W opinii cytowanego przez CNBC stratega rynkowego Jeffa Currie globalny szok energetyczny spowodowany wojną z Iranem, prawdopodobnie dotknie w dalszej perspektywie Europę i USA.
Dyrektor do spraw strategii w Carlyle - jednej z największych na świecie firm zarządzających inwestycjami uważa, że Azja jest już bliska tak zwanych "minimalnych poziomów operacyjnych", czyli ilości granicznej w zbiornikach rafinerii i terminalach, która gwarantuje utrzymanie ciągłości pracy tych zakładów.
Europa i USA pod presją
Europa i Stany Zjednoczone mogą wkrótce znaleźć się pod podobną presją. Currie ostrzega, że obecna ulga w dostawach ropy z USA może być jedynie tymczasowa, zwłaszcza w kontekście zbliżającego się letniego sezonu podróży. - Spodziewajcie się, że lipiec będzie problemem dla USA - podkreśla ekspert.
Zwraca również uwagę, że ropa wypuszczana obecnie z amerykańskich rezerw strategicznych trafia głównie do Europy. - Europejczycy myślą, że nie mają problemu, ponieważ otrzymują ropę importowaną z USA, ale tak dalej być nie może - wyjaśnia. Jedynym sposobem - jego zdaniem - na rozwiązanie problemu jest zwiększenie fizycznej dostępności surowca.
Currie zwraca uwagę, że każdy dzień zwłoki w rozwiązaniu kryzysu zwiększa siłę przetargową Iranu. - Dlaczego? Bo zapasy ropy i innych surowców wciąż maleją. W chwili, gdy wydaje ci się, że wygrałeś, prawdopodobnie już przegrywasz. Pozycja Iranu nie była tak mocna od 47 lat - wyjaśnia.
Japonia reaguje na kryzys
Również w poniedziałek władze Japonii poinformowały, że do kraju dotarł pierwszy od 28 lutego, czyli rozpoczęcia wojny Izraela i USA przeciw Iranowi, tankowiec z ropą z Zatoki Perskiej. Agencja Kyodo cytuje źródła zbliżone do sprawy, według których jednostka dostarczyła dwa miliony baryłek surowca, co stanowi ok. 80 proc. dziennego zapotrzebowania kraju.
Szef kancelarii japońskiego rządu, a zarazem rzecznik rady ministrów Minoru Kihara powiedział, że w Zatoce Perskiej utknęło łącznie 39 należących do Japonii lub związanych z tym krajem tankowców.
Z powodu zakłóceń w dostawach ropy naftowej i wywołanym nimi wzrostem cen energii premier Sanae Takaichi ogłosiła w poniedziałek, że w przyszłym tygodniu rząd przedłoży parlamentowi korektę tegorocznego budżetu. Zakłada ona dodatkowe wydatki w wysokości 19 mld dolarów, co ma związek m.in. ze spodziewanym, dalszym wzrostem cen energii.