Testament napisany w zeszycie w kratkę. Na każdej stronie inna wersja podziału majątku, każda opatrzona datą i podpisem. W sumie kilkanaście testamentów. Kiedy przyszło do interpretacji, możliwych było kilka wersji. Różnica między nimi? Kilka milionów złotych.
Zdarzają się też sprawy, w których testament istniał, ale w jakiś sposób się zagubił. Czasem po prostu zniknął, a czasem ktoś temu pomógł. Jedno słowo użyte w nieodpowiednim trybie wystarczy, by sąd uznał, że nigdy go nie było.
Wcale nie tak rzadko krewni dopiero po miesiącach dowiadują się, że bliski pozostawił znaczące długi, które trzeba spłacić. Niektóre sprawy przeradzają się w wieloletnie spory. Członkowie rodziny przestają się do siebie odzywać, niekiedy już na zawsze.
To tylko niektóre z historii przytaczanych przez prawników. Za każdą stoją podobne błędy: niefrasobliwość, brak planu i przekładanie rozmowy o tym, co stanie się z majątkiem po śmierci. Polacy wciąż unikają tematu testamentu, a gdy już po niego sięgają, często robią to zbyt późno lub w nieodpowiedni sposób. Tymczasem kilka prostych decyzji może uchronić rodzinę przed latami sądowych sporów.