Z sondażu Redbridge Group i Accent Research, którego wyniki ukazały się w niedzielę wynika, że One Nation może liczyć na 31 procent poparcia, o cztery punkty procentowe więcej niż przed miesiącem. Oznacza to, że po raz pierwszy wyprzedziła rządzącą w Australii centrolewicową Partię Pracy, której poparcie w tym samym badaniu wyniosło 28 procent, po spadku o trzy punkty procentowe.
Jako powód wzrostu popularności partii media wskazują między innymi niezadowolenie związane z proponowanym budżetem federalnym oraz wzrost kosztów życia Australijczyków. Nie bez znaczenia jest też rozpoznawalność liderki One Nation i jej antyimigrancka retoryka.
Kim jest Pauline Hanson
72-letnia Hanson to na australijskiej scenie politycznej postać znana od lat. W młodości była właścicielką małej gastronomii, gdzie serwowano rybę z frytkami, ale od trzech dekad jest nieustannie obecna w polityce. Jej ugrupowanie One Nation od czasu powstania w 1997 roku odgrywało raczej marginalną rolę w australijskim parlamencie. Nawet obecnie w jego izbie niższej ma dwa mandaty na 150. Ostatnio jednak mocno idzie w górę. Jak zauważają media - dzięki wykorzystaniu obaw wyborców związanych z wysokimi kosztami życia, niepewnością gospodarczą oraz nastrojami antyimigranckimi.
W poniedziałek dziennikarze pytali Hanson, obecnie senatorkę z Queensland, czy na fali dobrych sondaży rozważa ubieganie się o stanowisko szefowej rządu. - Nie zamierzam siebie lekceważyć ani mówić, że 'nie, nie dam rady'. Bo proszę spojrzeć na to, kogo mamy obecnie u władzy. I właśnie dlatego znaleźliśmy się w takim bałaganie - mówiła w wywiadzie dla "Sunday Agenda" w Sky News. Podkreśliła, że jej zdaniem posiada zdolności potrzebne, by zostać premierem.
W wywiadzie dla Radia 2GB mówiła z kolei: "Mogę być premierem dla wszystkich, którzy chcą zostać Australijczykami. Oczekuję od ludzi, że jeśli są w tym kraju i chcą zostać Australijczykami, to niech będą Australijczykami i naprawdę się zasymilują".
Kontrowersyjna liderka
Hanson od lat budzi kontrowersje, między innymi za sprawą podejścia do kwestii migracji. W 1996 roku z przytupem weszła do polityki dzięki swojemu zdecydowanemu sprzeciwowi wobec imigracji z Azji oraz państwowych świadczeń dla Aborygenów - pisał "Guardian". Wygłosiła wtedy głośne przemówienie do parlamentu, w którym ostrzegła Australijczyków, że ich krajowi grozi "zalanie przez Azjatów". Mówiła, że większość obywateli chce "radykalnego" przeglądu polityki imigracyjnej, a Azjaci mają swoją kulturę, religię i "się nie asymilują".
W 2017 roku Hanson wywołała kontrowersje, gdy na senackiej debacie dotyczącej zasłaniania twarzy w miejscach publicznych pojawiła się w burce, by poprzeć swoją tezę o konieczności zakazu ich noszenia. - Terroryzm jest realnym zagrożeniem dla naszego kraju - mówiła. I nadal podtrzymuje swoje zdanie. - Chcę zakazać noszenia burki, prawda? Jeśli mamy ludzi przybywających z krajów, w których działają radykalni islamiści, a ich ideologia nie jest zgodna z wartościami naszego kraju, to tak, jestem za takimi ograniczeniami - stwierdziła ostatnio.
Reuters opisuje, że po reelekcji Donalda Trumpa na prezydenta w 2024 roku partia One Nation zaczęła nawiązywać do jego politycznego programu, w tym propozycji masowych deportacji osób przebywających w kraju nielegalnie oraz szerokiej deregulacji gospodarki. W listopadzie zeszłego roku, jak pisał "Guardian", Hanson uczestniczyła w konferencji amerykańskich konserwatystów CPAC na Florydzie. W swoim przemówieniu ostro krytykowała główne partie w Australii, jednocześnie chwaląc administrację USA za deportowanie imigrantów, bombardowanie łodzi karteli narkotykowych oraz wspieranie projektów górniczych.
Sytuacja polityczna w Australii
Partia Pracy, jak zauważa "Guardian", stara się tymczasem punktować dotychczasowe działania polityczki, a zwłaszcza jej sprzeciw wobec programów mających łagodzić skutki wysokich kosztów życia dla wyborców z klasy pracującej, których interesów - jak sama twierdzi - broni.
Według niedzielnego sondażu w bezpośrednim starciu Hanson przegrywa z obecnym premierem Australii Anthonym Albanese. Jako preferowanego szefa rządu wskazało go 31 procent badanych, a liderkę One Nation 25 procent.
Redagował AM