaśniczej pozostaje trudna do oszacowania.

Ocenił, że zgromadzone na miejscu siły i środki powinny pozwolić na powstrzymanie dalszego rozwoju pożaru. Podkreślił jednak, że konieczne jest kierowanie kolejnych zastępów strażaków, aby zastępować ratowników pracujących od wielu godzin w trudnych warunkach. - Na pewno ciężka kolejna noc przed strażakami, którzy tu prowadzą działania - powiedział i dodał, że sytuacja nadal jest dynamiczna. Jak relacjonował, dowództwo akcji na bieżąco analizuje sytuację z wykorzystaniem dronów i obrazów termowizyjnych.

Według wiceszefa MSWiA największym problemem pozostaje wiatr, który przenosi iskry i powoduje powstawanie kolejnych ognisk pożaru na terenie pogorzeliska. Leśniakiewicz zaznaczył, że po zmroku samoloty gaśnicze i śmigłowce zakończą działania, jednak noc zwykle sprzyja stabilizacji sytuacji pożarowej. W tym czasie strażacy mają koncentrować się na dogaszaniu zarzewi i zabezpieczaniu terenu.

W ciągu dnia informowano, że mazowieckich strażaków wspierają także siły z Akademii Pożarniczej, Szkoły Aspirantów PSP w Krakowie, Wojsk Obrony Terytorialnej oraz specjalistyczne grupy GFFF z Poznania, Łodzi, Lublina i Olsztyna wyspecjalizowane w gaszeniu pożarów lasów w trudnym terenie i działające bez udziału pojazdów.

Pożar wybuchł w prywatnym lesie

Jak poinformowała po godzinie 18 ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska, służby objechały teren pożaru. Potwierdziła, że chodzi o teren około 300 hektarów. - To drugi wielkopowierzchniowy, tak duży pożar w ostatnich tygodniach - powiedziała ministra. Porównała sytuację do tej sprzed kilki tygodni na Roztoczu.

- Służby leśne nie mają wątpliwości, że pożar rozpoczął się w lesie prywatnym, a potem zajął hektary Lasów Państwowych i w tym zakresie, oczywiście ta część Lasów Państwowych to największa część z tych 300 hektarów - podała ministra. Dodała, że po akcji gaśniczej leśnicy przeprowadzą jeszcze szczegółową inwentaryzację. Później podejmowane będą dalsze decyzje co do tego terenu.

- W lasach pozostaje bardzo sucho. Wilgotność ściółki leśnej tutaj, podobnie jak na Roztoczu, jest poniżej 10 procent, co sprawia, że każdy pożar rozprzestrzenia się bardzo szybko. Tu na szczęście, póki co (...) skala pożaru to jedna trzecia tego, co mieliśmy na Roztoczu. Niemniej straty dla Lasów Państwowych mogą być duże - oceniła Paulina Hennig-Kloska.

Zdaniem ministry, warunki panujące w lesie są "zdecydowanie wyprzedzające porę roku". - Tego typu wilgotność w lasach jest charakterystyczna pewnie dla lipca, sierpnia, kiedy mamy upalne, bezdeszczowe, mocno nasłonecznione lato - wskazała.

Henning-Kloska podała też, że na ten moment "mamy rekordową liczbę pożarów w lasach". - Od początku roku zanitowaliśmy blisko cztery tysiące pożarów w lasach prywatnych i państwowych. Jest to w porównaniu do analogicznego okresu roku ubiegłego, 1,5 tysiąca więcej pożarów za ten okres - wyliczyła.

Pracowali całą noc

W piątek Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał alerty w związku z dużym zagrożeniem pożarowym w lasach. Ostrzeżenia obejmują obszar niemal całego kraju, z wyłączeniem regionów północnych. Zaapelował, by nie używać ognia w lesie i jego sąsiedztwie i nie wyrzucać niedopałków. 

Tuż przed godziną 17 strażacy podali, że na miejsce jadą dodatkowe siły z kraju. - Sytuacja jest dynamiczna, wiatr się wzmagał. Na chwilę obecną front pożaru został zatrzymany. Jak przyjadą koledzy z Polski, podmienimy tych ratowników, którzy pracowali całą noc - podał przedstawiciel strażaków.

Ratownicy mają odpoczywać w pobliskiej szkole i zbudowanej na targowisku bazie. Strażacy mają w planach przelewanie i sprawdzanie pogorzeliska. Służby szacują, że działania mogą potrwać nawet kilka dni.

Około 9.30 Komendant Główny Państwowej Straży Pożarnej przekazał, że noc była wykorzystana do bardzo ciężkiej pracy. - Udało się pożar ograniczyć do tej lokalizacji, w której jest obecnie. Nie rozprzestrzenia się nam. Jest to mniej więcej obszar 300 hektarów - przekazał nadbrygadier Kruczek.

- Sytuacja jest stabilna, ale wiatr i prognozy są dość niepokojące, bo mówimy o porywach wiatru 40 kilometrów na godzinę. Musimy się przyglądać, będziemy reagować na bieżąco - zapowiedział brygadier Kruczek.

Źródło: tvnwarszawa.pl, PAP
Czytaj także: