Egzekucji dokonano w więzieniu stanowym w pobliżu Starke przez podanie śmiertelnego zastrzyku. Według rzecznika Departamentu Więziennictwa Jordana Kirklanda skazany odmówił ostatniego posiłku i odwiedzin. Spotkał się tylko z doradcą duchowym.
Andrew Richard Lukehart został skazany na karę śmierci w 1997 roku za morderstwo pierwszego stopnia i znęcanie się nad dzieckiem. Z akt sądowych wynika, że w lutym 1996 roku opiekował się pięciomiesięczną Gabrielle Hanshaw, gdy jego partnerka i matka dziecka zajmowała się starszą, chorą córką. Po zabójstwie Lukehart zadzwonił do partnerki, twierdząc, że dziecko zostało porwane.
"Spędził dziesiątki lat w więzieniu"
Wobec przeprowadzonej egzekucji zaprotestowała organizacja zrzeszająca osoby dążące do zniesienia kary śmierci na Florydzie - Floridians for Alternatives to Death Penalty (FADP).
"Andrew spędził dziesiątki lat w więzieniu. Nie zagrażał już nikomu. Odpowiedzialność (za zabójstwo) została wyegzekwowana. Stan Floryda miał do dyspozycji inną opcję. Zamiast tego do historii, która i tak zawierała już zbyt wiele cierpienia, dołączyła kolejna tragedia" - czytamy w oświadczeniu na stronie organizacji.
FADP przypomniała, że po rozpoczęciu procesu 53-latka część ławników opowiadała się za karą dożywocia. To zdaniem organizacji zakończyłoby relacjonowanie tragedii w mediach i nieustanne rozdrapywanie ran rodziny zamordowanej dziewczynki.
FADP zwróciła także uwagę na trudną przeszłość skazanego, który "na długo" przed popełnieniem przestępstwa miał zmagać się z depresją, a po zabójstwie próbować odebrać sobie życie. "Życie Andrew ukształtowały lata przemocy, znęcania się, zaniedbania i lekceważenia jego człowieczeństwa. Uznanie tej rzeczywistości nie umniejsza straty Gabrielle Hanshaw. Pomaga jednak wyjaśnić, jak doszło do takiej tragedii" - napisano.
Kara śmierci na Florydzie
W minionym tygodniu Sąd Najwyższy Florydy odrzucił apelacje Lukeharta, którego obrońcy argumentowali, że leki stosowane z powodu choroby nerek mogły wejść w niebezpieczną interakcję ze środkami używanymi przy śmiertelnym zastrzyku. Twierdzili też, że miesięczny odstęp między podpisaniem wyroku a egzekucją naruszył jego prawo do rzetelnego procesu.
Wtorkowa egzekucja była ósmą w tym roku na Florydzie, po rekordowych 19 wykonanych w 2025 roku. Republikański gubernator Ron DeSantis nadzorował wówczas najwięcej egzekucji w stanie od czasu przywrócenia kary śmierci w 1976 roku.
W 2025 roku w USA wykonano 47 egzekucji, z czego najwięcej właśnie na Florydzie. Według agencji AP utrzymuje się najwyższe tempo wykonywania wyroków śmierci w Stanach Zjednoczonych. Stany Alabama, Karolina Południowa i Teksas przeprowadziły ich po pięć.