"Wisła nie przestaje zaskakiwać w dziedzinie zabytków! Tym razem 'oddała' zabytek nie byle jaki, datowany na epokę kamienia. Toporek z poroża jeleniowatych znalazł w rzece mieszkaniec z naprawdę wprawnym okiem. Łatwo go było można pomylić z kawałkiem drewna" - poinformował w mediach społecznościowych konserwator.
Cenne znalezisko
Krasucki wskazał, że narzędzia wykonane w materiału organicznego - i to tak stare - "niezbyt często mają szansę dotrwać do naszych czasów". "Dlatego takie znalezisko jest cenne, poszerza wiedzę o ludziach mieszkających nad Wisłą w początkach osadnictwa" - ocenił.
Konserwator wyjaśnił też, że takie toporki wykonywano były z poroża jeleniowatych, ponieważ można było je łatwo pozyskać - z upolowanego zwierzęcia lub z tzw. zrzutków, czyli poroża zrzucanego przez zwierzę w ciągu roku. "Materiał był twardy i sprężysty, a zarazem łatwy w obróbce. Mamy szczęście, że zabytek ten zachował się do naszych czasów i możemy sobie tylko wyobrażać, jak był wykorzystywany" - podsumował.
To nie pierwsze znalezisko, na które natrafiono w Wiśle, która osiągała wówczas rekordowo niski poziom. We wrześniu ubiegłego roku informowaliśmy o tym, że w rejonie rafy żoliborskiej odnaleziono kolejne elementy zatopionego skarbu z okresu potopu szwedzkiego. To pozostałości Villi Regii, czyli rezydencji królewskiej Władysława IV Wazy.
Kilka tygodni wcześniej Wisła w rejonie Mostu Południowego odsłoniła z kolei drewnianą konstrukcję. Jej odkrywca przypuszcza, że mogła być dawną łodzią.