Dla pani Katarzyny to nie była powódź, tylko tsunami. Wyprowadziła się ze Stronia Śląskiego i nie wie, czy kiedykolwiek wróci. Pan Edward, ewakuowany przez dach swojej kamienicy, wciąż osusza mury mieszkania. Pani Karolina dopiero w czerwcu mogła wyjść na nowy balkon, bo ten stary zabrała woda. Na nich, mieszkańcach południowej Polski, widok zerwanych mostów, zawilgoconych ścian i budynków z napisem "zakaz wstępu, grozi zawaleniem" nie robią już wrażenia. To ich codzienność. Rok po dramatycznej powodzi wracamy do tych, którzy się z nią zmagali, bo skutki kataklizmu, jaki ich nawiedził, wciąż odczuwają. Stronie to wielki plac budowy, a Lądek-Zdrój dotąd ma problemy z zasięgiem telefonii komórkowej i kanalizacją. Reportaż "Stan klęski" Marty Balukiewicz.