Mazowsze

Ogień opanowany, ale walka trwa. Burze mogą pokrzyżować plany strażaków

Strażacy walczą z pożarem lasu
Pożar lasów w okolicy Warszawy
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: st. asp. Maciej Krysiński, PSP
Strażacy próbują ostatecznie zdusić pożar lasu pod Warszawą. Służby ostrzegają, że losy akcji zależą teraz od pogody – nagłe podmuchy wiatru mogą w każdej chwili rozniecić ogień na nowo. - Akcja będzie koncentrować się na dogaszaniu zarzewi ognia oraz przelewaniu pogorzeliska - poinformował w niedzielę rzecznik Komendy Głównej PSP kpt. Wojciech Gralec.

Pożar lasu w Międzylesiu w powiecie wołomińskim na Mazowszu wybuchł w czwartek po południu. Ogień objął około 300 hektarów lasu; z zagrożonego terenu ewakuowano około 100 osób.

"Strażacy koncentrują się na dogaszaniu zarzewi ognia"

Rzecznik Komendy Głównej PSP kpt. Wojciech Gralec poinformował w niedzielę rano, że w najbliższych godzinach planowana jest wymiana dowódców odcinków bojowych oraz pododdziałów, które uczestniczyły w nocnych pracach przy dogaszaniu pożaru. Jak przekazał, strażacy koncentrują się na dogaszaniu zarzewi ognia i przelewaniu pogorzeliska. Równolegle trwa dostarczanie wody do zbiorników rozstawionych na terenie objętym pożarem.

Gralec poinformował również, że w działania zaangażowano moduły GFFF (Ground Forest Fire Fighting) – wyspecjalizowane grupy strażaków przeznaczone do zwalczania pożarów lasów z ziemi - z Rzeszowa, Wrocławia i Białegostoku, a także m.in. kompanie gaśnicze Lublin, Łódź, Wisła i Narew.

- W szczytowym momencie sobotnich działań w akcji brało udział pięć dromaderów, trzy śmigłowce z Lasów Państwowych oraz dwa policyjne śmigłowce Si-70 Black Hawk. W sobotę dokonano łącznie 145 zrzutów, co daje 421 tys. litrów wody - powiedział.

Podczas sobotniego briefingu prasowego wojewoda mazowiecki Mariusz Frankowski poinformował, że w gaszenie pożaru zaangażowanych jest prawie 1300 strażaków i 335 pojazdów Państwowej Straży Pożarnej (PSP) i Ochotniczej Straży Pożarnej (OSP) oraz inne służby - m.in. policja, Lasy Państwowe i 120 żołnierzy WOT. Łącznie na miejscu działa ponad 1500 osób. Szacowany obszar pożaru to 315 ha.

Dopytywany, jak długo potrwa walka z pożarem, Frankowski zaznaczył, że trudno to oszacować. - Sytuacja jest cały czas pod kątem pogodowym dynamiczna, mamy zapowiedzi burzy z wiatrem. Z jednej strony deszcz, który może pomóc, z drugiej strony podmuchy wiatru, które mogą w niektórych miejscach te zarzewia pożaru wzniecić na nowo - powiedział.

"W nocy prowadzono ciągły monitoring pogorzeliska z wykorzystaniem dronów wyposażonych w kamery termowizyjne, co pozwoliło na szybkie wykrywanie i lokalizowanie ukrytych zarzewi ognia. Dodatkowo do działań zadysponowano 3 pojazdy UTV wyposażone w agregaty do przelewania pogorzeliska i dogaszania miejsc o podwyższonej temperaturze" - podała w niedzielę Luiza Jurgiel-Żyła, rzeczniczka prasowa wojewody mazowieckiego.

Jak dodała, w gotowości pozostaje jeden wóz zabezpieczenia technicznego oraz dwa harvestery (specjalistyczna, wielooperacyjna maszyna leśna - kombajn zrębowy).

Od godzin porannych działania z powietrza wspierają 3 śmigłowce cywilne na zlecenie Lasów Państwowych.

Częściowo otworzyli drogę

W sobotę wieczorem policja podała, że przywrócono z ograniczeniami ruch w obu kierunkach na zamkniętym dotąd odcinku DK 50 od Łochowa do miejscowości Stanisławów. Droga z powodu pożarów była zamknięta od czwartku. "Od godz. 20.30 na odcinku ok. 3 km od miejscowości Kąty Borucza do miejscowości Rządza ruch odbywa się wahadłowo. Jest regulowany przez załogi WDR z komend powiatowych policji z Wołomina oraz z Mińska Mazowieckiego" - podała Komenda Stołeczna Policji.

Pożar lasu pod Warszawą
Pożar lasu pod Warszawą
Źródło zdjęcia: TVN24
Źródło: tvnwarszawa.pl / PAP
Czytaj także: