We wtorek do Sejmu trafił prezydencki projekt ustawy o Polskim Funduszu Inwestycji Obronnych. Szef kancelarii prezydenta Zbigniew Bogucki ocenił na konferencji prasowej, że od środy, kiedy zaczyna się posiedzenie Sejmu, izba niższa może zacząć prace nad tym projektem. Jednocześnie poinformował, że prezydent nie podjął jeszcze decyzji w sprawie ustawy wdrażającej unijny program SAFE. Prezydent ma czas na decyzję do 20 marca.
Czarzasty: trzeba zobaczyć, czy ten projekt ma ręce i nogi
Reporter TVN24 Paweł Łukasik zapytał na sejmowym korytarzu marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego, czy w harmonogramie obrad Sejmu jest miejsce na zajęcie się prezydenckim projektem.
- Słyszałem dzisiaj pana prezydenta, że na temat stu osiemdziesięciu pięciu miliardów (z unijnego programu SAFE - red.) ma czas do zastanowienia się jeszcze dziesięć dni, chociaż wiadomo, że fabryki czekają na to, żeby produkować polskie uzbrojenie dla polskiego wojska. Pan prezydent ma czas dziesięć dni. Ja też mam czas - powiedział Czarzasty.
Dodał, że "trzeba zobaczyć, czy ten projekt ma ręce i nogi, czy ma zabezpieczenie finansowe faktycznie takie, jakie jest". - Projekty do Sejmu nie powinny wchodzić takie, o których się tylko rozmawia po to, żeby się pokłócić i pokazać, kto jest ważniejszy, a kto jest mniej ważny - zaznaczył.
Co z unijnym SAFE?
W ocenie marszałka "trzeba podpisać SAFE, bo na to mamy zagwarantowane środki". - A oczywiście, jeżeli ten projekt będzie racjonalny i jest racjonalny, to oczywiście będziemy nad nim pracowali - zapowiedział. - Zaznaczam: jeżeli jest racjonalny. Jeżeli wszystkie strony w sprawie zabezpieczenia pieniędzy dla polskiego wojska są racjonalne i wszyscy gramy do jednej bramki. Jak będziemy grali do jednej bramki i tą bramką będzie - i mówię to bardzo poważnie - interes Polski, to ja to wszystko rozumiem. Natomiast jeżeli będzie to wszystko nie wiadomo jakie, po to, żeby udowodnić, że ktoś jest ważniejszy, to ja tego nie rozumiem - tłumaczył Czarzasty.
Podkreślił, że dla niego najważniejsze są pieniądze dla polskiego wojska. - Jeden projekt jest u prezydenta. Jeżeli pan prezydent ma dziesięć dni, to niech się nie spodziewa, że natychmiast usiądziemy do rzeczy, które, moim zdaniem, wymagają przede wszystkim analizy i zastanowienia - skwitował.
- Nie mówię, że to będzie trwało pięć tygodni, no, ale na Boga, rozmawiamy o poważnych pieniądzach i o poważnych procesach. To nie może być tak, że tak zrobię i tak będzie. Tak nie będzie - oświadczył marszałek.
"Polski SAFE zero procent" czy "polski SAFE zero złotych"
O propozycji nazywanej przez pomysłodawców "polskim SAFE zero procent" rozmawiali we wtorek w Pałacu Prezydenckim prezydent, prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński oraz premier Donald Tusk wraz z szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem i ministrem finansów Andrzejem Domańskim. Propozycja ta - według prezydenta i szefa NBP - ma być alternatywą dla unijnego programu SAFE.
Doradca prezydenta Leszek Skiba ocenił, że "polski SAFE zero procent" to rozwiązanie "bez zadłużania się budżetu Państwa, bez konieczności wzięcia pożyczki uczestnictwa w europejskim SAFE". - Plus, oczywiście nie ma odsetek, ponieważ jest to wypłata zysku Narodowego Banku Polskiego - powiedział.
Premier Donald Tusk mówił, że w prezydenckim projekcie ustawy o Polskim Funduszu Inwestycji Obronnych nie ma żadnych gwarancji pieniędzy. - Są tylko przepisy, które powołują nowe struktury, takie dość biurokratyczne pomysły - zarzucił. Nazwał to "polskim SAFE zero złotych".
We wtorek przed posiedzeniem rządu premier ogłosił, że ma informacje, iż prezydent zdecydował się zawetować program SAFE. Tusk po posiedzeniu rządu spotkał się z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem i generałami, aby "w sytuacji, w której rzeczywiście miałoby dojść do weta, przygotować plan B".
Autorka/Autor: Justyna Sochacka
Źródło: TVN24, PAP
Źródło zdjęcia głównego: TVN24