Kokaina nabijana na kasę jako owoce. Ruszył proces w sprawie gdańskiego klubu nocnego

Proces Grzegorza H. "Śledzia" - na ławie oskarżonych Vitaliy O.
Prokurator o rozpoczętym procesie w sprawie gdańskiego klubu nocnego
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
W gdańskim klubie nocnym "Rozi" miało dochodzić do organizowania prostytucji, handlu kokainą i prania pieniędzy. W czwartek przed Sądem Okręgowym w Gdańsku rozpoczął się proces 32 oskarżonych. Wyjaśnienia złożył na razie jeden z nich.

Przed Sądem Okręgowym w Gdańsku w czwartek o 9 rano rozpoczął się proces dotyczący działalności grupy przestępczej w gdańskim klubie nocnym.

W głównym procesie odpowiada łącznie 32 oskarżonych. Pierwotnie prokuratura skierowała do sądu odrębne akty oskarżenia wydzielone z głównego śledztwa, jednak sąd zdecydował o ich łącznym rozpoznaniu ze względu na zbieżność podmiotową, przedmiotową oraz pokrywający się materiał dowodowy. Łączne akta sprawy liczą blisko 350 tomów. Sprawę dwóch oskarżonych w zakresie przestępstw karnoskarbowych wyłączono do odrębnego postępowania i przekazano Sądowi Rejonowemu Gdańsk-Północ ze względu na krótszy okres przedawnienia tych czynów.

Akta sprawy liczą 350 tomów
Akta sprawy liczą 350 tomów
Źródło zdjęcia: TVN24

Przed wejściem na salę rozpraw prokurator Damian Jażdżewski z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, delegowany do Pomorskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej, poinformował dziennikarzy, że akt oskarżenia dotyczy działalności przestępczej prowadzonej w klubie nocnym "Rozi". Sprawa obejmuje okres od 2005 do 2021 roku i dotyczy osób pełniących w procederze bardzo różne role - od kierownictwa, przez ochroniarzy i pracowników baru, po współpracujących taksówkarzy.

ZOBACZ REPORTAŻ "SUPERWIZJERA": SUTENERZY TRÓJMIASTA

Śledczy ustalili, że w klubie przy barze przyjmowano płatności zarówno za usługi seksualne, jak i za kokainę. Płatności za narkotyki nabijano na kasę fiskalną m.in. jako zapłatę za owoce, wykorzystując przy tym niższą stawkę podatku VAT. Wśród oskarżonych jest także Bartosz W., któremu zarzuca się m.in. dwukrotne wyłudzenie subwencji z tarczy finansowej Polskiego Funduszu Rozwoju na łącznie ponad 300 tys. zł. Śledztwo w tej sprawie prowadził Pomorski Wydział Zamiejscowy Prokuratury Krajowej w Gdańsku. Zarzuty dotyczą kierowania zorganizowaną grupą przestępczą (zarzucanego Bartoszowi W. i Robertowi D.) oraz udziału w niej, a także ułatwiania prostytucji i czerpania z niej korzyści majątkowych. Część oskarżonych odpowiada dodatkowo za handel kokainą oraz pranie brudnych pieniędzy.

Podczas czwartkowej rozprawy prokurator rozpoczął odczytywanie aktu oskarżenia. Pierwszy dzień procesu poświęcono składaniu wyjaśnień przez Vitaliia O., uważanego przez śledczych za jedną z głównych postaci w grupie. Mężczyzna został sprowadzony do Polski w ramach ekstradycji ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich i odpowiada m.in. za udział w zorganizowanej grupie przestępczej, czerpanie korzyści z nierządu i posiadanie broni bez zezwolenia.

Na ławie oskarżonych zasiadł Vitaliy O.
Na ławie oskarżonych zasiadł Vitaliy O.
Źródło zdjęcia: TVN24

"Śledziu" i historia jego znajomości z Nawrockim

Wśród 32 oskarżonych jest także Grzegorz H., ps. Śledziu, który w jednym z klubów miał pracować jako ochroniarz. Grzegorz H. jest znany między innymi z działalności w środowisku pseudokibiców. W mediach społecznościowych przedstawiał się jako neofaszysta i kibic związany z Lechią Gdańsk. Jego nazwisko pojawiało się także w kontekście Karola Nawrockiego.

H. stał się szerzej znany w 2018 roku, kiedy brał udział w bójce z duńską policją podczas eliminacji do mistrzostw świata w piłce nożnej. Po jego zatrzymaniu zorganizowano zbiórkę na pomoc prawną. Zaangażował się w nią ks. Jarosław Wąsowicz, obecny kapelan prezydenta. Do wpłat zachęcał wówczas także Karol Nawrocki, który był dyrektorem Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.

Grzegorz H. pojawiał się również w materiałach dotyczących znajomości Karola Nawrockiego ze środowiskiem pseudokibiców. Według wcześniejszych doniesień medialnych obaj mieli znajdować się w gronie znajomych na Facebooku. Nawrocki udostępniał także wpis "Lwów Północy" z apelem o pomoc dla zatrzymanego w Danii kibica.

ZOBACZ TEŻ: Trójmiejski klan sutenerów

Zapytany przez "Gazetę Wyborczą" o znajomość z Grzegorzem H. Nawrocki tłumaczył, że poznał go w Zakładzie Karnym w Gdańsku podczas zajęć edukacyjnych, które prowadził jako pracownik IPN. Do tych informacji odnosiły się później władze Aresztu Śledczego w Gdańsku oraz Służba Więzienna. Według ich stanowiska, o którym informował Onet, do spotkania Nawrockiego z H. na terenie aresztu przy ul. Kurkowej nie miało prawa dojść.

Doniesieniom tym zaprzeczała rzeczniczka sztabu wyborczego Karola Nawrockiego Emilia Wierzbicka. W serwisie X przekonywała, że nieprawdą jest, iż Nawrocki jako pracownik IPN w latach 2011-2017 nie prowadził zajęć w Areszcie Śledczym przy ul. Kurkowej w Gdańsku.

Źródło: tvn24.pl, PAP
Czytaj także: