Jak poinformowała nas prokurator Ewa Antonowicz, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze, wstępnie stawiane zarzuty rodzicom Helenki, która skrajnie niedożywiona trafiła do szpitala w roku 2024, nie zmieniają się, bo nadal chodzi znęcanie się nad dzieckiem. Zmienia się jednak czas, w którym - w opinii prokuratury - dziecko miało być głodzone. Od kiedy rodzice znęcali się nad córką? Tego prokurator nie ujawnia.
- Co do zasady zarzut jest taki sam, natomiast zmieniono kwestie dotyczące okresu zarzutów. To w związku z opinią biegłego, która wpłynęła do prokuratury. Co do treści tych zmienionych zarzutów, na razie nie mam zgody, żeby udzielać informacji, bo to też będzie wiązało się z informacjami dotyczącymi opinii biegłego. Do zakończenia postępowania prokurator nie zdradza szczegółów postępowania - powiedziała z rozmowie z tvn24.pl prokurator Ewa Antonowicz.
Dziecko ważyło osiem kilogramów
Przypomnijmy, rodzice 3,5-letniej Helenki zgłosili się z do szpitala w Zielonej Górze 15 grudnia 2024 roku. Przywieźli ją, gdy przestała jeść i był z nią utrudniony kontakt. Lekarze zauważyli, że dziecko jest skrajnie wygłodzone. Miało jeść tylko winogrona. Dziewczynka ważyła 8 kg, a powinna około 18 kg.
Podjęto decyzję o natychmiastowym przyjęciu dziecka na oddział intensywnej opieki medycznej Szpitala Uniwersyteckiego w Zielonej Górze. Jak wynikało ze wstępnej opinii biegłego medycyny sądowej, dziewczynka była skrajnie niedożywiona i miała zaburzenia w rozwoju fizycznym i intelektualnym.
Biegli ocenili, że rodzice dziecka byli poczytalni. Będą odpowiadać na zarzuty znęcania się nad dzieckiem oraz spowodowania choroby realnie zagrażającej życiu, spowodowanej przez niewłaściwe żywienie dziecka. Nie przyznają się do winy. Grozi im do 20 lat więzienia.
Helenka teraz nie je winogron
Pięcioletnia obecnie Helenka jest teraz pod opieką rodziny zastępczej. Oswoiła się z nowym otoczeniem i nie ma problemów z jedzeniem.
- Nie je winogron. Je w zasadzie wszystkie inne produkty i lubi mięso. Tak mogę powiedzieć bardzo ogólnie. To też jest jeden z argumentów w naszym postępowaniu, że dziecko po odebraniu rodzicom je normalnie. Linia obrony dotyczyła m.in. tego, że dziewczynka nie chciała jeść nic innego, poza winogronami - powiedziała prokurator Ewa Antonowicz.