Śledztwo, które od kilkunastu miesięcy prowadzi duet prokuratorów z Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie, podzielone jest na trzy główne wątki. W pierwszym prześwietlane są okoliczności zakupu tej cyberbroni.
- Chodzi tu o podejrzenie nieuzasadnionego i dokonanego z naruszeniem obowiązujących procedur wydatkowania środków publicznych. Weryfikujemy okoliczności związane z podjęciem decyzji o zakupie, wyłonieniem dostawcy oraz przyjęciem określonej procedury zakupowej - przekazała tvn24.pl rzecznik prokurator Dorota Sokołowska-Mach.
Miliony do producenta Pegasusa
Przypomnijmy, że - jak ujawniliśmy w tvn24.pl - umowę na zakup systemu podpisano w listopadzie 2020 roku. Izraelskiego dostawcę systemu ówczesne kierownictwo Prokuratury Krajowej wybrało bez przetargu, z wolnej ręki, płacąc 9,1 miliona złotych.
W kolejnych latach opłacono dodatkowo "abonament" za utrzymanie, serwis i rozwój systemu, co łącznie kosztowało podatnika 12 503 048 złotych.
Istnienie systemu było utrzymywane w ścisłej tajemnicy, nawet przed prokuratorami. Wiedziało o nim jedynie wąskie grono skupione wokół ówczesnego prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiego i to tutaj zapadały decyzje, do jakiej sprawy go użyć.
Najlepiej świadczą o tym okoliczności, w jakich został on odkryty w Prokuraturze Krajowej. Po ostatnich wyborach parlamentarnych w październiku 2023 roku pełniący obowiązki prokuratora krajowego Jacek Bilewicz dostał na biurko rachunek za "abonament" sięgający niemal dwóch milionów złotych. Polecił sprawdzić wszystkie szczegóły sprawy, czego efektem było zawiadomienie i wszczęcie śledztwa w rzeszowskiej prokuraturze.
Dziesięciu pokrzywdzonych
Drugi wątek rzeszowskiego postępowania koncentruje się na tym, jak i wobec kogo wykorzystywano Hermesa oraz jakie były jego możliwości. Reporterka magazynu "Czarno na białym" w TVN24 Marta Gordziewicz w reportażu "Inwigilacyjne eldorado" informowała, że system sięgał do tak zwanego darknetu. Potrafił przeszukiwać np. bazy danych z loginami i hasłami, które przejęli hakerzy. Tak pozyskane hasła mogły później służyć do wchodzenia na skrzynki mailowe, czy platformy społecznościowe osób, którymi zainteresowana była prokuratura.
Zobacz "Inwigilacyjne Eldorado" w TVN24+
Z oficjalnych odpowiedzi, którą otrzymała redakcja tvn24.pl wynika, że jak dotąd rzeszowscy prokuratorzy przyznali status pokrzywdzonych dziesięciu osobom.
Według naszych informacji, jedną z nich jest kobieta, wobec której śledztwo uruchomił osobiście Bogdan Święczkowski jako prokurator krajowy. To na jego biurko w czerwcu 2020 roku trafił anonim od "wieloletnich pracowników banku Pekao SA". Działo się to w momencie, gdy środowisko polityczne Zbigniewa Ziobry traciło kontrolę nad tym bankiem. Nowy prezes Leszek Skiba zamierzał zwolnić m.in. brata ministra Ziobry, oraz kilkadziesiąt innych osób związanych z tym kręgiem polityczno-towarzyskim.
Sześć lat bez pracy
Szczegóły tej historii ujawniliśmy dzięki obserwowaniu procesu karnego. Już trzy dni po otrzymaniu anonimu w Prokuraturze Regionalnej w Warszawie ruszyło śledztwo. Wkrótce także doradczyni prezesa Skiby usłyszała zarzuty karne. Dotyczyły one złamania RODO, co miało polegać na tym, że otrzymała od dyrektora kadr banku mail z CV pracownika, który miał wkrótce awansować i przesłała go dalej pracownicy biura prasowego, by ta stworzyła komunikat dla mediów.
Mój dom przeszukiwała cała ekipa policyjna, zabrali sprzęt dzieci. Przez kolejnych sześć lat byłam podejrzaną, oskarżoną, w efekcie pozbawioną możliwości pracy, bo kto zatrudni PR-owca, którego ściga prokuratura Zbigniewa Ziobry? Teraz dowiedziałam się także, że zastosowano wobec mnie Hermesa i wszystko dlatego, że chciano zatrzymać synekury w Pekaomówi kobieta
Z zeznań przesłuchiwanych później podczas procesu świadków wynika, że działania prokuratury miały zablokować zmiany w banku. Afera miała utrudnić bądź uniemożliwić akceptację przez Komisję Nadzoru Finansowego prezesa Skiby. Dlatego do samej KNF anonimy również trafiły - jednak po weryfikacji odrzucono je jako pomówienia i kandydaturę Skiby ostatecznie zatwierdzono.
Tydzień temu usłyszała ona - po sześciu latach - prawomocny wyrok uniewinniający w warszawskim sądzie, który ocenił, że prokurator Michał Gołda nie miał żadnych podstaw do jej oskarżenia, bo przesłanie przez nią maila z CV nie stanowiło przestępstwa.
Nawet dziesięć lat więzienia
Trzeci wątek śledztwa Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie dotyczy "okoliczności związanych z instalacją, obsługą i serwisowaniem oprogramowania z perspektywy ewentualnego spowodowania zagrożenia bezpieczeństwa informatycznego Prokuratury Krajowej i przetwarzanych w niej danych informatycznych".
Śledczy badają tutaj kwestie bezpieczeństwa i szczelności danych, które przetwarzał system Hermes.
- Ten system był podłączony do innych serwerów działających w Prokuraturze Krajowej. Sprawdzamy, czy nie przekazywał on danych do kraju swojego producenta. Tym bardziej, że jego serwisem nie zajmowała się żadna polska firma tylko podmioty z Luksemburga, których właścicielem było NSO Group - mówi tvn24.pl prokurator z Prokuratury Krajowej.
NSO Group powstała 16 lat temu w Izraelu, a rozgłos przyniosło jej stworzenie systemu "Pegasus", który pozwala na zdalne przejęcie kontroli nad smartfonem. Z zeznań świadków składanych przed sejmową komisją śledczą wynika, że firma była związana z izraelskimi służbami specjalnymi. We wrześniu ubiegłego roku została przejęta przez amerykańskich inwestorów.
Jak dotąd śledczy nikomu jeszcze nie ogłosili zarzutów w sprawie Hermesa. - Fakt, że dziesięć osób ma status pokrzywdzonych oznacza, że prokuratorzy doszli do wniosku, iż przestępstwa miały miejsce. To przesłanka, która prowadzi do wniosku, że w dalszej kolejności przy zgromadzeniu materiału dowodowego i zindywidualizowaniu odpowiedzialności powinny być postawione zarzuty popełnienia przestępstw - wyjaśnia mecenas Janusz Kaczmarek, były Prokurator Krajowy.
Formalnie śledztwo dotyczy przestępstw, które opisane są w kodeksie karnym w artykułach 231 paragraf 1 oraz 296 paragraf 1 i 3. Pierwszy dotyczy przekroczenia bądź niedopełnienia obowiązków przez urzędników, za co grozi do trzech lat. Ale drugi artykuł dotyczy wyrządzenia szkód majątkowych w wielkich rozmiarach, za co grozi już do dziesięciu lat więzienia. Od ostatnich wyborów system nie jest używany, nowe kierownictwo prokuratury nie uregulowało faktur za jego rozwój i utrzymanie.
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock