Czterolatek utonął w studzience. Prokuratura oskarża

Zabierzow
Akt oskarżenia po śmierci czterolatka na placu zabaw w Zabierzowie
Źródło: TVN24
Prokuratura oskarżyła siedem osób o nieumyślne spowodowanie śmierci czteroletniego chłopca, który utonął w studzience na placu zabaw przy przedszkolu w Zabierzowie (Małopolskie). Przed sądem ma odpowiedzieć między innymi dyrektor placówki.

Prokuratura Rejonowa Kielce-Zachód w Kielcach skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko siedmiu osobom w związku ze śmiercią dziecka w Zabierzowie pod Krakowem. Do tragedii doszło we wrześniu 2023 roku. Czteroletni chłopiec wpadł wówczas do głębokiej na pięć metrów studzienki na placu zabaw prywatnego przedszkola i utonął.

Narażenie 229 dzieci

W trakcie śledztwa zarzuty usłyszało łącznie siedem osób, w tym była zastępczyni dyrektora przedszkola Agnieszka B. i prowadzący placówkę Cezary S. Jak poinformował w komunikacie prokurator Daniel Prokopowicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Kielcach, dyrektor przedszkola i jego zastępca mają odpowiedzieć za umyślne narażenie wszystkich dzieci uczęszczających do przedszkola - łącznie 229 osób - "na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia oraz ciężkiego uszczerbku na zdrowiu", a także za "nieumyślne spowodowanie śmierci czteroletniego chłopca".

Tragedia w Zabierzowie (wrzesień 2023 r.)
Tragedia w Zabierzowie (wrzesień 2023 r.)
Źródło: TVN24

"Pozostali podejrzani usłyszeli zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci tego dziecka. Po przedstawieniu zarzutów, w toku przesłuchań, podejrzani nie przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów i skorzystali z prawa do odmowy składania wyjaśnień" - przekazał prokurator Prokopowicz.

Sprawą zajmie się Sąd Rejonowy dla Krakowa-Krowodrzy w Krakowie. Oskarżonym grożą kary do pięciu lat więzienia.

Prokuratura: pracownicy nie zareagowali na zagrożenie

Z ustaleń prokuratury wynika, że plac zabaw, na którym doszło do tragedii, został oddany do użytku wiosną 2018 roku.

Plac zabaw w Zabierzowie (wrzesień 2023 r.)
Plac zabaw w Zabierzowie (wrzesień 2023 r.)
Źródło: TVN24

"Inwestycja nie została jednak przeprowadzona prawidłowo, a w szczególności nie zabezpieczono należycie otworów zbiornika na nieczystości, nad którym znajdował się plac zabaw" - przekazał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach. Według śledczych plac został zbudowany na zbiorniku na nieczystości. Nie zostali o tym powiadomieni pracownicy przedszkola, a dzieci mogły korzystać z tego terenu "bez dokonania właściwego zabezpieczenia otworów tego zbiornika". Nawierzchnia placu zabaw nie była też okresowo kontrolowana.

Dyrektor i jego zastępca - jak czytamy w komunikacie prokuratury - mieli doprowadzić przez te zaniedbania do "zapadnięcia się płyty OSB przykrywającej otwór zbiornika". Jak wynika z ustaleń śledczych, po tym zdarzeniu jeden z wychowanków "przez pewien czas zaglądał do wnętrza zbiornika, a nadto zachęcał do tego inne dziecko".

"Obecni na placu zabaw pracownicy przedszkola nie dostrzegli tego zagrożenia i nie reagowali na nie, pomimo ciążącego na nich obowiązku sprawowania nadzoru nad dziećmi, w tym obowiązku opieki i zapewnienia bezpieczeństwa dzieciom, w wyniku czego nie podjęli działań przeciwdziałających wpadnięciu czteroletniego chłopca do zbiornika, a tym samym nie zapobiegli jego utonięciu" - poinformował Prokopowicz.

Plac zabaw w Zabierzowie (wrzesień 2023 r.)
Plac zabaw w Zabierzowie (wrzesień 2023 r.)
Źródło: TVN24

Według przedszkola "wszystko było zabezpieczone"

Niedługo po tragedii strażacy informowali, że miejsce, w którym doszło do utonięcia, nie było "typową studnią", a "zbiornikiem, który kiedyś służył gromadzeniu wody bądź innej cieczy". Otwór miał około sześciu metrów średnicy, a na jego środku znajdował się nieduży właz o wymiarach 40 na 40 centymetrów. - Od góry było to zabezpieczone. Nie było szczelnie przykryte. Były dwie betonowe ściany z boku, na których był daszek, ale pod spodem było przejście. Mała, drobna osoba mogła przejść pod tym daszkiem - opisywał w rozmowie z TVN24 młodszy brygadier Paweł Majda, zastępca dowódcy jednostki ratowniczo-gaśniczej nr 3 w Krakowie.

Ówczesna małopolska kurator oświaty Barbara Nowak informowała, że w jej opinii udostępniony dzieciom teren w ogóle nie był placem zabaw. "Kontrola wykazała całą masę nieprawidłowości. Gdyby to było przedszkole samorządowe, publiczne, to nie dostałoby zgody kuratorium na funkcjonowanie" - informowała.

"Jako użytkownik tego terenu, czyli przedszkole Radosne Nutki, dopełniliśmy wszystkich obowiązków formalno-prawnych, żeby móc użytkować ten teren" - oceniał z kolei jesienią 2023 roku Jerzy Śliwa, kierujący zespołem kryzysowym powołanym przez firmę prowadzącą przedszkole. "W naszym przekonaniu są jednoznaczne dowody na to, że każda z pań, z wychowawczyń uczestniczących w tym zdarzeniu, działała prawidłowo, z pełną troską nad dziećmi. Wszystko było zabezpieczone - na placu zabaw znajdowało się 59 dzieci i 5 opiekunów, a więc wymagana prawem liczba opiekunów" - oświadczył dwa lata temu Jerzy Śliwa. Ocenił, że "dopełniono wszelkich starań, żeby nie doszło do tego zdarzenia".

Decyzją Prokuratury Regionalnej w Krakowie śledztwo zostało przeniesione do Kielc, by - jak zaznaczyła prokuratura - uniknąć wątpliwości co do bezstronności prowadzących postępowanie.

OGLĄDAJ: Oglądaj "W kuluarach" w TVN24 i TVN24+
04 2000 w kuluarach cl-0003

Oglądaj "W kuluarach" w TVN24 i TVN24+
NA ŻYWO

04 2000 w kuluarach cl-0003
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: