Maciej zginął w bramie od ciosów nożem. Koniec procesu w sprawie zabójstwa na Nowym Świecie

Zabójstwo na Nowym Świecie. Koniec procesu głównego oskarżonego
Zabójstwo na Nowym Świecie. Proces Dawida Mirkowskiego
Źródło wideo: Mateusz Mżyk, tvnwarszawa.pl
Źródło zdj. gł.: tvnwarszawa.pl
Maciej wstawił się w obronie zaczepianych przez trzech mężczyzn koleżanek. Chwilę później został sześciokrotnie dźgnięty nożem na głównym deptaku Warszawy. Jego życia nie udało się uratować. Cztery lata po tragedii, w Sądzie Okręgowym w Warszawie zakończył się proces Dawida Mirkowskiego - głównego oskarżonego w tej sprawie. "Skazał mamę Macieja na dożywotnie cierpienie" - mówiła pełnomocniczka rodziny zmarłego.

To miał być zwyczajny sobotni wieczór spędzony na mieście. Wiosenna pogoda zachęcała do wyjścia na zewnątrz. Maciej umówił się ze znajomymi, z którymi ruszył na Krakowskie Przedmieście. Miał w planach wspólne granie z przyjaciółmi na gitarze. Do domu już jednak nie wrócił. Po godzinie 3 rano z 7 na 8 maja 2022 roku zginął od ciosów nożem na głównym deptaku stolicy. Miał 29 lat.

Stanął w obronie kobiet, chwilę później zginął

Maciej stanął w obronie swoich koleżanek zaczepianych przez trzech mężczyzn, którzy przyszli od strony ulicy Świętokrzyskiej. Jedna z dziewczyn powiedziała chwilę wcześniej: "rzucają w nas kostkami lodu". 29-latek poszedł wyjaśnić sprawę, wywiązała się szarpanina. Napastników było trzech, Maciej - jeden.

"Początkowo pokrzywdzony bronił się skutecznie, odpierając ataki mężczyzn, ale w pewnym momencie zaczął się wycofywać i bójka skierowała się do bramy, gdzie pokrzywdzony został przewrócony, a następnie dalej bity i kopany po całym ciele" - opisał w akcie oskarżenia prokurator.

Do tragedii doszło w bramie przy Nowym Świecie 28. Zdaniem śledczych, Dawid Mirkowski podczas bójki sięgnął do tylnej kieszeni spodni, wyciągnął nóż i zadał ciosy. Ranny 29-latek wszedł do pobliskiego sklepu monopolowego, gdzie prosił o pomoc. Zmarł po przewiezieniu do szpitala. Na ciele miał sześć ran kłutych.

W czwartek sędzia Agnieszka Wysokińska-Walczak z Sądu Okręgowego w Warszawie zamknęła przewód sądowy w procesie przeciwko Dawidowi Mirkowskiemu.

ns
Świadek nagrał atak na Nowym Świecie
Źródło: TVN24

Prokurator: "Mirkowski był najbardziej agresywnym sprawcą"

Jako pierwszy mowę końcową wygłosił prokurator Szymon Banna, który wskazał, że w całym zdarzeniu agresywna była jedna ze stron.

- Najbardziej istotnym dowodem, który przedstawiła prokuratura w tym postępowaniu, jest materiał w postaci monitoringu z miejsca zdarzenia czy też nagrań, które zostały utrwalone z pobliskich lokali gastronomicznych czy przez obserwatorów tego zdarzenia - zaczął prokurator. - Analiza materiału i zapisu monitoringu wyraźnie wskazuje, kiedy doszło do ugodzenia nożem Macieja - dodał.

Prokurator w trakcie wygłaszania mowy końcowej zaprezentował nagranie z monitoringu i omówił, co dzieje się na filmie. - Dawid Mirkowski w czasie całego tego zajścia miał najdłuższy kontakt z pokrzywdzonym. To on był najbardziej agresywnym sprawcą tego zajścia, praktycznie przylegał do ciała pokrzywdzonego cały czas - tłumaczył prokurator Banna. - Obrażenia skutkowały zgonem praktycznie na miejscu - dodał.

"Zachował się, jak społeczeństwo wymagałoby i skończył życie"

- Pokrzywdzony, gdyby nie zadano mu tych ciosów, wyszedłby z tego zajścia poobijany, posiniaczony, ale by żył - mówił Szymon Banna. - Był to młody człowiek, który zachował się tak, jak społeczeństwo wymagałoby od niego i skończył życie na Nowym Świecie - dodał.

