Dezinformacja groźniejsza niż wirus? "Ważne są nie tylko szczepienia"

AdobeStock_1853222055
Główny Inspektor Sanitarny o fali zachorowań na grypę
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: syhin_stas/AdobeStock
Nie tylko chronią przed chorobami, ale przyczyniają się też do budowania odporności zdrowotnej całych społeczeństw. W Europejskim Tygodniu Szczepień eksperci przypominają, jak szybko mogą rozprzestrzeniać się infekcje, gdy zabraknie skutecznej profilaktyki. Pokazał to ostatni sezon grypowy.

- Szczepionka przeciwko grypie nadal zapewnia najlepszą ochronę przed tą chorobą oraz jej ciężkim przebiegiem i hospitalizacją - tłumaczył we wtorek w Warszawie prezes Polskiego Towarzystwa Wakcynologii prof. Ernest Kuchar. Specjalista mówił o tym przy okazji Europejskiego Tygodnia Szczepień, który w tym roku obchodzony jest pod hasłem "Szczepienia chronią wszystkie pokolenia". Uwaga skupia się jednak nie tylko na ochronie przed chorobami, ale także na odporności na dezinformację. To odpowiedź na rosnący problem fałszywych i wprowadzających w błąd treści o szczepieniach, które wpływają na decyzje zdrowotne.

- Ważne są nie tylko same szczepienia, ale równie zaufanie do wiedzy, do nauki, które są podstawą wakcynologii. Szczepienia są dzisiaj jednymi z najnowocześniejszych leków na rynku tworzonym dzięki zaawansowanym technologiom - mówił dr Paweł Grzesiowski, główny inspektor sanitarny.

Wrócił od lat nieobecny wariant

Nowy wariant wirusa grypy - H3N2 to typ, którego nie obserwowano u nas od wielu lat. Jak tłumaczy dr Grzesiowski, właśnie dlatego zachorowań było w tym roku dużo - społeczeństwo nie miało odporności na ten szczep. Nowy wariant różni się immunologicznie od poprzednich. - Kto przechorował wcześniejsze warianty, nie ma odporności krzyżowej. Część osób szczepionych mogła zachorować, bo ten wariant przyszedł później niż powstała szczepionka, ale u zaszczepionych przebieg był łagodniejszy - dodaje.

Ekspert podkreśla, że choć przebieg choroby nie był wyjątkowo groźny, liczba zakażeń była duża. - Mniej więcej co dwudziesta osoba chora na grypę trafiała do szpitala, a spośród nich co dwudziesta zmarła. Jeśli zachorowało około 2 milionów osób, to mówimy nawet o 100 tysiącach hospitalizacji w krótkim czasie - tłumaczy.

Jak dodaje, nowe przypadki mocno obciążyły system ochrony zdrowia. - To często pacjenci przewlekle chorzy, którzy w szpitalu zostają dłużej, a to rodzi kolejne powikłania - wskazuje.

Sterowanie falą zachorowań

Ekspert zwraca uwagę, że w rozwoju fali grypowej dużą rolę odgrywają duże skupiska ludzi, a w przypadku dzieci to przede wszystkim szkoła. - Województwa, które miały ferie wcześniej, nie weszły już na tak wysoki poziom zachorowań. Wystarczyło wyciszyć transmisję wirusa na dwa tygodnie, by cała fala była niższa - wskazuje i dodaje, że to ważny sygnał. - W pewnym sensie możemy sterować falą zachorowań. Nawet krótka przerwa w nauce, jak we Francji w listopadzie, potrafi obniżyć szczyt zachorowań - podkreśla dr Grzesiowski.

Sukces aptecznych punktów szczepień

Eksperci wskazują, że umożliwienie prowadzenia szczepień w aptekach okazało się ważnym sprawdzianem dla całego systemu ochrony zdrowia. Jak podkreśla dr Paweł Grzesiowski, rozwiązanie to zadziałało w praktyce. - Po raz pierwszy mogliśmy zweryfikować funkcjonowanie punktów szczepień w aptekach, w których pacjenci mogą otrzymać receptę refundowaną, przejść kwalifikację i od razu się zaszczepić. I to się sprawdziło. Według wstępnych szacunków, z tej formy szczepienia skorzystało ponad 700 tysięcy osób - zaznacza główny inspektor sanitarny.

Zdaniem eksperta to duży krok naprzód. - To oznacza, że aż jedna trzecia wszystkich zaszczepionych skorzystała z tej ścieżki, co można chyba uznać za duży sukces - ocenia dr Grzesiowski. - Mówię "chyba sukces", bo musimy jeszcze sprawdzić, kto dokładnie się zaszczepił - czy byli to młodsi pacjenci, czy starsi. Wygląda jednak na to, że również seniorzy chętnie skorzystali z tej możliwości, a to byłoby naprawdę pozytywne zaskoczenie.

Lekarz dodaje, że to rozwiązanie może przynieść długofalowe korzyści. - To ważne, bo w ten sposób seniorzy zyskują pewną ścieżkę, do której wrócą w kolejnym roku. Skoro raz skorzystali i zobaczyli, że to działa, zapewne powtórzą szczepienie, a może nawet zachęcą do tego sąsiada - wskazuje.

System w POZ wymaga zmian

- Oczywiście, to również pokazało, że system szczepień w POZ-ach (podstawowej opiece zdrowotnej) jest anachroniczny. To znaczy: recepta, po którą trzeba pójść, odebrać ją, potem udać się z nią do apteki i wrócić ze szczepionką. To nie działa, tak się nie da - mówi dr Grzesiowski.

Jak dodaje ekspert, obecne rozwiązanie zniechęca pacjentów i frustruje lekarzy. - Lekarz POZ-u wystawia receptę, a pacjent znika. Nie wraca już na szczepienie. Tymczasem z tą samą receptą idzie do apteki i tam od razu może się zaszczepić. Dlatego taka wizyta w POZ-ie była w pewnym sensie zmarnowana, bo przecież chodziło tylko o wystawienie recepty - tłumaczy.

Dr Grzesiowski podkreśla, że konieczne jest zrównoważenie dostępności szczepień. - Chodzi o to, by w gabinecie lekarza szczepionka również była dostępna "od ręki", leżała w lodówce, gotowa do użycia. Dzięki temu pacjent, który zgłasza się na szczepienie, mógłby być zaszczepiony natychmiast. To na pewno ważny wniosek z tego sezonu - ocenia ekspert.

W jednym miejscu - recepta, szczepienie i dokumentacja

W aptekach można się obecnie zaszczepić praktycznie przeciwko wszystkim chorobom zakaźnym, zarówno sezonowym, jak i tym związanym z podróżami. Jak podkreśla w rozmowie z tvn24.pl dr Mikołaj Konstanty, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej, ten sezon pokazuje, że rozszerzenie zakresu szczepień wykonywanych w aptekach oraz refundacji świadczenia ich podania przynosi oczekiwane efekty, takie, na które środowisko farmaceutów czekało od wielu lat.

- Od pięciu lat mamy na rynku systemowy dostęp do szczepień dla pacjentów. Obecnie w koszyku szczepień zalecanych, wymienionych w rozporządzeniu ministra zdrowia, znajduje się 26 preparatów, a aż 18 jednostek chorobowych objęto refundacją podania szczepionki w aptece. Zatem ten katalog jest naprawdę szeroki i obejmuje zarówno szczepienia sezonowe, jak i te związane z medycyną podróży - wyjaśnia.

Podanie szczepionki w aptece jest bezpłatne, a pacjenci zachowują przysługujące im uprawnienia refundacyjne. - Jeśli pacjent posiada takie uprawnienia, czy to ze względu na wiek, czy choroby współistniejące, otrzyma refundację także w aptece - przypomina wiceprezes NRA.

W tym sezonie farmaceuci mogą również wystawiać recepty refundowane na szczepionki, co znacząco przyspiesza i upraszcza cały proces. - Mamy po raz pierwszy pełną, szybką ścieżkę. Podczas jednej konsultacji farmaceuta może zakwalifikować pacjenta, wystawić receptę, podać szczepionkę, sporządzić dokumentację medyczną, a wszystkie dane automatycznie trafiają do elektronicznej karty szczepień i są widoczne w IKP. Cały proces, od decyzji do podania, może trwać zaledwie 15 minut - mówi dr Konstanty.

Jednym z istotnych wniosków z minionego sezonu szczepień jest również rosnąca popularność tzw. szczepień jednoczasowych. - Tego samego dnia można zaszczepić się przeciwko grypie i RSV, przeciwko grypie i pneumokokom, a także przeciwko RSV i pneumokokom - wyjaśnia dr Paweł Grzesiowski.

To rozwiązanie, zauważa szef GIS, dobrze sprawdziło się w praktyce. - Tego samego dnia część osób była zaszczepiona dwoma szczepionkami. To jest też bardzo ważny element, bo skraca czas oczekiwania i zmniejsza liczbę wizyt. Dla wszystkich to korzystne, a nasz układ odpornościowy dwie szczepionki bez problemu przyjmie - podkreśla ekspert.

Z danych Centrum e-Zdrowia wynika, że od sierpnia 2025 r. do marca 2026 r. na grypę zachorowało 998 689 Polaków, mniej niż w poprzednim sezonie grypowym 2024/25, kiedy stwierdzono 1,13 mln zachorowań. Jednocześnie w obecnym sezonie grypowym zaszczepiło się 2,3 mln osób, o 0,5 mln więcej niż w sezonie poprzednim 2024/25 i 0,7 mln więcej niż w sezonie 2023/24.

Źródło: tvn24.pl
Autorka/Autor: Anna Bielecka
Czytaj także: