Jak doszło do wielkiego pożaru. Hipotezy policji
Pożar wybuchł w czwartek po południu. W piątek - według szacunków straży pożarnej - paliło się już 300 hektarów lasów, nieużytków i trzcinowisk. Pożar nie rozprzestrzenia się, ale wciąż nie został ugaszony. Może to potrwać dwa-trzy dni.
Pewne jest, że straty będą ogromne. Pojawiają się pytania o przyczyny pożaru. Oficjalnie pozostają nieznane.
Nadleśniczy nie wyklucza podpalenia
W czwartek wieczorem do sprawy odniósł się Piotr Serafin z Nadleśnictwa w Mińsku Mazowieckim. Nadleśniczy nie wykluczył, że mogło dojść do podpalenia.
- Możemy sądzić, że to było podpalenie, zwłaszcza że trzy dni temu spaliło się około hektara. W niedzielę również były pożary - powiedział Serafin.
Policja sprawdza różne hipotezy
Jak dowiedział się dziennikarz śledczy tvn24.pl Robert Zieliński, policja sprawdza wersję z umyślnym podpaleniem. Ale to jedna z hipotez i nie ma przesądzających informacji.
Śledztwa nie rozpoczęła jeszcze prokuratura. - Na razie trwają czynności służb, nasze jeszcze nie. Prokuratura nie wszczęła jeszcze śledztwa. Do prokuratury nie trafiły jeszcze materiały - przekazała tvnwarszawa.pl prokurator Karolina Staros, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.