Zdaniem śledczych, widoczny na filmie ruch ręką do tylnej kieszeni jednoznacznie wskazuje na moment sięgnięcia po nóż. Prokurator nie dał wiary wyjaśnieniom Mirkowskiego, który tłumaczył się potrzebą poprawienia spodni. Przywołał, że prześledzona na monitoringu trasa oskarżonego nie wskazuje, by miał on problem z garderobą i poprawiał spodnie w jakimkolwiek innym momencie wieczoru.

Natomiast nieznalezienie noża przy oskarżonym przez ochroniarzy klubu, w którym bawił się przed tragedią, w opinii oskarżyciela świadczy jedynie o pobieżnej kontroli ochrony - w tego typu lokalach "skupia się na przeszukiwaniu młodzieży, pod kątem wnoszenia alkoholu", a nie narzędzi takich, jak składany nóż.

Prokurator uznał też, że zeznania Sebastiana W. i Łukasza G., którzy zostali skazani za udział w bójce, należy traktować z "dozą ostrożności", ponieważ mają oni w tej sprawie "swój interes" - liczą na interwencję Sądu Najwyższego i uzyskanie kasacji.

- Nie ma żadnego wytłumaczenia, dla którego doszło do tego zabójstwa. Maciej zachował się tak, jak należy. Interpretował sytuację, którą zidentyfikował jako zagrożenie dla swoich znajomych, a poniósł w wyniku tego zdarzenia śmierć - podsumował Banna.

Ostatecznie prokurator wniósł o 25 lat więzienia i zadośćuczynienie: 50 tys. zł dla matki oraz po 25 tys. zł dla siostry i brata ofiary.

Zabójstwo na Nowym Świecie. Koniec procesu głównego oskarżonego
Zabójstwo na Nowym Świecie. Koniec procesu głównego oskarżonego
Źródło zdjęcia: tvnwarszawa.pl

"Skazał mamę Macieja na dożywotnie cierpienie"

Jako następna głos zabrała pełnomocniczka mamy Macieja - Małgorzata Sobczyk, która oceniła, że wina oskarżonego nie budzi wątpliwości. - Maciej był wykształconym młodym człowiekiem, prowadził własną działalność gospodarczą. Od poniedziałku do piątku negocjował kontrakty biznesowe, natomiast w weekendy stawał się zwykłym Maćkiem - zaczęła swoją przemowę.

- Oskarżony mówił, że treningi sztuk walki nauczyły go kontroli nad emocjami, ale to jest sprzeczne z tym, co widzieliśmy na nagraniu. Opanowania, kultury, samokontroli tego dnia zabrakło. Tak jak zabrakło skruchy oskarżonego. Zanegował użycie noża, ale przyznał się do pobicia. Jednak nawet w tym nie był w stanie wykazać skruchy, umniejszał swój udział - mówiła.

- Pomyślałam wtedy, że dobrze, że mamy Macieja nie ma na rozprawach, że nie słyszy tego, bo moja klientka nie pogodziła się ze śmiercią syna. Ona nawet po czterech latach od zdarzenia nie jest w stanie stanąć tu koło mnie i spojrzeć na oskarżonego. Każde wspomnienie o Macieju sprawia, że jej serce krwawi. Serce matki nie zapomni nigdy. Dawid Mirkowski skazał mamę Macieja na dożywotnie cierpienie - mówiła Małgorzata Sobczyk.

Pełnomocniczka mamy Macieja wniosła o uznanie oskarżonego za winnego i - podobnie jak prokuratura - zażądała 25 lat pozbawienia wolności oraz zadośćuczynienia dla najbliższych zmarłego.

Obrona: pobicie tak, zabójstwo nie

Następnie obrońca oskarżonego - Arkadiusz Świercz - w mowie końcowej przekonywał, że nie udowodniono, by to jego klient użył noża. - Obrona nie zamierza umniejszać tej tragedii. Dawid Mirkowski przyznał, że brał udział w bójce. Nie uchyla się od odpowiedzialności za to, co zrobił - mówił.

Adwokat zakwestionował jednak posiadanie noża, wskazując na brak wykrycia go przez ochronę klubu. - Osoby z niebezpiecznymi narzędziami nie były wpuszczane. Dawid Mirkowski przeszedł kontrolę, nie zostawiał niczego w szatni, nie miał saszetki - mówił obrońca. - Jeśli Dawid Mirkowski nie miał noża przed zdarzeniem, to kiedy miał wejść w jego posiadanie? - pytał retorycznie.

Jak argumentował dalej Świercz, ruchów bocznych ręką na filmie z monitoringu jest mniej niż ran od ostrego narzędzia na ciele pokrzywdzonego. - Żaden ze świadków nie wskazał Dawida Mirkowskiego jako osoby, która miała użyć noża - kontynuował.

Odniósł się też do wyjazdu oskarżonego za granicę. - To była zła decyzja, ale nie jest ona dowodem użycia noża. Może być dowodem paniki, strachu, niedojrzałości, ale nie użycia noża - padło przed sądem.

Obrona wniosła o uniewinnienie Mirkowskiego z zarzutu zabójstwa oraz użycia niebezpiecznego narzędzia i uznanie go winnego jedynie udziału w bójce.

Mirkowski zabrał głos

Na sam koniec czwartkowej rozprawy głos zabrał sam oskarżony. - Chciałbym złożyć kondolencje całej rodzinie Macieja. Jego strata również mnie boli - zaczął.

Jak przekonywał, "od zawsze konflikty rozwiązuje rozmową", jednak tamtej nocy "wdał się w szarpaninę". - Maciej nie zmarł od mojego ataku, a od ran zadanych nożem, którego nie miałem - mówił. - Proszę o sprawiedliwy wyrok, odpowiadający temu, co rzeczywiście zrobiłem - dodał.

Atak na Nowym Świecie
Atak na Nowym Świecie
Źródło zdjęcia: warszawa.naszemiasto.pl

Koniec procesu po ponad czterech latach od zbrodni

Akt oskarżenia przeciwko Dawidowi Mirkowskiemu trafił do sądu na początku czerwca 2025 roku. Przesłuchano świadków, przeanalizowano nagrania z monitoringu. Łącznie odbyło się 12 rozpraw.

Oskarżony na pierwszej rozprawie złożył wyjaśnienia. Mężczyzna przyznał się wówczas do bójki, ale nie do użycia ostrego narzędzia. Twierdził, że wszystkie ciosy kierował w jedno miejsce: w głowę, poniżej czoła. Kilkukrotnie zaprzeczył też wersji prokuratora, aby miał używać przy tym jakichkolwiek przedmiotów. Utrzymywał, że o śmierci Macieja dowiedział się dopiero następnego dnia z mediów społecznościowych.

Po zabójstwie na Nowym Świecie Dawid Mirkowski uciekł do Turcji, używając dowodu osobistego brata. Został zatrzymany w marcu 2023 roku. Po ekstradycji w grudniu 2024 roku w Polsce usłyszał zarzut zabójstwa. Z opinii sądowo-psychiatrycznej wynika, że w chwili zdarzenia był poczytalny.

Mirkowski to zawodnik mieszanych sztuk walki. Był m.in. reprezentantem warszawskiego klubu boksu tajskiego. Stoczył co najmniej kilkanaście walk i brał udział w galach DSF, KOK czy Wirtuoz. Nie był wcześniej karany.

Skazani za udział w bójce

Główny oskarżony na proces czekał najdłużej. Jego koledzy - Łukasz G., i Sebastian W. w kwietniu 2024 roku zostali skazani na siedem lat więzienia za udział w bójce i pobiciu. Początkowo W. i G. usłyszeli zarzut zabójstwa, za co groziło im dożywocie. Prokuratura zdecydowała się jednak na zmianę kwalifikacji czynu. Ostatecznie mężczyźni zostali oskarżeni o "udział w bójce, której następstwem jest śmierć człowieka". Na podstawie tego samego wyroku skazano Radosława W. za utrudnianie śledztwa i ukrywanie podejrzanego.

Obrona Łukasza G. i Sebastiana W. złożyła apelację. 1 października 2025 roku sędzia Ewa Jethon z Sądu Apelacyjnego utrzymała wobec oskarżonych wyrok siedmiu lat więzienia.

W procesie Dawida Mirkowskiego sędzia Agnieszka Wysokińska-Walczak z uwagi na zawiłość sprawy odroczyła ogłoszenie wyroku do 9 czerwca.

OSKARŻONY WYRAZIŁ ZGODĘ NA PUBLIKACJĘ SWOJEGO WIZERUNKU ORAZ NAZWISKA.

Źródło: tvnwarszawa.pl
Czytaj także: