Nerwy, płacz, wstyd. Wymarzona komunia zamieniła się w koszmar

1920x1080_4800_hp-0082
Uwaga TVN. Przyjęcie komunijne, które zamieniło się w koszmar
Źródło wideo: Uwaga TVN
Dzień, który miał być rodzinnym świętem, zamienił się w "dramat" i "piekło". Przyjęcie komunijne stało się powodem łez, wstydu i nerwów. O tym, co się działo 9 maja w jednej z podwarszawskich restauracji, opowiada reportaż Ewy Wąsek z "Uwaga TVN".

- Cały rok przygotowywaliśmy się do tego święta, cały rok! - mówi w rozmowie z magazynem "Uwaga TVN" mama Laury, która tego roku przystępowała do sakramentu komunii. - Nerwy, płacz, wstyd - tak pani Anna wspomina ten dzień.

Przyjęcie, które odbyło się 9 maja w jednej z podwarszawskich restauracji, zupełnie odbiegało od wizji eleganckiej komunii, z dobrym jedzeniem i profesjonalną obsługą. W jednej sali odbywało się jednocześnie dziesięć przyjęć, co oznaczało obecność ponad trzystu osób. Obsługą tylu gości zajmowały się trzy "przerażone" kelnerki. Rodziny wspominają ten dzień jako "dramat" i "piekło", chaos, nerwy i "walkę o jedzenie".

Komunia jak z koszmaru. Relacje rodziców

- (Właścicielka - red.) roztoczyła obraz wymarzonej komunii. Mieliśmy być osłonięci parawanami, mieć osobny stół na kawę, herbatę i ciasta. Pytałam o ciasta, usłyszałam: proszę pani, osiem rodzajów ciast to jest minimum, ja mam takie kucharki, że jak polecą, to i 12 zrobią - przywołuje pani Katarzyna, która też zdecydowała się na przyjęcie w tym lokalu.

Pan Dawid i pani Katarzyna tak opisują menu: - Rosół się skończył, krem z białych warzyw też się skończył, wciśnięto nam flaki, które już były niesmaczne, wielokrotnie podgrzewane. Drugiego dania, które zamawialiśmy, w ogóle nie dostaliśmy. Po trzech godzinach dzieci dostały miskę frytek do podzielenia się. Zamawianych polędwiczek z kluskami nie dostaliśmy, bo się skończyły.

- Jeśli chodzi o toaletę, to było mi tak wstyd, że sama ją posprzątałam. Powycierałam krany i ogarnęłam to, bo było mi wstyd, że moi goście przyszli w takie warunki - mówi z kolei pani Anna.

O komunijnym armagedonie zrobiło się głośno w mediach społecznościowych. Reporterka magazynu "Uwaga TVN" zapytała o przyczyny takiej sytuacji właścicielkę restauracji - Annę S. Jak to tłumaczy? Co mówią byli pracownicy restauracji? Czy rodzice mają szanse na odzyskanie pieniędzy za niezgodne z umową przyjęcie? O tym w reportażu, który można obejrzeć TUTAJ.

Źródło: Uwaga TVN
Czytaj także: