Pan Tomasz odnaleziony został przez ratowników w chwili, gdy jego organizm, wyziębiony do temperatury 26 stopni Celsjusza, ogłaszał kapitulację. Wyłączył się mózg, stanęło serce.
11 godzin walki o życie, ale na tym nie koniec
W resuscytacji pana Tomasza pomogło specjalne urządzenie do uciskania klatki piersiowej, zwane Lukas. - Człowiek jest w stanie takie uciśnięcia klatki piersiowej w sposób prawidłowy wykonywać około dwóch minut. Natomiast to urządzenie uciska stale, nie męcząc się, z tą samą siłą, energią i głębokością - tłumaczy Maciej Milan, pielęgniarz w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. Mikołaja Kopernika w Łodzi. To pozwoliło na równomierne rozprowadzenie krwi w wychłodzonym organizmie.
Pacjent dotrwał do podłączenia pod ECMO. Po 11-godzinnej walce udało się ciało pana Tomasza podgrzać do 34 stopni, do temperatury granicznej.
- Żeby spróbować wykonać defibrylację i przywrócić akcję serca samoczynną. To się bardzo dobrze udało. Chory właściwie od pierwszego strzału zaskoczył - mówi dr Bogusław Sobolewski, ordynator Oddziału Intensywnej Terapii i Anestezjologii w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. Mikołaja Kopernika w Łodzi.
Polska przoduje w leczeniu wyziębienia
Do szpitala w Częstochowie trafiła pacjentka z temperaturą ciała sięgającą 25 stopni Celsjusza. - Wyszła z domu nad ranem i upadła pod śmietnikiem. Kilka godzin leżała koło tego śmietnika, dopóki nie znalazł jej przechodzeń i nie wezwał zespołu ratownictwa medycznego - poinformowała Angelika Kawecka, rzeczniczka prasowa Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. Najświętszej Maryi Panny w Częstochowie.
Od czasu słynnego przypadku odmrożenia dwulatka, który przeżył mimo wychłodzenia do 12 stopni, Polska jest w leczeniu hipotermii liderem.
- Była już blisko 10 lat temu. Ale to cały świat się od nas uczy, jak właśnie z taką głęboką hipotermią postępować - mówi dr Jacek Wawrzynek z Polskiego Towarzystwa Ratowników Medycznych.
Spowolnienie organizmu to sygnał alarmowy
Czujność, rozwaga, ale i empatia obowiązują. Szczególnie w nocy, by ktoś nie wyziębił się na śmierć. - Wczoraj kolejne dwie osoby zmarły w wyniku wychłodzenia. W sumie od 1 listopada to aż 51 nikomu niepotrzebnych ludzkich tragedii i śmierci - przekazał w niedzielę Piotr Błaszczyk, rzecznik prasowy Rządowego Centrum Bezpieczeństwa.
Hipotermia jest zagrożeniem nie tylko w czasie silnego mrozu. Problem zaczyna się, gdy organizm szybciej traci ciepło, niż je wytwarza. - Kiedy już zaczynamy być tacy spowolnieni, nieswoi, to już jest moment alarmowy. Bo to już jest sygnał, że utrata ciepła w tym momencie jest bardzo szybka i za chwileczkę może dojść do nieszczęścia - dr Sylweriusz Kosiński z Pracowni Medycyny Górskiej Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Pacjentka z Częstochowy wymaga stałego nadzoru kardiologa, ale jest już w domu. Pan Tomasz pozostanie w szpitalu jeszcze co najmniej kilka tygodni.
Źródło: Fakty TVN
Źródło zdjęcia głównego: Fakty TVN