Czesi krytyczni wobec Donalda Trumpa. Sondaż

Donald Trump
Kolejne wątpliwości Trumpa wobec NATO. Relacja Macieja Worocha
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/EPA/WILL OLIVER
Prawie dwie trzecie Czechów uważa, że polityka Donalda Trumpa osłabia NATO - wynika z sondażu czeskiego instytutu STEM. Opinię taką wyraziło również wielu wyborców partii uważanych za zwolenników amerykańskiego prezydenta. Premier Czech ogłosił tymczasem, że Praga nie osiągnie wymaganych przez Sojusz 2 procent PKB na zbrojenia.

"W jaki sposób obecna polityka Stanów Zjednoczonych wpływa na zdolność NATO do obrony swoich członków?" - to pytanie zadał czeski instytut badawczy STEM w sondażu, którego wyniki opublikowano w niedzielę.

Zdecydowana większość Czechów twierdzi, że polityka USA pod przewodnictwem Donalda Trumpa "osłabia" Sojusz Północnoatlantycki. Twierdzi tak 62 procent ankietowanych, w tym 18 odpowiedziało "zdecydowanie osłabia".

Największy odsetek osób, które uważają, że USA osłabiają NATO, to wyborcy partii opozycyjnych, jednak nie tylko. Krytyczne zdanie na temat roli USA przeważa również wśród sympatyków rządzących: ruchu ANO, partii Zmotoryzowani oraz Wolności i Demokracji Bezpośredniej SPD. Partie te - zwłaszcza Zmotoryzowani - uważane są za zwolenników Trumpa i jego ruchu MAGA. We wszystkich tych grupach krytyczne zdanie wobec USA wyraziło ponad 60 procent badanych.

Jak zauważył instytut w swojej analizie, "istnieje w tej sprawie zgoda w całym społeczeństwie, w tym wśród różnych grup wyborczych, co jest stosunkowo rzadkim zjawiskiem".

Z badania wynika również, że spośród aktualnych konfliktów na świecie Czesi za zagrożenie dla swojego kraju uważają przede wszystkim wojnę w Ukrainie. Za "zasadnicze zagrożenie" uznało ją 27 procent ankietowanych. Wojnę Izraela i USA przeciw Iranowi uznało za takie zagrożenie 11 proc. badanych. Badanie przeprowadzono na próbie 1315 osób w dniach 22-30 kwietnia. W tym czasie Trump kilkukrotnie groził wycofaniem USA z NATO i krytykował sojusz za nieefektywność.

Czechy poniżej progu NATO

Jednocześnie premier Czech Andrej Babisz przyznał w opublikowanej w niedzielę rozmowie z "Financial Times", że jego kraj nie osiągnie w tym roku wymaganej przez NATO kwoty 2 procent PKB na zbrojenia. Praga na wojsko ma przeznaczyć 1,8 procent swojego PKB, co będzie jednym najniższych wyników w Europie.

- Zrobimy, co będziemy mogli - powiedział Babisz, który przejął władzę w grudniu 2025 roku. Od tamtej pory wprowadził szereg zmian w budżecie na 2026 rok, w tym zmniejszenie wydatków na obronność, uzasadniając to koniecznością zredukowania deficytu - zauważył portal Politico. Dezaprobatę dla tej decyzji wyraził krytyczny wobec Babisza prezydent Czech Petr Pavel. Podpisując w marcu propozycję budżetu ostrzegał on, że wydatki na obronność nie odpowiadają rosnącym zagrożeniom bezpieczeństwa i zobowiązaniom NATO.

Według przyjętych w zeszłym roku nowych wytycznych, państwa NATO mają do 2035 roku wydawać na zbrojenia 5 procent PKB, w tym 3,5 procent na kluczowe wydatki wojskowe. Babisz zaznaczył, że Czechy zobowiązały się do osiągnięcia nowego celu, ale - dodał - sojusznicy NATO powinni skupić się bardziej na poprawie potencjału, niż na celach wydatkowych, "którymi można łatwo manipulować".

Źródło: tvn24.pl, Politico, PAP, Reuters
Czytaj także: