Do sytuacji doszło w poniedziałek rano w dzielnicy Vidigal w Rio de Janeiro w Brazylii. Około dwustu turystów, w tym wielu zagranicznych, utknęło na szlaku prowadzącym na szczyt Morro Dois Irmãos, który jest popularnym punktem widokowym w mieście - poinformowały lokalne media.
Z powodu akcji funkcjonariuszy i możliwego niebezpieczeństwa władze zablokowały możliwość wejścia i zejścia ze szlaku. W mediach społecznościowych pojawiły się zdjęcia i nagrania, na których widać dużą grupę turystów na szczycie góry. W pewnym momencie przelatuje nad nimi śmigłowiec.
Powodem była operacja lokalnej policji przeciwko członkom jednego z największych gangów narkotykowych w Brazylii - Comando Vermelho. Media podały, że mieli się oni ukrywać właśnie w Vidigal. Doszło do wymiany ognia. Jak podaje portal Infobae, powołując się na policję, nikt nie został ranny.
Policja poinformowała później o efektach akcji. "Aresztowano trzy osoby z różnych stanów: jednego z najbardziej poszukiwanych przestępców w Goias, kobietę poszukiwaną w Bahia (cel akcji) oraz handlarza narkotyków z Minas Gerais" - przekazał rzecznik policji Fabricio Oliveira w poście na Instagramie.
Turyści uwięzieni na słynnym szlaku
Lokalne media rozmawiały ze zwiedzającymi, którzy znajdowali się na górze Morro Dois Irmãos w momencie zdarzenia.
- Czekaliśmy na wschód słońca i nagle przewodnik powiedział nam, żebyśmy usiedli. Wtedy usłyszeliśmy strzały - relacjonowała turystka z Portugalii Matilda Oliveiro w rozmowie ze stacją TV Globo. Dodała, że według niej cała akcja przebiegła sprawnie. Według relacji innych turystów przewodnicy mieli być uprzedzeni o operacji i gdy się ona rozpoczęła, poinformowali turystów, co się dzieje.
- To było trochę przerażające. Zawsze słyszeliśmy, że tam jest bezpiecznie. Zawsze chcieliśmy przejść ten szlak. Zostaliśmy kompletnie zaskoczeni. Już prawie mieliśmy zejść, gdy usłyszeliśmy strzały. Blisko nas przeleciał helikopter. Nie można było naprawdę stwierdzić, co się dzieje - mówiła 27-letnia Stephanie Andrade z Sao Paulo w rozmowie z portalem O Globo.
Lokalne media podały, że utrudnienia dla turystów trwały około 30 minut i po tym czasie mogli już bezpiecznie zejść na dół. Nikomu nic się nie stało.