W sobotę rano USA i Izrael rozpoczęły atak na Iran. W niedzielę Iran potwierdził informację o śmierci przywódcy - ajatollaha Alego Chameneiego, a także wielu wysokich rangą urzędników wojskowych i politycznych.
ZOBACZ: Co teraz dzieje się w Iranie i w regionie? Sprawdź w naszej relacji na żywo
Teheran odpowiedział, atakując między innymi amerykańskie bazy wojskowe w innych krajach regionu. W nalotach w Zatoce Perskiej - od Zjednoczonych Emiratów Arabskich po Bahrajn - uszkodzone zostały budynki, zakłócone było funkcjonowanie lotnisk i dostawy ropy naftowej.
Eskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie relacjonują korespondenci TVN24 Jacek Tacik, Wojciech Bojanowski oraz Artur Molęda.
Artur Molęda w Omanie
Artur Molęda relacjonował we wtorek z Omanu. Jak mówił, od poniedziałku w tym kraju obowiązuje czwarty stopień zagrożenia.
- Ministerstwo Spraw Zagranicznych stanowczo odradza wszystkim, którzy mieli zaplanowane wycieczki przyjazd do tego kraju - przekazał.
- To ważne w kontekście potencjalnego planu ewakuacyjnego z Dubaju. Wielu Polaków zdecydowało się właśnie na taki krok, żeby przekroczyć granicę Zjednoczonych Emiratów Arabskich z Omanem i dojechać bezpośrednio do stolicy, Maskatu, na lotnisko i stąd odlecieć do jakiegoś europejskiego kraju - opisywał.
Jacek Tacik z Jerozolimy
Korespondent TVN24 Jacek Tacik relacjonował skutki ataku na Iran jeszcze w niedzielę ze Stambułu w Turcji. Od poniedziałku robi to z Jerozolimy w Izraelu. We wtorek opowiadał o izraelskiej operacji w Libanie. - Izraelska armia wkroczyła na południe Libanu. Co prawda nie jest to jeszcze pełnoskalowa interwencja. Jak przekonuje izraelska armia, na razie te działania są ograniczone - relacjonował. - Libańska armia wycofała się z południa na północ. Cały czas izraelskie myśliwce ostrzeliwują południe Bejrutu, stolicy tego kraju, który jest przyczółkiem libańskiego Hezbollahu - mówił.
W poniedziałek informując o irańskim ataku na miasto Beer Szewa, około 90 kilometrów na południe od Jerozolimy mówił że "krater, który powstał od uderzenia irańskiej rakiety, ma dwa metry głębokości".
- Tutaj w Jerozolimie co kilka godzin słychać alarm przeciwbombowy. Mieszkańcy schodzą do schronów, wyczekują. Na niebie pojawiają się irańskie rakiety, słychać eksplozje i później życie wraca w miarę do normy - opisywał Tacik.
Relacje Wojciecha Bojanowskiego
W mieście Bet Szemesz w środkowym Izraelu przebywał w poniedziałek z kolei Wojciech Bojanowski, który opowiadał na antenie TVN24 o sytuacji po atakach odwetowych Iranu.
- Zaczęło się od alarmu (...), ludzie pobiegli do schronu, który znajduje się w pobliżu synagogi i właśnie precyzyjnie w to miejsce trafiła rakieta - mówił. Dodał, że wskutek uderzenia zmarło 9 osób, a 35 zostało rannych.
- To jest miejsce, w którym Izrael najdotkliwiej ucierpiał i właśnie z tego względu był tu dzisiaj premier [Benjamin - red.] Netanjahu - opowiadał Bojanowski.
- Życie wszystkich w Izraelu jest przerywane alarmami (informującymi) o tym, że zbliżają się rakiety. Takie alarmy słychać średnio co dwie, trzy godziny - opisywał.
Autorka/Autor: Kamila Grenczyn, Justyna Sochacka /lulu
Źródło: TVN24, PAP
Źródło zdjęcia głównego: TVN24