W tym przypadku wszystko poszło nie tak. Alarmy przeciwpożarowe nie zadziałały, więc ludzie o zagrożeniu dowiedzieli się za późno. Ogień błyskawicznie rozprzestrzenił się na kolejne kondygnacje po siatce rozpiętej na bambusowych rusztowaniach. Do tego okna były zasłonięte piankowymi płytami. Wieżowce w Hongkongu stały się pułapką. Media piszą wręcz o "piekle". Odtwarzamy, jak do niego doszło.