Policjanci z zarzutami nie zostali zawieszeni. "Nie było podstaw do stwierdzenia nieprawidłowości"

policjant (zdjęcie ilustracyjne)
Sąd apelacyjny: wyrok był prawidłowy i adekwatny
Źródło zdj. gł.: FotoDax/Shutterstock
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Czterej policjanci ze Świebodzina usłyszeli zarzuty. Sprawa dotyczy dwóch interwencji wobec rodziny siedmiomiesięcznego Wojtusia, który zginął z rąk ojca w 2024 roku. Według prokuratury policjanci nie dopełnili obowiązków, bo nie wszczęli procedury Niebieskiej Karty mimo "podejrzenia przemocy domowej". Nie zostali zawieszeni, dalej pełnią służbę. "Nie było podstaw do stwierdzenia nieprawidłowości" - wynika z odpowiedzi lubuskiej policji.

Sprawa dotyczy wydarzeń z 2023 roku, na kilka miesięcy przed tragiczną śmiercią siedmiomiesięcznego Wojtusia. W marcu 2024 roku dziecko zostało zamordowane przez swojego ojca, Roberta P., który w czerwcu 2026 roku usłyszał prawomocny wyrok 26 lat więzienia.

Zarzuty dla czterech policjantów

Teraz śledczy skupiają się na postawie policjantów, którzy kilkukrotnie interweniowali wcześniej w mieszkaniu tej rodziny. Jak informowaliśmy, prokuratura postawiła zarzuty czterem policjantom, którzy przyjeżdżali tam na interwencje w maju i we wrześniu 2023 roku. Są podejrzani o nieumyślne niedopełnienie obowiązków służbowych, bo - jak twierdzi prokuratura - nie wdrożyli procedury Niebieskiej Karty mimo "okoliczności wskazujących na podejrzenie stosowania przemocy domowej".

Podczas interwencji z maja 2023 roku Robert P. zaatakował swoją partnerkę, która była w zaawansowanej ciąży. Miało też dojść do przewracania mebli i niszczenia wyposażenia mieszkania. Świadkiem agresji była mała Róża, mająca około roku córka kobiety. Jak wynika z ustaleń prokuratury, we wrześniu Robert P. wyrzucał jedzenie dzieci i próbował zabrać z mieszkania lodówkę.

Według ustaleń śledztwa, w rodzinie od lat dochodziło do "powtarzających się aktów przemocy fizycznej i psychicznej", których świadkami lub uczestnikami były też dzieci. Niebieskiej Karty jednak nie było.

Procedura Niebieskiej Karty wszczynana jest w przypadku uzasadnionego podejrzenia stosowania przemocy domowej. By ją rozpocząć, niepotrzebne jest zakończenie sprawy karnej ani rozwianie wszystkich wątpliwości - chodzi o natychmiastowe uruchomienie systemu ochrony osób zagrożonych przemocą. Biorą w tym udział policjanci, ale też pracownicy opieki społecznej, oświaty czy ochrony zdrowia.

Policja: nie było podstaw do stwierdzenia nieprawidłowości

W tej sprawie wysłaliśmy pytania do lubuskiej policji. Rzecznik komendanta wojewódzkiego policji w Gorzowie Wielkopolskim nadkomisarz Maciej Kimet poinformował, że "sposób przeprowadzenia interwencji przez świebodzińskich policjantów został poddany wewnętrznej analizie i sprawdzeniu, które nie dały podstaw do stwierdzenia nieprawidłowości w tym zakresie".

"W związku z przedmiotowymi interwencjami wobec wskazanych policjantów nie prowadzono postępowań dyscyplinarnych. Funkcjonariusze nie zostali również zawieszeni w czynnościach służbowych" - przekazał nadkom. Kimet.

Spytaliśmy rzecznika lubuskiej policji o przebieg interwencji podejmowanych w rodzinie, w której w marcu 2024 roku doszło do zabójstwa. "Czynności podejmowane przez świebodzińskich policjantów w trakcie interwencji, liczba tych interwencji oraz ich przebieg stanowią element materiału będącego przedmiotem prowadzonego przez prokuraturę postępowania" - przekazał rzecznik. I dodał, że policja "nie będzie odnosić się do treści ani zasadności przedstawionych funkcjonariuszom zarzutów".

Pytania w tej sprawie kierowaliśmy także do Komendy Powiatowej Policji w Świebodzinie. To w tej jednostce służą funkcjonariusze, którzy usłyszeli zarzuty. Rzeczniczka tej komendy, asp. Kinga Nowak, przesłała nam odpowiedzi o identycznej treści jak te, które otrzymaliśmy od rzecznika lubuskiej policji.

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: