Było umorzenie, śledztwo wznowiono. Wzywają świadków w sprawie ściągnięcia ukraińskiej flagi

Grzegorz Braun
Rzeczniczka prokuratora generalnego Anna Adamiak o wniosku w sprawie Grzegorza Brauna
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Michał Meissner/PAP
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Krakowska prokuratura przesłuchuje działaczy Konfederacji Korony Polskiej w sprawie ściągnięcia przez Grzegorza Brauna i jego sympatyków flagi Ukrainy z Kopca Kościuszki w 2024 roku. Rok temu śledczy umorzyli dochodzenie, jednak sąd nakazał prowadzić je dalej.

Prokuratura wraca do sprawy ściągnięcia przez Grzegorza Brauna z grupą sympatyków flagi Ukrainy z Kopca Kościuszki w Krakowie. Do zdarzenia doszło na początku czerwca 2024 roku. Polityk opublikował wówczas nagranie w mediach społecznościowych, na którym widać zajście. "Flagę UKR, która znajdowała się w niewłaściwym miejscu, jako uczciwy znalazca przekazuję do konsulatu w Krakowie" - napisał.

Umorzone postępowanie

Na miejscu zjawiła się policja, która podjęła interwencję w związku z "kradzieżą flagi ukraińskiej i uszkodzeniem mienia w postaci masztu i jednej z kamer". Prezes Komitetu Kopca Kościuszki w Krakowie prof. Piotr Dobosz ocenił w komunikacie, że "bezprawny akt uszkodzenia masztu i zaboru flagi przeciwstawia się wartościom, które uosabia Postać i Życie Tadeusza Kościuszki". Kościuszko jest patronem kopca, na którym znajduje się muzeum jego imienia.

Przez dłuższy czas w tej sprawie niewiele się działo. W lipcu 2025 roku prokuratura umorzyła postępowanie w tej sprawie "wobec braku znamion czynu zabronionego".

Sąd: zachowanie sprawcy wymaga ponownej analizy

To jednak nie zakończyło sprawy, bo zażalenie na tę decyzję złożył Komitet Kopca Kościuszki. W lutym 2026 roku sąd uchylił postanowienie o umorzeniu sprawy i przekazał ją prokuraturze do dalszego prowadzenia.

"W uzasadnieniu postanowienia sąd wskazał, że zachowanie sprawcy wymaga ponownej analizy pod kątem nawoływania do nienawiści i uszkodzenia mienia w tym rozważenia czy zamieszczanie w mediach społecznościowych stygmatyzujących komentarzy, a także demonstracyjne zerwanie flagi nie miało na celu wzbudzania oraz podsycania nienawiści na tle różnic narodowościowych" - poinformował w odpowiedzi na pytania tvn24.pl sędzia Maciej Czajka, rzecznik Sądu Okręgowego w Krakowie ds. karnych.

Sędzia Czajka dodał, że sąd wskazał też na "konieczność ponownego przenalizowania wartości uszkodzonego mienia, w związku z opisywanymi zachowaniami, co mogłoby przemawiać za przyjęciem popełnienia przestępstwa zniszczenia mienia, a nie tylko wykroczenia".

Postępowanie ruszyło ponownie 16 lutego. Spytaliśmy krakowską prokuraturę o postępy w śledztwie. Prokurator Tomasz Waszczuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie, przekazał nam, że jak dotąd nikt nie usłyszał zarzutów. Śledczy nie kierowali w tej sprawie również wniosku o uchylenie immunitetu Grzegorzowi Braunowi.

Postępowanie prowadzone jest pod kątem przestępstwa z artykułu 256 ustęp 1 Kodeksu karnego. Chodzi o nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych, za co grozi kara do trzech lat więzienia. Śledczych interesuje także wątek zniszczenia mienia, za co grozi od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności.

"Czas trwania postępowania uzasadniony jest m.in. koniecznością pozyskania oraz analizy danych objętych tajemnicą zawodową oraz bankową, a także wykonywaniem szeregu czynności w ramach pomocy prawnej" - poinformował Waszczuk.

O jakie dane chodzi? Czego ma dotyczyć pomoc prawna? Udzielenie tych informacji - wskazał prokurator - "nie jest możliwe z uwagi na dobro postępowania".

Przesłuchania członków partii Brauna. "Odmawiajcie składania zeznań"

Z relacji samych braunistów wiemy, że członkowie Konfederacji Korony Polskiej - partii Grzegorza Brauna - otrzymują w tej sprawie wezwania. Policja przesłuchiwała pod koniec lipca szefa lokalnych struktur ugrupowania Daniela Grelaka. Działacz powiedział w nagraniu zamieszczonym na Facebooku, że zdziwił go fakt, że sprawa prowadzona jest z artykułu o "propagowaniu ustrojów totalitarnych i nienawiści na tym tle".

- Wydaje mi się, że fakt ściągnięcia flagi z kopca Kościuszki, flagi obcego państwa, nie jest w żadnym stopniu propagowaniem nazizmu, faszyzmu czy jakichś ustrojów totalitarnych - powiedział. Należy tu podkreślić, że przepis dotyczy nie tylko promowania totalitaryzmu, ale też między innymi "nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych".

Grelak całą sytuację ocenił jako "utrudnianie życia patriotom w Polsce". I zaapelował do innych osób wzywanych na przesłuchania o mówienie prawdy, ale dodał też: - Jeżeli nie możecie czegoś powiedzieć z obawy o swoje bezpieczeństwo, to odmawiajcie składania zeznań.

Spytaliśmy szefa krakowskiego okręgu Konfederacji Korony Polskiej, co miał na myśli.

"Moja wypowiedź miała charakter skrótu myślowego i odnosiła się do uprawnień przysługujących świadkowi w toku postępowania karnego" - podkreślił w odpowiedzi na nasze pytania Daniel Grelak. Przewodniczący wyjaśnił, że Kodeks postępowania karnego "przewiduje możliwość uchylenia się od odpowiedzi na pytanie, jeżeli udzielenie odpowiedzi mogłoby narazić świadka lub osobę dla niego najbliższą na odpowiedzialność za przestępstwo".

Spytaliśmy Daniela Grelaka również o to, ilu członków partii było przesłuchiwanych w sprawie zerwania flagi. Odparł, że nie udzieli nam takiej informacji, bo "prawo zabrania ujawniania szczegółów z trwającego postępowania przygotowawczego". "Mogę jedynie potwierdzić, że zostałem w tej sprawie przesłuchany" - podkreślił.

Poprosiliśmy o komentarz w tej sprawie prezesa zarządu Komitetu Kopca Kościuszki. Do czasu publikacji artykułu prof. Piotr Dobosz nie odpowiedział na naszą prośbę.

Prokuratura ściga Grzegorza Brauna

Grzegorz Braun jest znany z incydentów, które nieraz kończyły się postępowaniami karnymi, a w kilku przypadkach także odebraniem immunitetu i zarzutami. W ubiegłym roku polityk skrajnej prawicy usłyszał zarzuty dotyczące m.in. naruszenia nietykalności cielesnej i znieważenia lekarza, uszkodzenia instalacji bożonarodzeniowej czy publicznego znieważenia przedmiotu czci religijnej (zgaszenia świec w świeczniku Chanukija).

Prokuratura chce postawić politykowi kolejne zarzuty, dotyczące pozbawienia wolności lekarki Gizeli Jagielskiej w szpitalu w Oleśnicy. Jak twierdzi prokuratura, europoseł utrudnia czynności w tym zakresie.

Ostatnio Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu wytoczyło europosłowi proces m.in. za stwierdzenie, że muzeum posługuje się przekazem "pseudohistorycznym".

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: