W czwartek późnym wieczorem załoga karetki pogotowia zauważyła w Pisarzowicach podejrzanie poruszający się samochód. Toyota jechała zygzakiem, co wzbudziło podejrzenia ratowników, którzy postanowili zagrodzić pojazdowi drogę swoim ambulansem.
"Przypuszczenia potwierdziły się - kierująca była pod wpływem alkoholu" - czytamy we wpisie opublikowanym przez Bielskie Pogotowie Ratunkowe.
"Wysoka" zawartość alkoholu
Ratownicy zawiadomili o sprawie policję. - Zgłoszenie otrzymaliśmy po godzinie 22.40. Wynikało z niego, że załoga karetki przyblokowała Toyotę Yaris. Na miejsce skierowano policjantów ruchu drogowego, którzy przebadali 54-letnią kobietę na zawartość alkoholu - powiedział tvn24.pl podkom. Sławomir Kocur, oficer prasowy bielskiej policji.
Wynik nie pozostawiał złudzeń. - Zawartość była wysoka, 2,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Myślę, że kobieta nie wiedziała nawet, jaki jest dzień tygodnia - podkreślił podkom. Kocur.
Kobieta miała uprawnienia, ale prawo jazdy zostało jej podczas tej interwencji odebrane. Jej samochód został odholowany na policyjny parking.
54-latka odpowie przed sądem.
"Szybka i zdecydowana reakcja naszego zespołu mogła zapobiec zdarzeniu o poważnych konsekwencjach. Dziękujemy ratownikom za profesjonalizm, czujność i odwagę w działaniu - także wtedy, gdy trzeba wyjść poza standardowe schematy" - podkreślono w komunikacie Bielskiego Pogotowia Ratunkowego.