|

"Nie czułem się, jakbym rozmawiał z urzędnikami, tylko z mafią"

W tarapatach znalazły się setki rolników
W tarapatach znalazły się setki rolników
Źródło zdj. gł.: TVN24+
Setki rolników w Polsce stanęło na krawędzi bankructwa po tym, jak Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa zaczęła żądać od nich zwrotu gigantycznych kwot. W tarapaty wpadli również ci, którzy - jak ustaliła prokuratura - nie zrobili niczego złego. Polska dużo gorliwiej niż inne unijne kraje karze własnych rolników. Czy po decyzji Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej wszyscy za to zapłacimy?Artykuł dostępny w subskrypcji

W 2021 roku stwierdzili, że jest oszustem i próbuje wyłudzić nienależne mu pieniądze. Dlatego Paweł Jaszcz, rolnik spod Giżycka i jednocześnie sołtys wsi Skop, nie dostał dotacji, która należy się niemal każdemu rolnikowi w Polsce. Co gorsza, urzędnicy zażądali oddania wszystkich dotacji, które dostawał w poprzednich pięciu latach - łącznie 570 tysięcy złotych.

- Nie czułem się, jakbym rozmawiał z urzędnikami, tylko z mafią. Dostałem ultimatum - mam się pogodzić z decyzją Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Jeżeli jednak będę się stawiał i pójdę do sądu, urzędnicy wezmą się za moich synów - opowiada rolnik.

Paweł Jaszcz nie wystraszył się - poszedł do sądu i wygrał. W lutym 2022 roku Wojewódzki Sąd Administracyjny w Olsztynie uznał, że urzędnicy podjęli "wadliwą i przedwczesną decyzję". Od wyroku nikt się nie odwoływał.

- Od momentu, w którym zostaliśmy posądzeni o próbę wyłudzenia środków europejskich, minęło sześć lat [problemy zaczęły się już w 2020 roku - red.], a ciągle nie stanęliśmy na nogi. Po uprawomocnieniu się bezprawnej decyzji urzędników na nasze konto wszedł komornik. Narobiliśmy sobie długów u kontrahentów, u których dzierżawiliśmy grunty. Synowie stracili kredyty w bankach. Ciągle wisi nad nami wizja bankructwa. A urzędnicy? Oczywiście żadnemu z nich włos z głowy nie spadł - denerwuje się mężczyzna.

To, co spotkało Pawła Jaszcza, budzi współczucie okolicznych rolników. Mówią, że "państwo go zniszczyło za niewinność". Warszawski adwokat Paweł Zouner jest innego zdania. Twierdzi, że pan Paweł jest szczęściarzem.

Paweł Jaszcz - sąsiedzi mu współczują, mec. Zouner nazywa go szczęściarzem
Paweł Jaszcz - sąsiedzi mu współczują, mec. Zouner nazywa go szczęściarzem
Źródło zdjęcia: TVN24+

Dlaczego?

- W czasie pandemii kilkuset rolników w całym kraju znalazło się w podobnej sytuacji, co pan Paweł. Szczęście tego konkretnego rolnika polegało na tym, że w aktach jego sprawy przypadkowo znalazł się mail wysłany przez olsztyńskiego prawnika Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa do kolegów z giżyckiego biura powiatowego w Giżycku. Obnażył on fakt, że mamy do czynienia z systemową naganną praktyką wycelowaną w rolników - opowiada Zouner.

Pozostało 87% artykułu
Źródło: TVN24+
Czytaj także: