"Nikt nie wyważał drzwi". Kierwiński o akcji u Sakiewicza

Tomasz Sakiewicz
Kontrowersyjna interwencja policji. Nagranie "mogłoby narazić Sakiewicza na śmieszność"
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Leszek Szymański/PAP
Policja interweniowała w mieszkaniu szefa TV Republika Tomasza Sakiewicza po fałszywym zgłoszeniu. Do prokuratury wpłynęło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez policjantów. Policja zajmuje się fałszywymi alarmami pod adresy osób związanych z prawicową stacją. Materiał magazynu "Polska i Świat".

Policja pojawiła się w mieszkaniu redaktora naczelnego Republiki Tomasza Sakiewicza piątkowym popołudniem po zgłoszeniu potencjalnej próby samobójczej dziecka. Nagranie dźwiękowe opublikowane przez policję ma to potwierdzać.

Słychać, jak funkcjonariusz pyta, czy w mieszkaniu jest chłopiec, a asystentka odpowiada, że "nie ma chłopca". Gdy policjant mówi, że musi to potwierdzić, kobieta odpowiada, że jest sama. Następnie słychać, jak kobieta jest wzywana do tego, aby nie zamykała drzwi.

- Dziwię się, że ktoś w takiej sytuacji nie chce współpracować z policją, że uważa, że może próbować przed policją zamknąć drzwi - powiedział w "Kropce nad i" minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński, który nadzoruje policję.

Tomasz Sakiewicz
Tomasz Sakiewicz
Źródło zdjęcia: Leszek Szymański/PAP

O rozgłos tej sprawy zadbał sam Tomasz Sakiewicz, który poskarżył się, że policjanci "wtargnęli siłą" i odmówili rozkucia jego asystentki. - Zażądali od niej dowodu, bo taki miał być powód skucia jej, że nie podała dowodu - przekazał szef TV Republika. - Jeden z funkcjonariuszy bezprawnie przeszukał moje mieszkanie, twierdząc, że szuka jakiejś osoby potrzebującej pomocy - dodał.

Sprzeczne relacje

Według relacji TV Republika to nie pierwsze takie interwencje w domach osób tam zatrudnionych i wszystkie miały okazywać się fałszywymi alarmami, tak jak doniesienia o bombie w pobliżu siedziby stacji. "Doszło do działań na szeroką skalę, które wymagały odpowiedniego zaplanowania i koordynacji czasowej" - przyznaje policja. To jeden punkt, w którym i służby, i prawicowe media są zgodne.

Stołeczna komenda poinformowała o zatrzymaniu 53-letniego mężczyzny, ale szybko z podejrzanego stał się pokrzywdzonym. Ktoś podnosząc alarm, wykorzystał jego dane, podobnie jak zrobiono to ze Sławomirem Mentzenem, którego kancelaria miała zamówić pizzę byłemu szefowi Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

- Te osoby podejmują różnego rodzaju działania mające im zapewnić niewykrycie. Natomiast my mamy ku temu narzędzia i wiedzę, żeby sobie z taką sytuacją poradzić - powiedział rzecznik komendanta Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości kom. Marcin Zagórski.

Rządzący od początku uznają interwencje za naturalne. - Nie dotyczyły działalności stacji, ale konkretnych sformułowanych gróźb - stwierdził minister Kierwiński.

Na antenie prawicowej stacji można usłyszeć o "brutalnym najściu policji Tuska", "szeregu przestępczych incydentach", "akcji zastraszania i nękania" oraz "uderzeniu w niezależne media".

Tak niezależne, dodajmy, że stoi za nimi spółka Słowo Niezależne. Udziały w niej ma z kolei spółka Srebrna, w której na czele stoi wielokrotny pełnomocnik finansowy PiS Tomasz Barczak. Z kolei właścicielem spółki Srebrna jest Instytut imienia Lecha Kaczyńskiego.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Interwencja w mieszkaniu Sakiewicza. Szef MSWiA tłumaczy

Kierwiński zapewnia, że nikt nie wyważał drzwi do mieszkania. - To pan Sakiewicz opowiada i chce stworzyć atmosferę jakiejś nadzwyczajnej interwencji policji - dodał.

Sprawą fałszywych alarmów zajmują się policjanci z Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości i funkcjonariusze komendy stołecznej. - Ta sprawa jest traktowana poważnie - podkreślił Kierwiński w TVN24.

Komentarze polityków i ekspertów

- Dochodzi do aż tylu prowokacji służb w Polsce, czego przykładem jest agresja na dziennikarzy Telewizji Republika - ocenił Przemysław Czarnek z PiS.

Wyrazy wsparcia popłynęły także ze strony jednej posłanki Lewicy Anny Marii Żukowskiej, która napisała, że "zanim powiecie ‘ale to Sakiewicz’: to może spotkać każdego i każdą z was". Katarzyna Kotula z kolei chciałaby takich zdecydowanych działań policji w przypadkach przemocy domowej.

Przebieg interwencji wzbudza wątpliwości ze względu na użycie kajdanek wobec asystentki Tomasza Sakiewicza, która według policji miała być agresywna i nie chciała się wylegitymować.

- Gdyby się podporządkowała poleceniom funkcjonariuszy, żeby nie słuchała pana redaktora, który tam też podburzał, to prawdopodobnie interwencja by się zakończyła całkowicie inaczej - podkreślił wiceprzewodniczący NSZZ Policjantów mł. insp. Andrzej Szary.

Reakcja prezydenta i szefa BBN

Interwencję w mieszkaniu Sakiewicza skomentował też prezydent Karol Nawrocki. We wpisie na X ocenił, że "jeżeli dziennikarz w Polsce musi się zastanawiać, czy kolejne fałszywe zgłoszenie nie skończy się wejściem służb do domu, skuwaniem współpracowników i przeszukaniem redakcji - to znaczy, że przekraczana jest bardzo niebezpieczna granica”. 

Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki skierował w poniedziałek do ministra spraw wewnętrznych i administracji Marcina Kierwińskiego pismo, w którym zwrócił się o przekazanie szczegółowych informacji na temat działań podległych mu służb dotyczących TV Republika.

Kierwiński pytany w "Kropce nad i" o pismo szefa BBN, zadeklarował, że "w ramach kompetencji pana ministra Grodeckiego informacje zostaną mu udzielone". - W ramach jego kompetencji, bo nie jest kompetencją pana ministra Grodeckiego pytać o poszczególne interwencje policjantów - zaznaczył szef MSWiA. - Na te pytania, na które będziemy mogli w ramach prawa odpowiedzieć, odpowiemy - zapewnił.

W poniedziałek rano wiceszef MSWiA Czesław Mroczek w Radiu TOK FM ocenił, że działania policji były prawidłowe. Do sprawy odniósł się też w Radiowej Jedynce wiceszef MSWiA Wiesław Szczepański, który podkreślił, że policja zawsze, gdy otrzymuje zgłoszenie o groźbach odebrania sobie życia, wysyła funkcjonariuszy na miejsce. Dodał, że tak było również w przypadku interwencji w mieszkaniu należącym do Tomasza Sakiewicza. 

Upublicznienie nagrania "mogłoby narazić Sakiewicza na śmieszność"

Do prokuratury wpłynęło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez policjantów. Rozwiać wątpliwości mogłoby upublicznienie nagrań z ich kamer nasobnych, ale - jak relacjonuje dziennikarz portalu tvn24.pl Robert Zieliński znający kulisy - tu jest pewien problem.

- Redaktor jest niekompletnie ubrany. Jest w samej bieliźnie, brakuje mu spodni i jednocześnie jest w towarzystwie kobiety, i prokuratorzy uważają, że ten film z kamer nasobnych policjantów mógłby go narazić na śmieszność jako osobę publiczną - zwrócił uwagę Zieliński.

W najnowszym oświadczeniu szef Republiki podkreśla, że "nie ma myśli samobójczych", "a paru przestępców w mundurach to nic w porównaniu z walką z bezpieką", jego zdrowie "też jest niezłe" i "nie zamierza ograniczać kontaktów z płcią piękną".

Źródło: TVN24
Autorka/Autor: Dawid Rydzek
Czytaj także: