"Podjęłam decyzję o opuszczeniu klubu KO w Radzie Miasta" - poinformowała w piątek krakowska radna Agnieszka Łętocha. Zaznaczyła, że nie była to pochopna decyzja, a "efekt dłuższego procesu refleksji, rozmów i doświadczeń, które niestety nie przyniosły oczekiwanej zmiany".
"Rozbieżności światopoglądowe".
Poinformowała, że przechodzi do opozycji, zasilając szeregi partii Razem. Stała się zarazem drugą radną tej formacji w Radzie Miasta. Drugą jest współprzewodnicząca partii, Aleksandra Owca.
- Z Olą współpracujemy od samego początku kadencji. Myślę, że to jest dobra okazja, żebym jej podziękowała za wsparcie, które zawsze mi dawała we wszystkich kluczowych sprawach, ważnych dla mnie i dla miasta, kiedy nie mogłam liczyć na wsparcie mojego klubu - powiedziała Łętocha. W kontekście swojej dwuletniej działalności w klubie KO wspomniała o "narastaniu napięcia" i "rozbieżnościach światopoglądowych".
"Zaufanie zostało naruszone"
Radna KO odniosła się też do zapowiedzianego na 24 maja referendum za odwołaniem prezydenta Aleksandra Miszalskiego i rady miasta. Usunięcia polityka KO z funkcji chcą niektóre ruchy miejskie, a także PiS, Konfederacja i inne prawicowe ugrupowania. Partia Razem też opowiada się za odwołaniem Miszalskiego. Sam prezydent zniechęca do udziału w głosowaniu, licząc, że przy niskiej frekwencji nie będzie ono ważne.
- Prawo do wyborów, także referendalnych, jest fundamentalnym prawem obywatelskim i nie czuję się na siłach, ani tym bardziej zobowiązana, nawoływać do bojkotu referendum. Nie będę nikogo zachęcać, ale na pewno nie będę bojkotować - stwierdziła Agnieszka Łętocha.
Radna skrytykowała też przypadki "nominacji partyjnych w instytucjach i spółkach państwowych" - to jeden z głównych zarzutów przeciwników KO wobec prezydenta Miszalskiego. - Jeżeli ktoś chce być dyrektorem, prezesem firmy, spółki, holdingu, to powinien to oddzielić od kariery politycznej. I to jest gwarancją zaufania społecznego. A zaufanie społeczne zostało naruszone i ja sobie z tego zdaję sprawę (...). W przeciwnym razie nie mielibyśmy referendum - dodała polityczka.
Radna Aleksandra Owca poinformowała, że jeśli w tym roku odbędą się w Krakowie przyspieszone wybory do rady miasta, to Agnieszka Łętocha będzie liderką listy partii Razem w dzielnicy Zwierzyniec. Sama Owca zdobyła mandat z listy Krakowa dla Mieszkańców, czyli lokalnego ugrupowania, na którego czele stoi największy konkurent Aleksandra Miszalskiego - Łukasz Gibała. W styczniu polityczka opuściła jednak klub KdM i stała się radną niezrzeszoną.
KO: mamy stabilną większość
Po rozstaniu się Agnieszki Łętochy z Koalicją Obywatelską, klub KO w radzie miasta ma 19 radnych. Ekipa Miszalskiego ma w radzie stabilną większość dzięki poparciu czwórki radnych Nowej Lewicy. Wspólnie mają obecnie 23 mandaty.
Opozycję tworzą obecnie Prawo i Sprawiedliwość (12 mandatów), Kraków dla Mieszkańców (sześć mandatów) oraz niezrzeszone radne Razem: Aleksandra Owca i Agnieszka Łętocha. To łącznie 20 osób.
Szczęsny Filipiak, szef krakowskich struktur Koalicji Obywatelskiej, w rozmowie z tvn24.pl przyznał, że już od pewnego czasu widać było oddalanie się Agnieszki Łętochy od KO. Podkreślił, że polityczka została zarekomendowana przez partię Zielonych. - Mamy stabilną większość. Odejście radnej Łętochy raczej umacnia radnych w przekonaniu, że powinni się trzymać mocniej razem w klubie - zwrócił uwagę.
Pytany o krytykę bojkotu referendum Filipiak stwierdził, że "radna Łętocha nie rozumie polityki". - Absencja referendalna jest również wyborem demokratycznym i to jest oczywiste. Chodzi o to, żeby nie osiągnąć frekwencji, co oznacza, że referendum będzie nieważne (...). To decyzja jak najbardziej demokratyczna - powiedział nam szef lokalnych struktur KO, a zarazem radny sejmiku województwa małopolskiego.
Sam udział w głosowaniu zaplanowanym na 24 maja jest ważnym elementem sporu politycznego w Krakowie. Po tym, jak prezydent Miszalski zaapelował o bojkot referendum, jego przeciwnicy wytykają mu "niszczenie demokracji". "Jeśli zostaniesz w domu, ktoś zdecyduje za Ciebie. Jeśli pójdziesz - masz realny wpływ" - czytamy na oficjalnej stronie komitetu referendalnego, ReferendumKRK.
Pytany o zarzut dotyczący nominacji partyjnych w instytucjach publicznych Szczęsny Filipiak podkreślił, że "w praktyce na kilkudziesięciu dyrektorów w Krakowie wymienionych jest bardzo dużo, a jest tylko pięciu członków KO, którzy wygrali konkursy". - Większość tych ludzi, którzy są wymieniani, to osoby, które już pracowały w administracji publicznej (...). Dla mnie naturalne jest, że członkowie partii starają się zapewnić sobie tę sferę prywatną, czyli gdzieś zarabiać i z czegoś żyć - powiedział polityk.
Spośród osób zatrudnionych w Krakowie - nie tylko w instytucjach podległych miastu - przeciwnicy Miszalskiego wymieniają m.in. Andrzeja Hawranka, byłego radnego PO, który mimo przegranego konkursu został szefem małopolskiego sanepidu. Jest też Aleksandra Twaróg - rzeczniczka uczniów i dialogu szkolnego, była asystentka Miszalskiego, która w momencie powołania na stanowisko miała 19 lat - a także radny Bartłomiej Kocurek, który został wicedyrektorem w Krakowskim Parku Technologicznym (to spółka Skarbu Państwa).
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: materiały prasowe