Fałszywe zgłoszenie i interwencja służb w mieszkaniu matki prezydenta. Jest śledztwo

Karol Nawrocki
Wszczęto śledztwo w sprawie fałszywego zgłoszenia o pożarze w mieszkaniu matki prezydenta
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/Marcin Obara
Prokuratura Okręgowa w Gdańsku wszczęła śledztwo w sprawie fałszywego zawiadomienia o pożarze i zagrożeniu życia, w wyniku którego w sobotę wieczorem służby weszły siłowo do mieszkania należącego do matki prezydenta Karola Nawrockiego.

W sobotę wieczorem służby po fałszywym alarmie siłowo weszły do mieszkania w Gdańsku należącego do matki prezydenta Nawrockiego. Późnym wieczorem w MSWiA odbyła się pilna narada służb pod przewodnictwem szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego, z kolei w niedzielę rano premier Donald Tusk zwołał odprawę z udziałem ministrów i przedstawicieli służb.

W poniedziałek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku prokurator Mariusz Duszyński poinformował o wszczęciu śledztwa w sprawie wywołania fałszywego alarmu i bezpodstawnego postawienia służb w stan gotowości. Dodał, że śledczy ustalają osobę odpowiedzialną za zgłoszenie.

Fałszywe zgłoszenie pożaru i zagrożenia życia dziecka w Gdańsku

"Z dotychczas zgromadzonego materiału dowodowego wynika, że w dniu 23 maja 2026 r. nieustalona osoba, za pośrednictwem aplikacji Alarm 112, dokonała z ustalonego numeru telefonu zgłoszenia o rzekomo zaistniałym pożarze, a następnie o zagrożeniu życia małoletniego w mieszkaniu usytuowanym w budynku wielorodzinnym w Gdańsku" - czytamy w komunikacie prokuratury.

Jak zaznaczono, wobec niemożności skontaktowania się ze zgłaszającą osobą, dyspozytor numeru 112 podjął decyzję o zadysponowaniu przyjazdu odpowiednich służb, w tym straży pożarnej, pogotowia ratunkowego i policji. Na miejscu służby zdecydowały się na siłowe otwarcie drzwi z uwagi na brak kontaktu z osobami znajdującymi się wewnątrz mieszkania.

"W wyniku sprawdzenia lokalu ustalono, że zgłoszenie było fikcyjne, a w mieszkaniu znajdowały się jedynie zwierzęta" - dodano.

Postępowanie powierzono funkcjonariuszom Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości. Za wywołanie fałszywego alarmu grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.

Siemoniak o pracach nad ustaleniem tożsamości sprawcy

Z kolei podczas poniedziałkowej konferencji prasowej w Prudniku (woj. opolskie) minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak pytany był o postęp prac nad ustaleniem tożsamości osoby, która wezwała służby ratunkowe pod adres mieszkania matki prezydenta RP Karola Nawrockiego.

- Pracuje nad tym policja, pracuje nad tym MSWiA. (...) Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego wspiera policję, natomiast to policja i prokuratura będzie informowała o wszelkich ustaleniach. (...) Minister Kierwiński i minister Mroczek mówią o perspektywie kilku dni na nowe informacje i z tego, co wiem, to jest właściwa odpowiedź - powiedział Siemoniak.

Zdaniem koordynatora służb specjalnych sytuacje, w których wykorzystuje się służby ratunkowe i porządkowe do prowadzenia polityki, są niebezpieczne z kilku powodów. - Strażacy nakierowani są na ratowanie ludzkiego życia, tak samo policjanci czy pogotowie. (...) Jeżeli doprowadzimy do sytuacji, gdy strażak będzie się zastanawiał, czy ratować, czy może być z tego działanie polityczne, to będzie bardzo niedobrze - uważa minister.

Powołując się na dane służb ratunkowych, minister poinformował, że 80-90 proc. zgłoszeń służbom ratunkowym różnego rodzaju wydarzeń jest prawdziwe. - Strażak i policjant czy pogotowie zakłada, że otrzymano wezwanie do autentycznego zdarzenia. Na poziomie pewnych działań informatycznych trzeba będzie położyć temu tamę. Na pewno wyciągniemy z tego wnioski - powiedział Siemoniak.

Źródło: tvn24.pl, PAP
Czytaj także: