|

Urzędniczka obciąża Romanowskiego i atakuje Mraza. Czwarta rozprawa w procesie księdza Olszewskiego

Urszula D. składa wyjaśnienia przed Sądem Okręgowym w Warszawie
Urszula D. składa wyjaśnienia przed Sądem Okręgowym w Warszawie
Źródło: TVN24
Cztery i pół godziny trwały wyjaśnienia Urszuli D., która zawiadywała Funduszem Sprawiedliwości w czasie, gdy Fundusz był de facto partyjną skarbonką Suwerennej Polski, partii Zbigniewa Ziobry. Urzędniczka podważała opowieść Tomasza Mraza, tak zwanego małego świadka koronnego. Sugerowała, że mści się on za zablokowanie mu awansu.Artykuł dostępny w subskrypcji

Czwarta rozprawa w procesie o nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości i w przyznaniu dotacji dla Fundacji Profeto upłynęła na wyjaśnieniach Urszuli D. - byłej urzędniczki Ministerstwa Sprawiedliwości i dyrektorki departamentu, w którym rozdzielano pieniądze z Funduszu.

Prokuratura Krajowa oskarżyła ją o przestępstwa związane z udzielaniem dotacji katolickiej Fundacji Profeto księdza Michała Olszewskiego oraz innym podmiotom, a także o udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Według śledczych D. przez lata świadomie uczestniczyła w procederze wyprowadzania pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwości.

Przypomnijmy: w sprawie Profeto chodziło o dotację (początkowo 43 mln zł, a finalnie niemal 100 mln zł) na budowę ośrodka pomocy dla ofiar przestępstw.

Poza D. na ławie oskarżonych - w tym wątku śledztwa prokuratury - siedzą ks. Michał Olszewski (we wtorek nieobecny) oraz czworo innych urzędników z departamentu Funduszu Sprawiedliwości: Karolina Ś., Wojciech Z., Marcin M. i Monika G.

Bez biesiad, bez księdza, bez "Roty"

Przez całą wczorajszą rozprawę Urszula D. starała się przekonać sąd, że jej rola sprowadzała się do skrupulatnego wykonywania obowiązków urzędniczki. Ewentualną winę za źle przyznane dotacje D. zrzuciła na "dysponenta" Funduszu Sprawiedliwości, a konkretnie byłego wiceministra Marcina Romanowskiego.

Opowiadała też o napiętej relacji z jednym z głównych świadków oskarżenia - Tomaszem Mrazem, również byłym urzędnikiem resortu, któremu prokuratura też postawiła zarzuty, ale jeszcze nie postawiła przed sądem.

D. przedstawiła Mraza jako niekompetentnego karierowicza, sugerując, że obciążył ją z zemsty za blokowanie awansu.

Czytaj także: