Do wypadku doszło 14 lutego. Jak informowała wówczas policja, 17-latek pomagał wysiąść z pociągu innej osobie. Kiedy wsiadał z powrotem, drzwi pociągu przytrzasnęły mu rękę, skład ruszył i Dominik dostał się pomiędzy pociąg a peron. W wyniku wypadku chłopak stracił nogi i część dłoni, walka o jego życie trwała wiele dni.
Nieprawidłowości po wypadku
Po wypadku Urząd Transportu Kolejowego przeprowadził kontrolę w Kolejach Mazowieckich. Z ustaleń Radia dla Ciebie wynika, że nieprawidłowości wykryto w pracy kierownika oraz maszynisty. Łącznie wykazano aż 24 nieprawidłowości.
Jak wymienił w rozmowie z radiem rzecznik UTK Tomasz Frankowski, chodzi między innymi o "brak właściwej obserwacji peronu za pomocą kamer zewnętrznych przez maszynistę, rozmowy z wykorzystaniem urządzeń radiołączności pociągowej niezgodne z obowiązującymi przepisami, ale także o brak właściwego prowadzenia dokumentacji pociągowej".
Do wyników kontroli zastrzeżenia miał przewoźnik - Koleje Mazowieckie, ale UTK ich nie uwzględnił.
Na tvnwarszawa.pl informowaliśmy, że śledztwo w tej sprawie wszczęła prokuratura.
- Prokurator zlecił funkcjonariuszom policji zabezpieczenie wszelkiej dokumentacji oraz materiałów dźwiękowych i wizualnych, związanych z wypadkiem oraz z oceną stanu technicznego pociągu. Zabezpieczono monitoring z zapisem przebiegu zdarzenia, przesłuchiwani są świadkowie. Ustalane są przyczyny wypadku - przekazywała jeszcze w lutym prokurator Aneta Góźdź z Prokuratury Okręgowej w Radomiu.
W niedzielę Polska Agencja Prasowa podała, że śledczy przesłuchali już wszystkich świadków, w tym kierownika pociągu. Przeanalizowano nagranie z monitoringu, na którym widać, co wydarzyło się na peronie w Woli Bierwieckiej. Prokuratura ma już wyniki wspólnej kontroli przeprowadzonej przez Koleje Mazowieckie i PKP Polskie Linie Kolejowe. Wkrótce ma podjąć decyzję, co dalej. - Na podstawie zgromadzonego materiału prokurator niebawem podejmie kolejne decyzje procesowe - przekazała Góźdź.
"To straszne wspomnienie". Dominik pamięta moment wypadku
Tragedia 17-letniego Dominika poruszyła wiele osób. Dominik trafił w stanie krytycznym do szpitala w Radomiu, tam został wprowadzony w śpiączkę farmakologiczną. Walka o życie chłopca toczyła się później przez kilka tygodni w Wojskowym Instytucie Medycznym przy ulicy Szaserów w Warszawie.
Nastolatek opowiadał o wypadku w programie "Uwaga!" TVN na początku maja.
- Jechałem z mamą, wracaliśmy z Radomia. Pamiętam moment wystawiania wózka i moment przytrzaśnięcia drzwi. To straszne wspomnienie. Pamiętam, że mama, która wcisnęła hamulec bezpieczeństwa, pierwsza do mnie zeskoczyła - opowiadał Dominik.
- Kierownik pociągu nie zrobił nic, jeśli chodzi o pomoc. Stał na peronie - zaznaczał 17-latek.